Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

15.10.2012
poniedziałek

„Kobieta jest bramą piekieł”

15 października 2012, poniedziałek,

W swoim gronie księża czasami żartują, że „jedynym miejscem, w którym słuchają kobiet, jest konfesjonał”. To stwierdzenie byłoby śmieszne, gdyby nie fakt, że jest w nim sporo prawdy

1.
W swoim gronie księża czasami żartują, że „jedynym miejscem, w którym słuchają kobiet, jest konfesjonał”. To stwierdzenie byłoby śmieszne, gdyby nie fakt, że jest w nim sporo prawdy.

Za to mało prawdy jest w stwierdzeniu abpa Henryk Hosera, który w niedzielnym kazaniu powiedział: „Żadna instytucja na świecie nie zrobiła tyle dla promocji kobiet co Kościół katolicki”. Czyżby?

2.
Trzeba pamiętać, że Kościół, jak i jego nauczanie, także jest dzieckiem swojego czasu. Ale nazywać Kościół promotorem kobiet, podczas gdy jego oficjalne nauczanie kipiało i wciąż jeszcze kipi od antykobiecych i mizoginistycznych tekstów, to przejaw intelektualnej brawury.

Dlatego kilka stwierdzeń, w które jak na dłoni widać, co o kobietach pisały największe kościelne autorytety. Tertulian: „Kobieta jest bramą piekieł, a Królestwo niebieskie jest ojczyzną rzezańców”.

Św. Ambroży: „Osoby żyjące w małżeństwie powinny rumienić się ze wstydu z powodu stanu, w jakim się znajdują”.

Św. Klemens Aleksandryjski: „Każdą kobietę powinna napawać obrzydzeniem sama myśl, że jest kobietą”.

3.
Czy może więc dziwić, że pojawiły się też utwory teologiczne pisane cepem, a wprost odsłaniające kościelny mizoginizm, jak niechlubny choćby „Malleus Maleficarum” („Młot na czarownice”), który ukazał się w 1487 roku, a jego autorami byli dwaj dominikanie – Jakub Sprenger i Henryk Instytor. Nie muszę dodawać, że za tą osobliwą instrukcją postępowania z „czarownicami” poszły także czyny!


Prócz tych „wyrafinowanych” poglądów na temat kobiet najwybitniejszych umysłów świata chrześcijańskiego, istniały jeszcze społeczne nawyki, które miały na wskroś wykluczający charakter kobiety li tylko za to, że jest się kobietą. Małe dziewczynki odkrywają swoje ciało jako upośledzonego chłopca, postrzegając siebie jako istoty kalekie. Kiedy zaczynają dojrzewać, towarzyszy im poczucie, że ich zmiany cielesne oznaczają degradację, pomniejszenie ich bytu, nawet nieczystość.

Przez wieki wyobraźnia ludowa i uproszczone katechizmy przypisały, rzekomo na mocy Objawienia, rysy męskie Stwórcy człowieka – a więc mężczyzny i kobiety. W świadomości społecznej naturalny ojciec miał reprezentować wobec dziecka autorytet boski, a kobietę przyzwyczajano, by czciła z pełnym drżenia szacunkiem istotę męską.

Tę na wskroś patriarchalną tradycję najtrafniej podsumowała jedna z najwybitniejszych teolożek, Mary Daly, mówiąc: „jeśli Bóg jest mężczyzną, to mężczyzna jest Bogiem”.

3.
Powie ktoś, że to odległa historia. A gdzie tam! Otóż na II Soborze Watykańskim, który rozpoczął się w 1962 r., okazując się dla Kościoła „rewolucją kopernikańską”, doszło do takiego oto zdarzenia. Przypomnijmy: mamy połowę lat 60-tych, co znaczy, że zaraz dojdzie do rewolucji obyczajowej 68-go roku. Nie dziwi więc, że i Kościół zobaczył, że „znakiem czasu” jest radykalna emancypacja kobiet.

I tak w trakcie trzeciej sesji soborowych obrad postanowiono więc zaprosić do udziału w niej kobiety. Zamysł szlachetny. Sam papież Paweł VI mówi: „Jestem szczęśliwy, że możemy powitać nasze córki, umiłowane w Chrystusie, pierwsze kobiety, które w historii Kościoła biorą udział w zgromadzeniu soborowym”. Sęk w tym, że podczas wystąpienia papieża na sali nie było żadnej kobiety – nie rozesłano do nich zaproszeń…

4.
I w końcu: czy, jeśli Kościół był promotorem kobiet, jak chce tego abp Hoser, to Jan Paweł II przepraszałby w roku 2000 kobiety w imieniu Kościoła za dyskryminację? Polski papież mówił: „Módlmy się za kobiety tak często poniżane i dyskryminowane, i uznajmy, że istnieją formy biernego przyzwolenia, za które winę ponosili również chrześcijanie”.

Oczywiście, czas przeszły użyty przez Jana Pawła II, uderza. Bo feminizm i pełny proces wyzwolenia kobiet będziemy mogli odesłać do lamusa, jak pewnie marzy się to większości hierarchów dopiero wtedy, gdy kobiety nie będą w Kościele dyskryminowane. A więc jeszcze długo, długo nie…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 65

Dodaj komentarz »
  1. Nic nadzwyczajnego. Oni też twierdzą, że, gdyby nie oni, to w Polsce nie byłoby żłobków, przedszkoli, a może nawet i szkół – a ludzie żyliby w skrajnej nędzy. Bo państwo nic dla ludzi nie robi; to KK rozdaje swoją krwawicę wśród potrzebujących. Ot takie gry i zabawy, nie myślących o niczym innym, oprócz pomnażania wszelakich doczesnych dóbr.
    Łże – kler – pasuje jak ulał.

  2. Świetny tekst, nic ująć. Dodać by się dało pewnie niejedno, gdyż antykobiece praktyki w KK nie należą do przeszłości. Notabene w innych religiach jest tak samo.
    Paradoksem jest, że większość wierzących i praktykujących to kobiety. Co one tam robią? Czy nie widzą własnej dyskryminacji? Dlaczego nie wolno im być kapłankami? Dlaczego kontroluje się ich seksualność i rozrodczość? Jako kobieta wstydziłabym się klęczeć w kościele.

  3. Marit,
    podzielam Twoje zdanie. Tekst jak zwykle znakomity. Wypieszczony co do ostatniej kropki i przecinka. Na plus Profesorowi trzeba zapisać również to, że traktuje swoich Gości z szacunkiem. Nie ucieka się do tanich chwytów i zabiegów erystycznych. Ma to i taką konsekwencje, że nie zatrzymują się na tym blogu sprowokowane tekstem trolle, którym zależy jedynie na wykrzyczeniu swojej niechęci do całego świata. Bo jest Profesor w stosunku do swoich potencjalnych rozmówców wymagajacy. Nie zastawia na nich pułapek, które nakręcałyby frekwencję i licznik odwiedzin. Nie może się zatem ścigać na „poczytność” i popularność. I za to również niezwykle cenię i szanuję Gospodarza tego bloga/blogu (?)

    Ale wracając do Twojego pytania: czy kobiety „nie widzą swojej dyskryminacji”?
    W większości przypadków nie widzą. I nie dlatego, że są jakoś wyjątkowo głupie czy pozbawione poczucia własnej godności. Po prostu przez wieki i od samego urodzenia przechodziły i przechodzą gruntone pranie mózgu. Pranie i wdrukowywanie „jedynie słusznych poglądów”. Z takich wdrukowanych poglądów bardzo trudno jest się wyzwolić. Stoją za tym mechanizmy zapewniające psychiczną spójność, których pozytywny aspekt zabezpiecza nas między innymi przed rozpadem osobowości, chorobami psychicznymi. Negatywny aspekt to tkwienie w niewoli stereotypów. Wyzwolenie się z nich wymaga ogromnej pracy. Przeciwstawienia się środowisku, tradycji i pójścia pod prąd prawidłowościom własnej psychiki. To naprawdę bardzo, bardzo trudne.
    Nie osądzaj zbyt krytycznie tych „klęczących” kobiet. One potrzebują zrozumienia i pomocy. Między innymi od Ciebie 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeczytajcie sobie Fallaci-wobec zagrozenia islamem jestescie poprostu smieszni.Nad Wisla wyrasta generacja ktora nie zyla w socjalizmie i przykladu KoreiPln. nie rozumie.
    Jak czytam was,to kojarzycie mi sie z LWP gdzie”nam myslec nie kazano”bylo na porzadku dziennym!

  6. Posłuchałam, zobaczyłam i dałam sobie spokój z KK. Trudno jest jednak wyzwolić z okowów umysł zatruwany od dzieciństwa kościelną papką.

  7. Panie profesorze!
    Aż głupio, bo może ktos pomyślec, ze „zmówiłam ” się z Marit i Matylda, ale też uważam, że trafił pan w dziesiątkę.
    W ogóle to dziwi mnie, że teksty pana profesora, świetnie napisane i poruszające ważne kwestie, nie znajdują takiego odżwięku (w postaci licznych komentarzy), na jaki zasługują.
    Co do „ad remu”, to odniosę się później, bo muszę teraz wyjść z domu.

  8. Kiedyś trafiłem w kościele na kazanie o tym, że to dobrze, iż kobiety nie są duchownymi, bo są bardzo niestałe i niewierne.
    Znajoma opowiadała o tym, że na innym kazaniu o wszystkie przekroczenia szóstego przykazania obwiniono kobiety — bo uwodzą (a mężczyźni, to co najwyżej niewinne ofiary ich zmysłowości).
    Nie jest to więc historia, ale jak najbardziej teraźniejszość.
    Zresztą, hasło Lednicy: „Kobieta, jako dar i tajemnica” też o tym świadczy — wystarczy sobie wyobrazić reakcję, na podstawienie pod ‚kobietę’ ‚mężczyzny’ i niemożność takiego hasła.
    Ale też dodałbym, że to nie tyle konieczność kościelna, co raczej efekt uboczny wyłącznie męskiej ‚kasty’ kapłańskiej, przy jednoczesnej klerykalizacji Kościoła.

  9. Klęczenie w kościele jest upokarzające dla każdej płci, poza tym szkodzi kolanom. W wielu krajach poza Polską nie spotyka się już tego zwyczaju, rzadkie także jest czekanie na klęcząco lub stojąco z rozdziawioną buzią i wysuniętym językiem na włożenie do niej hostii podczas komunii.
    Dlaczego kobiety niechętnie walczą o swoje prawa?
    Bo sytuacja „ofiary” pozwala im tkwić w marazmie bez większego poczucia odpowiedzialności za swój los. Ogólna niemożność, te rządzące męskie świnie, no, sama wiesz, jak jest…
    Zawsze można ponarzekać, a potem zająć się najnowszymi ploteczkami, modą, serialem… I wykpić feministki, te babochłopy, których się nienawidzi, bo pokazują, że jednak można.
    Można, ale to oznacza, że orężem nie będzie cyc pod opiętą bluzeczką, zalotne kręcenie tyłeczkiem czy nagłe łzy w błękitnych oczach albo bezradna, zagubiona minka 🙄
    Kobiet używających skutecznie powyższych argumentów nie spotkacie w kościele ani kruchcie.
    PS.
    W kościele protestanckim kobiety mogą być kapłankami i NIKT nie klęka, ani nawet nie przyklęka.

  10. Najśmieszniejsze jest to, że z teologicznego punktu widzenia klękanie, poza okresem pokuty, na przykład Wielki Post, jest herezją. Nie ma uzasadnienia do klękania, nawet podczas Podniesienia, bo Eucharystia jest celebrowaniem radości i zwycięstwa.
    Ale zawsze to lepiej i wygodniej mieć barany na kolanach 👿

  11. Od zawsze nie mogłem zrozumieć, że z „takiej marności” jak Maria, z „marnej kobiety”, urodził się Bóg-Syn. „Marność” urodziła „Wielkość”? Jak ksiądz, który wygłasza bzdury na temat kobiet, ocenia więc swoją matkę? Pomieszanie z poplątaniem. I dlatego NIGDZIE nie klęczę.

  12. Matyldo, nie znam się na teologii, wydaje mi się, że klękanie jest w KK obowiązkowe… Nikt tego nie traktuje jako herezji, chyba teologowie nie zaryzykowaliby takiej tezy.

    Markot – w ten deseń to my za chwilę wrócimy do dyskusji Mikołejko kontra wózkowe – bo kobiety się nie chcą rozwijać i wolą ploteczki i seriale. Oczywiście to prawda, że są zindoktrynowane i wychowane w katolicyzmie codziennym, więc mechanicznie wypełniają swoje powinności. Pewnie, moje pretensje są o to, że nie myślą, nie rozważają, nie mają świadomości – ale rzadko kto na co dzień poddaje wiwisekcji swoją podświadomość. Notabene te kobiety, które reprezentują wyższy poziom i mają refleksje feministyczne, często wybierają tę samą postawę na klęczkach. Pytam mojej siostry: Naprawdę w to wszystko wierzysz? Odpowiada mi, że tak, choć jej religia jest syntezą różnych dziwnych przekonań (z czego ona zdaje sobie sprawę i co akceptuje).

    Pewnie, że wiele kultów protestanckich wygląda nieco inaczej. Ale ja przewrotnie trochę cenię katolicyzm. 🙂 Po pierwsze, za to, że zachował resztki kultu Wielkiej Bogini/Matki. Po drugie – w bogatej obrzędowości widoczne gołym okiem są relikty pogańskie.
    Pozdrawiam

  13. Proszę, proszę – i Tusk (oraz cała czołówka polityczna z rządzącej PO: Komorowski, Borusewicz, Niesiołowski…) należy do takiej antykobiecej organizacji, kolęduje do arcybiskupa. Proszę – i autor felietonu głosował na Tuska, oddał mu władzę…

  14. Kościół ma to do siebie, od zawsze, że jak coś powie, to niemal automatycznie skłamie. A jeśli nawet nie skłamie, to powie półprawdę, czyli g… prawdę.
    I tak jest z abepe Hoserem. Spośród wszystkich instytucji zajmujących się w taki czy inny sposób kobietami, Kościól z pewnością należy do największych i najglobalniej działających, Może poza agendami ONZ, ale te pewnie nie mają aż tylu pracowników. Więc – jakby ma Hoser rację. Ale dalej, ze „promuje kobiety” to regularna ściema. Co właściwie znaczy w jego przewielebnych ustach ta „promocja”?
    Znaczy – promuje „prawo naturalne w kobiecie” – zero antykoncepcji, zero niezależnego, medycznego i psychologicznego poradnictwa rodzinnego i seksualnego, zero społecznego ktore mogloby prowadzić do uniezależnienia się kobiet od poddaństwa wobec mężczyzn, zero uznania, że nie wszystkie będą heteroseksualnymi żonami heteroseksualnych mężów i posiadać liczne potomstwo, wszystko zgodne z nauką Kościoła itd itp.
    Tylko coś takiego może mieć na myśli złotousta eminencja mówiąc o „promocji kobiet.”
    Więc nie jest to żadna promocja, ale promocja katolicyzmu w odniesieniu do kobiet. Taka „demokracja socjalistyczna”, a nie po prostu demokracja.
    Poza tym, z NATURY rzeczy, Kościół jest niezdolny do promocji kobiet, ani niczego podobnego. Kościół nie zna kobiet, nie rozumie ich, nie chce ich rozumieć. Zakonnica nie jest kobietą, jest „służebnicą pańską” i wiele aspektów bycia kobietą ich nie dotyczy w ogóle, albo w sposób skorygowany przez optykę i praktykę życia zakonnego. Z kolei „świeckie kobiety” także niemal zawsze reprezentują przykościelną, katolicką, nieraz nadgorliwie katolicką mentalność. Umiłowana przyjaciółka K.Wojtyły – Wanda Półtawska miała miażdżąco bezkompromisowe spojrzenie na wiele aspektów bycia kobietą. Wręcz bezwzględnie pryncypialnych. A inne kobiety? Katechetki? Panie „katolickie seksuolożki” od „naturalnych cykli płodności”, od „naprotechnologii”? Wolne żarty !
    I jakie jeszcze kobiety?

    Można zadać zagadkę: Co kobiecie widać w kościele?
    Widać (za przeproszeniem) tyłek. Kiedy na kolanach zmywa kościelną posadzkę.

    Nie jest możliwie rozumienie kobiety z fundamentalnego powodu: jej wzorem była, jest i zawsze będzie, póki Watykan Watykanem – Matka Boża, Maryja Zawsze Dziewica. Która poczęła natchnięta przez Ducha Świętego.
    To jest totalnie separująca podstawa mentalna i moralna od ludzkiego, nie tylko kobiecego, życia. Nie ma tu wspólnej przestrzeni.
    Przypomnieć należy, że Karol „Lolek” Wojtyła – JP II podniósł kult maryjny na wyżyny wręcz absurdu.
    Matka Boża jest w Biblii niemal nieobecna. Jezus – jeśli w ogóle do niej się odzywa, to nieraz w tonie opryskliwym (sic!). Nie dziwi to, bo zgodnie z prawdą, kobieta była wówczas elementem inwentarza domowego, mniej cennym od barana.

    Jakakolwiek zmiana na lepsze zaszła w tej mierze w Kościele, zawdzięczamy ją rzeszy często bezimiennych kobiet walczących, zwykle po cichu, w milczeniu i samotnie, o swoją podmiotowość, o godność. Co często przypłacały wykluczeniem, ekskomuniką, zaszczuciem przez wspólnotę kierowaną przez proboszcza, albo samobójczą śmiercią.
    One swoją niechcianą ofiarą, przez stulecia stopniowo wymuszały jakie-takie zmiany w Kościele. Nie inaczej.

    Do wspólnoty Kościoła, w większości, trafiają mężczyźni skrzywieni w postrzeganiu kobiet. Potem, w obróbce klerykalnej, to skrzywienie się tylko pogłębia. Zatem i z tej strony nie ma żadnego powodu, by Kościół mógł autentycznie otworzyć się na kobiety i dalej być tym Kościołem, jakim jest.

    To jest właśnie IMPOSYBILIZM.

  15. Atalia
    To bardzo głębokie, co pani napisała. Jak znajdę więcej czasu, to postaram się do tego odnieść. Na razie nie, bo nie dorastam intelektualnie do poziomu tego wpisu.

  16. Nic nadzwyczajnego. Oni też twierdzą, że, gdyby nie oni, to w Polsce nie byłoby żłobków, przedszkoli, a może nawet i szkół – a ludzie żyliby w skrajnej nędzy. Bo państwo nic dla ludzi nie robi; to KK rozdaje swoją krwawicę wśród potrzebujących. Ot takie gry i zabawy, nie myślących o niczym innym, oprócz pomnażania wszelakich doczesnych dóbr.
    Łże – kler – pasuje jak ulał.

  17. Nie jestem pewny, czy Kościół długo przetrwa w Europie. Może w Chinach.

    Kobiety same się mogą wypromować, nie potrzebują promotorów. Od czasu powstania kapitalizmu mogą się same utrzymać i robić, co chcą. A kapitalizmu nikt nie wymyślił, powstał spontanicznie. Kobiety pierwsze pracowały na roli i w fabrykach. W swoim interesie.

  18. Podobno „młyny Boże mielą wolno”.
    Czasem można odnieść wrażenie, że mielą jakby w drugą stronę.
    Cóz znaczyły słowa JPII, jako szefa krk, w których – w IMIENIU kościoła – przepraszał kobiety za ich dyskryminację przez tenże kosciól?
    Dwanaście lat później uczeń polskiego papieża (został purpuratem za jego pontyfikatu),abp Hoser wygłasza chyba herezję, twierdząc, ze „żadna instytucja na świecie nie zrobiła tyle dla promocji kobiet, co kościół katolicki”.
    Gdzieś czytałam, że wg teologów „młyny boże” potrzebują dekady, by doczekać się mąki z ziarna. Widocznie to stanowczo za krótki okres.
    Nie tak dawno moja przyjaciółka, praktykująca katoliczka zyjąca w dużym (podkreslam) mieście zwierzyła się spowiednikowi, że chyba wystąpi o rozwód, bo juz nie wytrzymuje przemocy fizycznej i psychicznej ze strony męża, z którym mają dwójkę dzieci. Pociecha i rada brzmiała – zaufaj Panu, módl się za męża w imię utrzymania rodziny (oczywiście świętej) i takie tam bla, bla, bla.
    Przyjaciółka jednak się rozwiodła, do kościoła chodzić przestała, ale wiary nie utraciła.
    Uprawia ją prywatnie, bez pośredników.

  19. A co Drogie Panie zescie sie przyczepily do tego biednego Kosciola? Przeciez statystyka mowi, ze kobiety mniej zarabiaja. W tzw. twardej nauce, gdzie ja pracuje, im wyzsze stanowisko, tym mniej kobiet. Inny przyklad: noblisci to glownie mezczyzni. Noblistek jest bardzo malo. Znanym przykladem pozytywnym jest Maria Curie, ale to jest raczej wyjatek. Inny przyklad: dyskusja o parytetach poselskich. O czym w ogole taka dyskusja swiadczy? Ze jest problem rowniez tutaj. Wiec moze rozejrzyjcie sie Panie wokol siebie.
    .
    Kosciol jest rownie przyjazny kobietom jak koszary. Z tego samego powodu. To raczej nie jest wielkie odkrycie ze faceci sa facetami w kazdym calu, pardon za skojarzenia.
    .
    A na koniec przyklad z mojej mlodosci. Do dzis pamietam, ze koledzy na prywatkach klasowych zwykli byli mawiac „panowie, idzie towar” kiedy do drzwi pukaly kolezanki. Mnie to razilo wtedy i wspomnienie razi do dzisiaj. Ale kolezanki slyszac te slowa nie reagowaly negatywnie. Wrecz przeciwnie.
    .
    Odczepcie sie Panie od kosciola. Nie w kosciele jest kutas pogrzebany. To cala nasza kultura jest taka. A i tak nie jest najgorzej w porownaniu z muzulmanami.

  20. Marit,
    obrzędowość ortodoksyjna jest chyba nie mniej bogata od katolickiej, uwielbienie (promocja?) Bogurodzicy też nie mniejsze, śpiew piękniejszy i… nie ma klękania. Ale kto się w tej tradycji nie wychował, nie poczuje się w niej swojsko, a tego właśnie, tej swojskości wchłanianej od dzieciństwa szukamy, być może, w kościołach swojego wyznania.
    W kościołach katolickich większości krajów nie obowiązuje upokarzające klękanie (może czasem w trakcie Podniesienia), uznaje się, że Wszechmogącemu wystarczą uwielbienie i modły na stojąco. Standing Ovations, niejako 😉
    A propos wybierania pozycji na klęczkach przez kobiety o refleksjach feministycznych, to jeśli takie znam, to są one w wieku około pięćdziesiątki i wszystkimi porami wychodzi z nich opresyjne katolickie wychowanie do roli żony, matki i opiekunki rodziców. Aspiracje zawodowe lądują na ostatnim miejscu i są często redukowane wraz z narastaniem obowiązków rodzinnych. Ich mężowie w tym czasie robią karierę, spędzają większość czasu w biurze, samochodzie i na… tenisie. W kościele bywają z okazji pogrzebów, chrzcin, komunii i w wielkie święta…

  21. narciarz2
    OK. Cała nasza kultura i cywilazcja (po Amazonkach) taka jest. Patriarchalna do bólu.
    Kosciól rzymsko-katolicki, to tylko tegoż emanacja. Ale nie cały – zauważ. Protestanci uznali prawo kobiet do kapłaństwa.
    Bóg we wszystkich głownych religiach jest facetem (boginie zdarzały się ostatnio w starozytej Grecji i Rzymie), czyli wciąż obowiązuje zasada, którą lekko strawersuję – czyja religia tego władza nad kobietami.
    Oczywiście, najbardziej opresyjna w islamie.

  22. Markot
    Z tego co piszesz, zwłaszcza o tych paniach około piędziesiątki, niby feministkach, ale..
    wynika, że same są sobie winne.
    Zaiste, empatia i rozeznanie tematu na poziomie przeciętego polskiego mężczyzny, choc nie mam pewności, czy jesteś facetem. Chyba, że przyjmujesz akurat taki punkt widzenia.

  23. Marit
    15 października o godz. 13:57

    Poziom twego wpisu przerasta mnie o siódme niebo. Nie mam najmniejszej szansy, aby intelektualnie się odnieść, nawet gdyby dana mi była wiekuistość.

  24. Atalia
    no właśnie. Więc nie próbuj 🙂

  25. Chrześcijaństwo a także islam i judaizm -religie Księgi-przenoszą w epokę współczesną wierzenia i mity plemienne sprzed tysięcy lat.Z określeniem ról męskich i kobiecych właściwym dla tej zamierzchłej epoki.Z obowiązkiem płodności kobiet i dominacją mężczyzn obrońców i żywicieli.Oraz kasty kapłańsko-szamańskiej.

    Kasta kapłańsko-szamańska KrK troszeczkę zmieniła obyczaje.Na gorsze. Kapłoństwo wprowadzając (szkoda że nie fizyczne) dla utrzymania moresu w tym korpusie.

    I nie ma nadziei na zmiany. Mateczki swoje córy i synków ,zgodnie z przykazaniami kapłonów w obyczaje wdrażają o czym świadczą najlepiej witze odwieczne o teściowych.
    Chłopy tu nic nie poradzą bo zajęte są całkowicie,zgodnie z tradycją,obowiązkami obrońców i żywicieli.
    Czasami…nie są zajęci…ale marzą by byc niezłomni i złotem obsypac…

  26. Redakcja Polityki:co znaczy”Twoj komentarz czeka na moderacje”.Przezylem stalinizm-robicie dokladnie to samo co wtedy.Krytycy kk tu sie wypowiadajacy nawet bluzgaja blotem:to wolno bo to robia prymitywni lewacy,bezmyslni stalinowcy.Ja stanalem w obronie kosciola-nie wolno bo to nie odpowiada stalinistom Redakcji.Gdzie jestesmy?Nie jestem Katolikiem,ale tego nie rozumiecie-za trudny problem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  27. Marit
    15 października o godz. 17:36

    Głupi – jak powiada przysłowie – ustępuje mądremu. A więc ustępuję.

  28. Mag,
    z tego, co piszę, nie wynika, że te 50-latki same są sobie winne, że tak zostały zaprogramowane. Opisuję moje obserwacje z zewnątrz. One są wewnątrz swojego kieratu i czasem próbują się wyrwać…
    Może podyskutuj z siostrą Marit.
    Matka-Polka się poświęca, chłopy żywią i bronią, a wąs optycznie podkreśla ich dzielność i bojowość. Poza tym muszą pamiętać o przepuszczaniu przodem, podaniu płaszcza, cmoknięciu w rączkę…
    Jurganovy też tak to widzi, masz wątpliwości co do jego płci?

    Tanaka,
    o ile zakonnica jest bezpłciową służebnicą pańską, to „zwykła” kobieta postrzegana jest jako naczynie 😎
    I tak dobrze, bo (jak zauważył pewien Tomasz) z tym jej nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu, jest rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny.

  29. Atalia
    Dzięki. Faktycznie już trochę bez sensu to przekomarzanie.

    Markot, w księgach tzw. ojców kościoła jest mnóstwo podobnych kwiatków. Jeśli KK się nie wyrzeknie swoich „ojców”, to kobiety nie mają tam co szukać. A jak tu się wyrzec ojców? Jak się wyrzec prastarych mitów, na którym cały ten gmach stoi? Praw „boskich” nadanych pasterskim plemionom tysiące lat temu? (jak te prawa przystają do miejskich korporacyjnych ludów, to sami najlepiej wiecie).

    Wydaje mi się, że kobiety zostaną dopuszczone do kapłaństwa, kiedy straci już ono resztki wiarygodności i prestiżu. Kiedy mężczyznom w kościele nie będzie już szkoda zepsutej zabawki. Na razie ona jeszcze dosyć działa, więc jej nie oddadzą.

  30. tak, tu hoser ma racje, ale nie kosciol katolicki, tylko chrzescijanstwo samo w sobie, zwlaszcza w wiekach poczatkowych(I -IV n.e);
    ogloszenie niedowno hildegard von bingen jako swieta przez b16, bylo dla mnie, przyznam, sporym, pozytywnym zaskoczeniem – wreszcie jakis kwiatek na tym betonie.

  31. Marit
    15 października o godz. 13:25,
    w sprawach teologii jestem amatorką w dolnych granicach stanów średnich. I również byłam przekonana, że klękanie jest zgodne z podstawami teologii. Ale jakieś sześć lat temu, jeden z warszawskich Jezuitów, niestey nie pamiętam nazwiska, powiedział na temat klękania dokładnie to, co wcześniej napisałam. Byłam kompletnie zaskoczona. Nie dociekałam później, jak to jest. Nie miałam ani czasu ani motywacji. Ale teraz, skoro wypłynął temat klękania, przypomniałam to sobie. I widzę, że to ma sen. Jeżeli uzna się zbawienie za fakt, to należy się cieszyć a nie klęczeć.
    Byłabym wdzięczna, gdyby nasz Gospodarz, profesjonalista, zechciał rzucić nieco swiatła na tę kwestię.

  32. Panie redaktorze.. chyba Malleus Maleficarum
    Nawet Wikipedia o tym wie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Malleus_Maleficarum

  33. CZY BP HOSER NAPRAWDE WIERZY W TO ,CO MOWI ,WSZAK OSMIESZA SIE TOTALNIE? NIE WIEM DLACZEGO TYLE SIE SPODZIEWALAM PO TYM BISKUPIE ,A TU TYLE GLUPSTW WYPOWIADANYCH GLOWNIE W RADIU MARIOLA /!/ WATPIE JUZ ,ZE BISKUPI SA LUDZMI INTELIGENTNYMI SKORO ZUPELNIE NIE STARAJA SIE NAWET ROZUMIEC KOBIET A I LUDZI W OGOLE .ZYJA W SWOIM MIZOGINIZMIE W ZUPELNIE ODERWANYM OD LUDZI SWIECIE O LATA SWIETLNE OD PRAWDZIWEGO ZYCIA .JEZELI UZYWAJA KONFESJONALOW I MIMO TO NIE ROZUMIEJA TO ZNACZY ,ZE NIE SLUCHAJA ICH NAPRAWDE LUB … SA KOMPLETNIE TEPI NA SWIAT REALNY. JAK TU ZYC W TAKIM KOSCIELE -PYTAM CIAGLE I NIE ZNAJDUJE ODPOWIEDZI .MOZE DO DIABLA Z NIMI?

  34. DODAM TYLKO ,ZE OD DZIECINSTWA SLYSZE KAZANIA O ZLYCH MATKACH ,A NIE O OJCACH BIJACYCH I PIJACYCH ZANIEDBUJACYCH DZIECI .KRZYK Z AMBONY: ACH ,TE MATKI ! BUDZIL MNIE CZASEM ZE SNU .TAKA SEKSISTOWSKA SOLIDARNOSC SAMCOW .

  35. Markot (15-10-g.19:00)
    Błyskotliwie i dowcipnie (serio!) opisałes syndrom Matki Polki w rozkroku, czyli na drodze do feminizmu oraz synrdom męża-ojca-Polaka od żywienia i bronienia, która to rola jakby wymyka się Wam spod kontroli.
    Przeciez wiesz, że nie chodzi o „całowanie w rączke”, czy „przepuszczanie przodem” w drzwiach, ale np. o to, by pOsłowie w naszym cyrku zwanym sejmem nie podejmowali ważnych decyzji dla „dobra kobiet”, nie ‚ubogacali” je posłannictwem dla dobra rodzin i ojczyzny wbrew ich woli.

  36. A co do istoty sprawy: tak – było ale to nieprawda ze na SW II nie było kobiet. Np Colette Potvin i jej zgryźliwa uwaga dotycząca antykoncepcji i mierzenia temperatury u kobiet aby określić dni płodne („Bóg zapyta: czy kochałaś, a nie – czy mierzyłaś temperaturę”). Poza tym nie tylko sprawa kobiet była wówczas na świeczniku. Podobnie było z kwestią Judaizmu. Ale było jednak kilka wspaniałych kobiet które pozostawały z kościołem związane mimo jego do nich stosunku. Wystarczy wymienić Edytę Stein (św. Teresa od Krzyża) czy Simone Weil.

  37. Ps: I jeszcze jedna uwaga: podejście – choć w wielu miejscach naganne – KK ( czy szerzej: chrześcijaństwa) do kobiet nie jest jedyne. Chcąc być w miarę obiektywnym trzeba powiedzieć że negatywny stosunek do kobiet miał miejsce w wielu kulturach. Przykładem niech będzie starożytna Grecja: zakaz udzielania się kobiet publicznie i rządzenia polis, ograniczenie praw do domowego „zacisza”. To nie jest bynajmniej wymysł kościoła – to jest powielenie pewnych „wzorców” z innych kultur. Szkoda tylko ze „takich” wzorców..

  38. KATOLICYZM to patologia !

  39. Niestety, jest to wspolny fundament wszystkich religii monoteistycznych.
    Powstaly wszak po to by wyrwac lud spod wladzy Wielkiej Bogini/Matki (kutl plodnosci). I tak na przyklad, kazdy pobozny (ortodoksyjny) Zyd rozpoczyna kazdy dzien od podziekowania Bogu, ze go nie stworzyl kobieta… O meskim szowinizmie islamu nikogo nie trzeba przekonywac.
    I tak jak Marit napisala, podzilam jej zlosliwa satysfakcje, ze kult wielkiej bogini przetrwal w katolicyzmie i ma sie calkiem dobrze! Szkoda tylko, ze udalo sie im go wykorzystac do jeszcze glebszego zniewolenia kobiet. Ale to ta koncepcja matki-dziewicy troche namieszala ludziom w glowie. I to tylko maly blad w tlumaczeniu z hebrajskiego ‚alma’ (mloda dziewczyna) na lacinskie ‚virgo’ (dziewica).
    Szkoda gadac.

  40. dzieki za korekte!

  41. @narciarz2:
    Kościół to koszary?
    Znam takich, którzy tak to postrzegają, ale problem w tym, że nie tak to powinno być.

    Po pierwsze, Kościół to nie duchowieństwo, ale wszyscy wierni. Dlatego też napisałem o klerykalizmie — na to cierpi nie tylko Polska, ale cierpi też sam Kościół. Za duże wpływy i znaczenie duchownych, sprawiające, że z jednej strony praktycznie cały Kościół utożsamia się z duchowieństwem (por. jak jest używane słowo Kościół — praktycznie zawsze w odniesieniu do duchowieństwa, głównie hierarchii, a prawie nigdy do wspólnoty wiernych…), z drugiej, widać w „nauczaniu Kościoła” nacisk na to, na czym duchowieństwo zna się jedynie w teorii… (nie chodzi mi tylko o szóste przykazanie, ale o całość podejścia do rodziny, jej idealizowanie, połączone ze słabą znajomością problemów…).

    Po drugie, same „koszary” odwołują się do określeń militarnych. W historii bywały takie przypadki postrzegania Kościoła jako struktury militarnej, walczącej z Szatanem, czy grzechem. Nie przypominam sobie jednak tego z Ewangelii, ani z nauczania większości znanych mi świętych 😉 To, że „Kościół” (cudzysłów, bo nie tyle wspólnota wiernych, co ludzie, którzy w przestrzeni publicznej do katolickości się odnoszą) kładą nacisk na militarne pojmowanie swojej misji, walkę ze „światem”… To także skrzywienie, które nie jest istotą katolicyzmu, tylko duchem konserwatywnego katolicyzmu w Polsce (i zapewne paru innych krajach). Prywatnie typowałbym, że to skutek uboczny myślenia politycznego, a nie tradycji katolickiej.

    I jeszcze — czytam, że to kwestia ‚całości kultury’. Jak widzisz, nie zgadzam się. To znaczy owszem, środowiska z przewagą mężczyzn znam, nasłuchałem się też wypowiedzi wyraźnie mizoginicznych, a nawet przykładów jak pojedyncze kobiety słuchając tego, najgorliwiej przytakiwały takim wypowiedziom i dowcipom. (Ale nie wszystkie, bo to jakoś z konserwatywnym katolicyzmem też było skorelowane.) Tylko jedno ‚ale’ — takim wypowiedziom zasadniczo towarzyszyło pewne zawstydzenie i poczucie, że nie można tak się zachowywać publicznie. Tego mi w obecnym Kościele* brakuje.


    *) Użyłem słowa Kościół bez cudzysłowu, bo tu także chodzi o reakcję wiernych. Bo co powinni zrobić wierni, gdy słyszą mizoginiczny jazgot płynący sprzed ołtarza w czasie mszy świętej? Nawet ci, którzy chcą protestacyjnie wyjść, wahają się, bo to ‚nie wypada’. A to jest właśnie budowanie przyzwolenia na mizoginizm.

  42. @shrinki:
    Hipoteza o matriarchacie, a nawet powszechności bogini-matki jest już chyba passe 😉
    Zauważyłbym, że Jezus jest dla kobiet raczej dobry. Nawet zakaz rozwodów interpretuje się, jako działanie w interesie ekonomicznym kobiet (bo w tym czasie i miejscu kobieta porzucona nie bardzo miała z czego żyć).
    Inaczej lokowałbym źródła tego mizoginizmu — ale o tym pisałem w innym komentarzu 😉

  43. Może warto zwrócić uwagę na zmianę pozycji kobiet w społeczeństwie na przykładzie Islamu?
    Mahomet wżenił się w firmę handlową żony, starszej od niego o kilkanaście lat……
    Czyli wówczas kobiety były samodzielne ekonomicznie.
    I religia wyelowuowała z tego pierwotnego stanu do postaci dzisiejszej- kobieta nie ma prawa sama wyjść z domu.

    Królowa Saba była samodzielnym partnerem politycznym współczesnych jej władców…..
    Boadycea przewodziła wojownikom Brytanii….
    Atrofia pozycji kobiet w wielu krajach jest faktem. Pod prąd idzie chyba jedynie Zachód. Choć przynależność do klanu może windować kobietę na wyżyny- Ghandi, Bhutto…..nawet w paternalistycznych społeczeństwach.

  44. @PAK
    Kościół to wszyscy wierni… hm, jakby tak, ale nie bardzo. Skoro składa się od z kleru i wiernych, to kim/czym są owi wierni, jak się objawia ich zaangażowanie, wiara, esencja tegoż, co mówią klerowi, jak działają, jaką wspólnotę tworzą…?
    Poza wyjątkami,wszyscy którzy mieli do czynienia z Kościołem, mają podobne doświadczenia: paciorek, co niedzielę msza, „ładowanie się” podniosłymi, acz fałszywie i zwykle bezrefleksyjnie śpiewanymi hymnami, i do domciu. religia – kontrola i wbijanie papki do głów, a bardziej nawet w psychikę, by delikwent był dobrze urobiony i broń Boże nie myślał, nie miał żadnych refleksji. Co roku kolęda, ple, ple, czy dzieci się uczą religii i czy wiedzą z kogo się składa Trójca Święta i dlaczego kochamy Ojca Świętego JP Drugiego. Ten i ów do Częstochowy lub Lichenia. No i taca, taca, taca, taca, taca, taca,… pardon, zacięło się.

    A początki podobno były fajne. Kolegialne, dyskusyjne, równościowe. Ale to krótko trwało. Papież stał się szefem wszystkich szefów, bezdyskusyjnym, nieodwoływalnym, nieomylnym.

    A weźmy takiego abepe Głodzia. Sławoja Leszka, generała lampasowego. Jego zawołanie, jego służba, to „Milito pro Christo” – walczę dla Jezusa.
    To oczywiście taki mały drobiażdżek. Jak ziarenko piasku. a wiadomo ile tych ziarenek jest – co najmniej 2382312y31212123233723124231232303231837838383838i33326234353 x n237832239023133949994476326112110182912890

    Czyli koszary. Inaczej się nie da.

  45. U Orwella zachowanie Hosera nazywa się „dwójmyśleniem”.

  46. Sugestia jakoby kobiety były wysłuchiwane w konfesjonale też jest nieprawdziwa.
    Opowiadała mi moja, ponad osiemdziesiecioletnia, ciocia o tym jak wyglądała jej spowiedź. Spowiedź miała miejsce w Warszawie u ojców Jezuitów. Ciocia była światową damą. Młody spowiednik zapytał ją na wstępie o to ile ma lat. Kiedy mu powiedziała, że 82 on stwiedził, że wobec tego nie może mieć grzechów i że zaraz jej udzieli rozgrzeszenia.
    Ciocia była bardzo charakterna i odmówiła przyjęcia rozgrzeszenia. Odeszła od konfesjonału i już nigdy jej noga w tamtym kościele nie postała. Mimo, że był to jej kosciół parafialny, tuż przy domu.
    Kiedy mi to opowiadała, była bardzo rozżalona i upokorzania zachowaniem spowiednika. Podzielałam jej gniew na tego człowieka.

  47. @ PAK
    Nie wiem czy wspomnienie zamierzchlej historii moze byc ‚passe’. To po prostu zamierzchla przeszlosc.
    Rozumiem, ze usilujesz bronic Kosciola. I milo mi, ze odczuwasz potrzebe powolywania sie na stosunek Jezusa do kobiet. Szkoda tylko, ze wspomniany Jezus kleru nie obchodzi. W najlepszym wypadku jest ‚Panem Jezuskiem’ na kolanach ‚Matki Boskiej’. Tak sie przypadkiem sklada, ze sporo moich przyjaciol poddalo sie seminaryjnemu praniu mozgow, a jeden z nich, w latach siedemdziesiatych lider oazowy i charyzmatyczny, fizyk jadrowy z wyksztalcenia, az bulgotal z oburzenia co im tam na temat kobiet usilowano wmowic na pierwszym roku. To byli absolwenci innych uczelni, wiec umieli dostrzec paradoks i zaklamanie. Oczywiscie, ze mizoginizm kleru wynika z ograniczenia dostepu. Ale to ograniczenie dostepu jest swiadoma i cyniczna technika podporzadkowania sobie zolnierzy w oczywistym celu maksymalizacji zyskow i wladzy.
    Poczytaj sobie historie wg Karlheinza Dreschnera…

  48. A co do stosunku Jezusa do kobiet i rozwodow. Uprzejmie przypominam, ze bylo to ponad 2 tysiace lat temu w kulturze judaistycznej w ramach cesarstwa rzymskiego. Wypada przypomniec, ze w kulturach wschodnich rodziny sa bardziej zzyte i wiekszosc wdow i sierot podlegala opiece rodu. Czy im sie ta opieka musiala podobac, to inna sprawa. W kazdym razie trudno jest byc pewnym pogladow Jezusa, skoro zostaly one wielokrotnie przepisane i zinterpretowane przez jego meskich uczniow. I na dlugo jego tolerancji nie starczylo – tylko do pojawienia sie pewnego Szawla/Pawla, ktory az zional nienawiscia i pogarda dla cielesnosci i kobiety. ‚Kobiecie zas nauczac nie pozwalam’ pisal w ktoryms tam liscie. Wiec jakie to ma znaczenie, co Jezus naprawde myslal i czul?

  49. Ksiądz jest facetem, Bóg jest facetem, facet to głowa rodziny. „Mężczyzna powinien zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna” -słyszałam to nie przed wiekami, ale ostatnio w jakiejs durnej reklamie.
    W mojej rodzinie jest kilka starszych kobiet. Mają bałwochwalczy stosunek do księży i jest w tym coś z chęci przypodobania się surowemu tacie. Jak będzie grzeczna to spojrzy na nią łaskawym okiem.
    I pal licho, jeśli lubią w tym tkwić, to niech tkwią.
    Mnie przeraża to, że w większości to kobiety uczą swoje dzieci podległości wobec kościoła. To kobiety straszą wiecznym potępieniem i kobiety wywlekają dzieciaki z łóżek na jakieś poranne msze.
    Wreszcie to kobiety w sposób, który mnie kojarzy się z mobbingiem, uczą swoje córki, że są dziećmi drugiego gatunku.
    Tego zrozumieć nie mogę i strasznie takich tępych bab nie lubię.

  50. bardzo wam dziękuję za tę dyskusję. Mam 50 lat i nareszcie widzę ,że nie jetem sama .Na Podkarpaciu bardzo trudno byc feministką. Tutaj w niedziele wszyscy walą do kościoła a jak nie to znaczy, że cos z nim nie tak. Ksiądz to władza. Kościół jest wszechobecny. A ja nie kradnę , nie zabijam , nie wierzę ale sie do tego nie przyznaję bo nigdy nie wiadomo jaki z tego zrobią użytek. Zaznaczam ,że mieszkam w dużym mieście , jestem niezależna finansowo i bardzo wykształcona. Nie boję się, ale muszę żyć i zarabiać a tutaj kler rządzi.

  51. Abp Hoser powiedział: „Żadna instytucja na świecie nie zrobiła tyle dla promocji kobiet co Kościół katolicki”.

    Zaiste nie znam drugiej takiej instytucji, która każdą wtopę przekuwa w sukces.

  52. Kosciol to jest ziemska organizacja ludzi, ktorzy maja ziemskie ludzkie interesy. Tak go nalezy analizowac: jako partie (co zrobilem w poprzednim watku), jako feudalna strukture wladzy, jako przedsiebiorstwo napedzane wlasnym interesem ekonomicznym. Kosciol ma swoje przychody, wydatki, i tak zwany „cash flow”. To wszystko mozna i nalezy analizowac w takich wlasnie, ziemskich kategoriach.
    .
    Piszac i mowiac o Kosciele trzeba odegnac opary kadzidla i otrzezwiec z wina mszalnego. Trzeba raczej patrzec na interesy i na sojusznikow, ktorych Kosciol werbuje i wykorzystuje w swoim celu. Co on z tego ma i co oni z tego maja? Jakie korzysci ma Tron i co ma Oltarz ze wzajemnej symbiozy? Jakie korzysci chca ugrac przydupasy Kosciola, jak na przyklad PiS, Solidarna Polska, Fronda, i inne podobnie odrazajace ugrupowania?
    .
    Kosciol nie kieruje sie ideologia spisana w Biblii, tylko swoim interesem. Te dwie rzeczy trzeba oddzielic. Hierarchowie nie tyle stosuja sie do Biblii, ile raczej jej uzywaja jako narzedzia. Strona swiecka powinna postepowac podobnie. Przeciez jest oczywiste az do bolu, ze najlepsza i najtrafniejsza krytyka Kosciola jest spisana w Ewangelii.

  53. narciarz2
    16 października o godz. 17:14

    Wygnać przekupniów ze Świątyni?
    Przecież oni płacą proboszczowi za miejsca……

  54. Pierwszą towarzyszką Adama według tekstu „Alfabet Ben-Sira” była właśnie Lilith. Anonimowy autor średniowiecznego zbioru opowiadań bazujących na historiach biblijnych, kreśli obraz Lilith jako kobiety, która nie chciała podporządkować się Adamowi. Została przecież stworzona jako równoprawna w stosunku do Adama, nie była gorsza, ani tym bardziej, mu podporządkowana. Nic dziwnego, że nie chciała się zgodzić na stosunek płciowy wymagający od niej uległości. Dumna Lilith odmówiła i uciekła.
    http://niewiarygodne.pl/kat,1031985,title,O-czym-Kosciol-nie-chce-mowic-Oto-najbardziej-skrywany-biblijny-sekret,wid,15012837,wiadomosc.html?smgajticaid=6f5b4
    ============

    Macie ciekawostkę, myślę że mało znaną, a na pewno nie mieszczącą się w preferowanej doktrynie……
    Bywały inne kobiety, niekoniecznie naczynia zła, lecz partnerzy?

  55. Bywały inne kobiety, niekoniecznie naczynia zła, lecz partnerzy?

    No to trzeba było się ich pozbyć.

  56. http://www.kosciol.pl/forum/viewtopic.php?forum=10&showtopic=155162

    Dla nudzących sie, dyskusja o demonologii i aniołologii…….

  57. Dla nudzących sie o angelologii…
    „Liryka, liryka, tkliwa dynamika
    angelologia i dal”…

  58. Kadra KK to mężczyźni ze wsi i małych wiosek,wychowani przez udreczone codziennością,ciche kobiety-potem szkolenie 5-letnie, niezwiązane przecież z feminizmem, ani nawet realną oceną rzeczywistości.Myślę też,że kobiety przedstawiane jako nieczyste żeby młodzi klerycy nimi gardzili i nie uwazali życia świeckiego za coś dobrego, wspaniałego,tylko akceptowali własne wyniesienie ponad prozę życia.

  59. Stary Polak z PRL-u
    16 października o godz. 17:05

    PZPN?

  60. Dziękuję za artykuł. Kobieta.

  61. Przydałaby się skondensowana, żywo napisana historia Kościoła. Ludzie ufają instytucji, o której ledwie co wiedzą. Więc biskup mówi, co chce – bo kto ma wiedzę, by go sprawdzać? Za tysiąc lat inny powie, że Kościół zawsze bronił homoseksualistów przed szykanami. My tu sobie możemy komentować, nasze słowa nie zabłądzą między gmin, do szkół, pod dachy czynszowych kamienic i deweloperskiej mieszkaniówki.

  62. Pomysł by wypunktować KK w kwestii kobiet jest dobry.
    Ale realizacja słaba. Ale taka staje się Polityka ostatnio, newsweekowo-wprostowa – czyli gniotem.

  63. Czymże sobie zasłużyłam na brak moderacji?

  64. To prawda, ze Kosciol Protestancki pozwala kobietom sprawowac funkcje kaplanskie, ale jest to zdaje sie tylko forma zaslony dymnej bo fakt jest taki, ze kobieta protestancka jest niestety w takim samym stopniu zindoktrynowana co kobieta katolicka. Faktem jest, ze Zjednoczone Krolestwo (gdzie mieszkam obecnie) stara sie na wszelkie sposoby wprowadzic prawna rownosc a nawet „rowniejszosc” poprzez prawo pozytywnej duskryminacji czy ogolnonarodowa debate na temat wprowadzenia minimalnej liczby kobiet w zarzadach spolek, ale codziennosc jest sprowadzona do wspolnego mianownika z KK. Nie zapomnajmy ze zalozyciel Kosciola Anglikanskiego Henryk VIII zaraz po tym jak mu sie zona znudzila to albo ja oskarzal o cudzolostwo i w majestacie prawa scinal glowe (Anna Boleyn, Katherine Howard) albo sie rozwodzil, bo byla za brzydka (Katherine of Aragon, Anne of Cleves) . Angielskie kobiety sa moze w mniejszym stopniu niz zindoktrynowane polskie, ale jak to jest, ze wciaz wiekoszsc marzy, ze to mezczyzna pojdzie do pracy, zarobi na suknie dzienna i wieczorowa, telewizor i wyjazdy pod palmy, Matka dziecka do 16 roku zycia nie musi wracac do pracy a juz napewno na caly etat bo dostaje specjalny zasilek od panstwa. Prostestanckiego panstwa.

  65. @ mag
    16 października o godz. 19:35

    KIG zawsze byl wspanialy. A kobieta, jako brama do piekiel? Oczywiscie, ze jest. Lecz jako smutny, czarny aniol

    http://images2.fanpop.com/image/photos/9400000/Shadow-Angel-severus-snape-9408697-1280-800.jpg

    zawsze przekraczam te brame z calym szacunkiem i miloscia. I jestem w domu.

    Taki zart.

    A Kosciol ani sie nie stara zrozumiec, ani docenic roli kobiet, nie tylko w kosciele, ale w ogole w zyciu. Kosciol przypisuje im podrzedna role, gorsza od mezczyzny. Dlaczego? Oto tajemnica wiary. Ma sprzatac, zmywac i sluzyc i jeszcze byc szczesliwa z tego powodu, ze w ogole jest tolerowana. List Pawla (swietego nie uznaje) do Koryntian14, 34-35 – mowi, ze kobieta nie ma prawa zabierac glosu w kosciele, ma byc ulegla i poddac sie „Prawu”. Trudno nawet dyskutowac z takim idiotyzmem. No, ale to Kosciol Katolicki, gdzie nic nie podlega ani logice, ani przyzwoitosci.

    Pozdrawiam.

  66. Czytając wypowiedzi mam wrażenie, że wiele osób łączy dyskryminację kobiet z niechęcią do wiary w Boga jako takiej. Dziwicie się że kobiety klęczą w kościele. Ja również klęczę i nie czuję się z tego powodu gorsza. Wiele i wielu z was jest miłych dla swoich szefów, dla swoich rodziców, dla swoich dzieci. W różny sposób okazujecie im swoje oddanie, zaufanie lub szacunek. Wstajecie gdy wchodzi ktoś ważny, chętnie mu służycie itd. Tak i w kościele są pewne sposoby zachowań, postawy odzwierciedlające miłość do Boga ( ksiądz także klęczy).
    Co innego jest starotestamentowe (kultura żydowska) traktowanie kobiet. Od dziecka nie mogę zrozumieć dlaczego kobiety nie mogą być kapłankami w kościele. Jak do tej pory nic mnie nie przekonało o słuszności tego zwyczaju. Uważam że bardzo źle to wygląda i niczym nie da się tego usprawiedliwić. To co mówią hierarchowie kościoła jest jak tłumaczenie się dziecka gdy się go spyta dlaczego źle postąpiło. Używają jakichś pokrętnych tłumaczeń ale jednak to co jest ewidentnie złe i niesprawiedliwe i poniżające zawsze takim będzie chociaż nie wiem w jakie ładne słowa i tłumaczenia to ubierzemy.
    To przykre, że kościół sam siebie tak krzywdzi i hańbi. Jeśli kobieta jest „darem i tajemnicą” to dlaczego Oni nie chcą przyjąć tego daru i odkryć tej tajemnicy?
    Jak długo jeszcze kościół powagą swej instytucji będzie ubliżał Bogu jako stwórcy?
    Bóg wywyższył Maryję ponad Aniołów dlaczego więc następca św. Piotra nadal poniża kobiety a Jegopodwładni tłumaczy się z tego pokrętnie jak dzieci? Mam nadzieję że hierarchowie kościoła będą mieli silniejsze argumenty gdy staną na Sądzie Bożym bo ja nie czuję się przekonana.