Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

10.09.2012
poniedziałek

Kardynał z ludzką twarzą

10 września 2012, poniedziałek,

1.
Kościół jest w kryzysie. Widać to gołym okiem. Tyle, że jak tę banalną prawdę mówi już od dłuższego czasu taki odszczepieniec jak ja, to przez „etatowych katolików” nazywany jest wrogiem Kościoła.

Z drugiej strony, dla osobistych wrogów Pana Boga, robię za „naiwnego katola” żywiąc nadzieję, że Kościół jest jeszcze w stanie głosić i praktykować ewangeliczne przesłanie.

I tak źle, i tak niedobrze.

2.
Co innego, gdy o kryzysie Kościoła mówi jego „wierny syn”. Inaczej rzeczy się mają, gdy kryzys ten dostrzega i ze szczerością opisuje zasłużony i ceniony kardynał. A kimś takim właśnie był kard. Carlo Maria Martini, który zmarł 31 sierpnia.

Jego słowa o kondycji Kościoła brzmią tym bardziej donośnie, gdyż tuż przed śmiercią kard. Martini, chorujący od lat na chorobę Parkinsona, udzielił wywiadu swoim dwóm jezuickim współbraciom. Rozmowa została następnie opublikowana we włoskim dzienniku „Corriere della Sera”. Co powiedział włoski Kardynał?

O Kościele: „Kościół jest zmęczony, w Europie dobrobytu i w Ameryce. Nasza kultura postarzała się, nasze kościoły są wielkie, nasze klasztory są puste, a aparat biurokratyczny Kościoła rośnie, nasze obrzędy i nasze stroje są wystawne. Dobrobyt ciąży”.

O ludzkiej seksualności: „Musimy zadać sobie pytanie, czy ludzie słuchają wciąż rad Kościoła w kwestii seksualności. Czy Kościół jest nadal na tym polu autorytetem i punktem odniesienia, czy tylko karykaturą w mediach. Skandale pedofilii skłaniają nas do wejścia na drogę nawrócenia”.

I konkluzja: „Kościół pozostał 200 lat z tyłu. Czemu się nie otrząśnie? Boimy się? Odczuwamy strach zamiast odwagi?”

3.
To słowa gorzkie. I prawdziwe. A jednak dlatego, że mówi je właśnie kard. Martini, to żaden z naszych etatowych moralnych atletów z portalu fronda.pl nie odważy się ich podważyć. Nie zarzucą przecież włoskiemu kardynałowi, że nie kochał dostatecznie Kościoła, że nie służył mu dość gorliwe. Choć, gdy jest wojna…

Także dla drugiej strony – dla tych, co omijają Kościół szerokim łukiem, włoski kardynał był osobą, która budziła szacunek i uznanie. Był człowiekiem, który nie bał się dyskusji ze niewierzącymi intelektualistami. Owocem tej otwartości jest choćby wymiana listów, między Kardynałem a włoskim pisarzem Umberto Eco, która złożyła się na książkę pt. „W co wierzy ten, kto nie wierzy”.

Kard. Martini posiadał dwie ważne cechy: po pierwsze, żywił chrześcijańską nadzieję i praktykował ewangeliczną odwagę. Po drugie, nie bał się świata, co owocowało otwartością wobec Innych – niewierzących, przedstawicieli innych wyznań i religii.

4.
Powie ktoś, że przed śmiercią można sobie w końcu pozwolić na otwartość i głębszą dozę szczerości. Tak, zgoda! Bywa często w Kościele tak, że kardynałowie zaczynają mówić o ciemnych stronach Kościoła, kiedy przechodzą na emeryturę, gdy już nic nie mają do stracenia. Ale nie tak było w przypadku kard. Martiniego.

Kardynał już od dłuższego czasu domagał się w Kościele poważniejszych reform. I mówił o tym głośno: od otoczenia większą troską duszpasterską osób rozwiedzionych po konieczność zwołania III Soboru Watykańskiego. W tym sensie kard. Martini pozostał wierny aż do śmierci swojemu wręcz prorockiemu powołaniu. Tyle, że – jak dobrze wiemy – prorok zazwyczaj jest ignorowany we własnym kraju.

Tak czy inaczej, chrześcijaństwo jest zbyt cennym skarbem, z czym pewnie zgodziłby się kard. Martini, by – z jednej strony – pozostawić je w rękach kościelnych dostojników i hierarchów. Z drugiej, by robiło za swoisty „worek treningowy” dla wojujących atestów.

5.
Czy, gdyby Kościół posłuchał rad kard. Martiniego, dziś nie borykałby się z tak wielkim kryzysem? Tego nie wiem. Wiem za to, że nie jest jeszcze za późno, by testament włoskiego Kardynała stał się programem Kościoła na drugą dekadę XXI wieku. Kościół kard. Martiniego to jest ten Kościół, o którym mógłbym w końcu powiedzieć, że jest moim domem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 31

Dodaj komentarz »
  1. Dziękuje za piękny, poruszający tekst.
    Zwykle jest tak z Pana tekstami, że mogłabym się pod nimi niemal w całości podpisać.
    Nie mam zatem czego komentować.
    Wszystkie uważnie czytam.
    Mądrym człowiekiem był kardynał Martini. Zastanawiam się, na ile wypływało to z faktu, że był Jezuitą.
    Chyba nigdy nie jest „za późno”, jeżeli nie traktuje się Kościoła jedynie w kategoriach instytucji „ziemskiej”.

  2. Przy całym szacunku dla Pana (jako felietonisty katolickiego o zrównoważonych poglądach),przyznam,że lekko irytuje mnie Pańska naiwność.
    Mariaż Ołtarza z Tronem już od czasów Konstantyna Wielkiego jest żródłem
    ciągłego „psucia się” Kościoła. Pierwszym poważnym ostrzeżeniem była schizma
    M. Lutra po jego pobycie w Rzymie , gdzie się temu psuciu przypatrzył (sprzedawanie
    odpustów , rozbuchane życie erotyczne hierarchów kościelnych etc.)
    Wie Pan lepiej odemnie , że KK nie wyciągnął z tego żadnych konstruktywnych
    wniosków. Dlaczego więc tenże sam KK miałby się przejąć paroma zdaniami
    wypowiedzianymi przez umierającego człowieka? …i na dodatek wydrukowanymi
    w gazecie , której nikt nie czyta ? A poza tym : może przyczyną jego odejścia nie
    był parkinson tylko alzheimer etc.,etc….
    Brak reakcji mediów prawicowych na tą wypowiedż kard. Martiniego tylko
    potwierdza -niestety!-moją diagnozę.

  3. W mojej skromnej opinii nie ma zadnego „kryzysu chrzescijanstwa”, natomiast jest „kryzys kosciola”. To dwie rozne rzeczy. Choc jestem ateista, to przeciez mam zarowno szacunek dla wierzacych, jak i dar obserwacji (nietrudno o to). I to co obserwuje, to nie to, ze wiekszosc ludzi chce walczyc z Bogiem, lecz przestala miec tolerancje dla koscielnej pychy i przestarzalych dogmatow kosciola. Kto dzis zwraca uwage na nauki kosciola w kwestii seksualnosci czlowieka? Nikt. Rozwody staly sie rzecza normalna, wspolzycie przed slubem lub w zwiazkach nieformalnych – tez. Srodki zapobiegajace ciazy – jak najbardziej. Przerywanie ciazy – wstydliwe, ale tez bezproblemowe. Podobnie ma sie to w innych sferach zycia, gdzie kosciol probuje narzucic swoj porzadek.

    Z drugiej strony, rozmawiajac z ludzmi wierzacymi, ktorzy lamia absolutnie wszystkie przykazania kosciola, odnosze wrazenie, ze szczerze i uczciwie wierza i sa chrzescijanami, tyle, ze nie chca sie dostosowac do koscielnego rezimu. Ba, burza sie nawet przeciwko kaplanom, ktorzy probuja ich pouczac na temat zycia rodzinnego, stwierdzajac (slusznie), ze rady od kogos, kto nie ma rodziny sa nic nie warte.

    Prosze wiec nie winic „wojujacych ateistow” (choc sa i tacy) za kryzys kosciola. Ten kryzys bedzie sie coraz bardziej poglebial nawet bez tych wrednych „wojujacych ateistow”. Czytalem wywiad kardynala Martiniego i zgadzam sie, ze kosciol pozostal w tyle za duchem czasow i w obecnej fazie nie wiadomo, czy sie da jeszcze odrobic ideologiczne i doktrynalne straty, na jakie sobie pozwolil.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kardynał z ludzką twarzą – niewątpliwie dobry początek. Teraz przyszedł czas na Kościół z ludzką twarzą.

  6. niestety, tacy ludzie maja coraz mniej w kosciele do powiedzenia,
    a na dodatek… odchodza;
    b16 prowadzi polityke diametralnie rozna od j23.

  7. Mądry tekst, mądry człowiek zmarł, szkoda wielka.
    Wydaje mi się, że kryzys KK to nic nowego. Ta instytucja od stuleci działa w stanie nieustającego kryzysu, wręcz zarządzanie kryzysem stało się głównym sposobem istnienia Kościoła. Jednak chyba po raz pierwszy w historii wierni nie tyle buntują się przeciwko doktrynie, co pomijają całe, wielkie obszary magisterium kościelnego. Jaka na to rada? Niestety – nie reforma i dialog ale powrót do egzorcystów, pogańskiego nad-kultu maryjnego i biznes pielgrzymkowy. Tak można przegrać z górą dwa tysiące lat.

  8. Tacy ludzie jak Carlo Maria Martini zawsze byli przez KK marginalizowani. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Redaktor wykazuje się powalającą wręcz naiwnością.

    Z drugiej strony, jak to ktoś dowcipnie ujął, KK to zawsze był taki Jekyll & Hyde. Być może taka już dualistyczna natura tej instytucji?

  9. A pamięta Pan takie bajdurzenia jak pokolenie JP2? Proszę otworzyć oczy. Żadnej odnowy nie będzie.

    I to z prostego powodu. Dla większości chrześcijan ich religia jest atrakcyjna tylko o ile mogą w niej dać upust swojemu resentymentowi. „Maluczcy posiądą ziemię…” – jakież to żałosne, a jak działa na wyobraźnię!

  10. Panie Jaroslawie. Pana tekst jest rzeczywiscie piekny, jak chce Matylda. oraz poruszajacy, jak chce Matylda i takze mądry jak chce Jaruta.

    Ale jednoczesnie tekst jest przyjemnie lekki, zwiewny, nie wywoluje zamulajacego umysl osadu, chlonie sie go latwo, zgodnie, z ochota wyczekuje na nastepna porcje. Jednak Pana tekst mija sie z problemem. Moze wiec zechce Pan dac nura w ciemniejsza glebine, opuszczajac swiezy zefirek nad blyszczacymi przyjemnie zmarszczkami jeziora ? Byloby to bardziej tresciwe, choc – przyznaje – juz nie tak przyjemnie lekkie w absorpcji.

    Sadze, ze – zarowno „stety” jak i niestety – osoby wewnatrz Kosciola – o umyslach i postawach jak zacny kardynal Martini – niczego powazniejszego w Kosciele nie zdzialaja, nie zmienia go „na lepsze”. To mzonki, to plonne nadzieje naiwnych lub szczerych marzycieli.

    Nie dlatego, ze kard. Martini i jemu podobni, bylby zaatakowany przez Fronde. Fronda i kadynal to sa nieporownywalne swiaty i swiaty zbyt galaktyczni odlegle. Na polskim podworku mozna ujadac i obgryzac, ale na co Frondzie gryzc kardynala z Mediolanu? kto z publicznosci Frondy cokolwiek wie o nim? Romek z Rzeszowa? Grazyna z Kalisza? Jeszcze z 15 osob i nie wiecej. Na uzytek polskich gumofilcow umyslowych i polskiego wymiaru kolnierzyka moralnego kard. Martini sie nie nada. a i po nosie mozna dostac od jakiegos hierarchy, a nawet calej paczki – vide usciski episkopatu z prawoslawiem – niespodziewane, i wprawiajace „Frondy” w stupor .

    Kardynal Martini na swiatowym forum katolicyzmu, a na lokalnym, polskim, ks. Tischner, Boniecki, Wisniewski – niczego nie zmienia. Nie da sie. wie o tym pan Polak – dawny mistrz Kosciola Tomasz Weclawski, wie Adam Musial , wie Tadeusz Bartos , wie Stanislaw Obirek i wielu, wielu innych. A na forum swiatowym katolicyzmu wie to Eugen Drewermann chocby, by nie wydluzac listy.
    Karol Wojtyla 60 lat dzialal jako ksiadz, biskup, kardynal, wykladowca cudownosci boskich i prawie 30 jako papiez Jan Pawel II. Gdzie ten jego Kosciol? Jego pokolenie? W Polsce – nie ma. W swiecie – tym bardziej. Chociaz owszem – zostalo poczucie wstecznictwa i przytulania Marciela Delgado – ojca chrzestnego wspolczesnych sutannowych gwalcicieli dzieci.

    Prawda – odstepcy, emigranci, ateusze to nic nowego. Nie w ilosci rzecz, lecz w jakosci. A ilosc, stalosc i wzrost trendu przez stulecia i milenia ma cos wspolnego z jakoscia…

    Problem w braku Boga jest.

    Mowic o nim mozna wszystko. Przekrecic na odwyrtke na kazdy sposob. Tak robiono. I dalej tak Kosciol robi. Jeno ludzie coraz bardziej inni. Szkoly pokonczyli, pytania zaczeli zadawac, ksiegi czytaja, wlacznie z Bibia, w necie dyskutuja, kazdy z kazdym. Nauke uprawiaja i sledza jej zdobycze. wnioski z wojen wyciagaja. z Holokaustu.

    I nie pasuja im coraz bardziej konce. Ich konce z koncami Kosciola.

    Fakt, niektorzy za wygodnie maja. ale wygoda nieraz prowadzi do szybkiego odkrycia, ze przez wieki wmawiana „prawda”, gwaltownie nie okazuje sie nia byc.

    Kardynal Martini na pewno jest wspanialym towarzyszem podrozy przez zycie i z nim chcialoby sie zgubic, a z Fronda nawet niczego nie szukac.

    Fakt, religia jest czy bywa spoiwem spolecznym, siecia hydrauliki spolecznej i stabilizatorem w duchu „tradycji”. ma to swoje dobre strony, nawet zdecydowanie dobre. Ma to takze swoje zle strony, fatalne i nawet zbrodnicze.

    To wszystko coraz bardziej widac, materia katolicyzmu pruje sie w szwach. Nie pomoga zaklecia lokalnych purpuratow, ze „Kosciol istnieje juz 2000 lat, i Bogu dzieki, dalej bedzie istnial.

    Ludzie coraz czesciej mowia „sprawdzam”. No i w kartach blotki.

    Religia jest teatrum, zwykle marnym, ale ciagle masowym. jest ziolem dla duszy i umyslu. Malo kto jest tego swiadom.

    Tadeusz Kotarbinski zachecal, by podniesc jakosc tego teatrum szczerze sie do tej teatralnosci przyznajac.

  11. Nie ma nic złego w tym, że kościół jest w nieustannym kryzysie. Nie ma innej drogi rozwoju, jak kryzys. Wyczerpanie dotychczasowej formuły funkcjonowania i konieczność wypracowania nowej.
    Nie ma też nic dziwnego w tym, że ludzie tacy jak kardynał Martini mają w kościele mniejszy posłuch. A w jakiej innej zbiorowości ludzie chętnie słuchają tych, którzy mówią im gorzką prawdę i każą się wysilać? W żadnej!
    Czyli nie dzieje się nic nadzwyczajnego.
    Dobre jest to, że coraz więcej ludzi myśli samodzielnie i nie godzi się zostawiać spraw koscioła „w rękach biskupów”. Dobre jest też to, że coraz mniej ludzi daje im sobą manipulować. Co nie znaczy, że nie dają sobą manipulować mediom i rynkowi. I trudno powiedzieć co jest gorsze.
    Nie do końca ma rację @Jaruta, pisząc: Jaka na to rada? Niestety – nie reforma i dialog ale powrót do egzorcystów, pogańskiego nad-kultu maryjnego i biznes pielgrzymkowy. Tak można przegrać z górą dwa tysiące lat.
    Sytuacja mocno się polaryzuje i faktycznie opisane zachowania nasilają się. Równocześnie niezwykle nasilone są ruchy pogłębiojące duchowość. W ośrodkach na to nastawionych, trzeba rezerwować miejsca z nieomal rocznym wyprzedzeniem. Można to łatwo sprawdzić na stronach internetowych. Na przykład w Ośrodku Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu. Kto chce, może mieć pełen obraz sytuacji.
    „Z górą dwa tysiące lat” już jest „wygrane”. Widać to jasno, kiedy zdefiniuje się, z czego wypływa istota „skarbu” chrzescijaństwa.
    A wypływa ona, mówiąc w największym skrócie z trzech podstawowych przesłań.
    Z odejścia od zasady „oko za oko” na rzecz miłosierdzia. Z nadania rangi wybaczeniu. Z pokazaniu siły tkwiacej w „słabości”.
    Te przesłania stały się już dawno kamieniem węgielnym zachodniej cywilizacji. Tak dalece wtopiły się w nasz sposób myślenie, że nawet tego nie zauważamy. Jak tego, że oddtychamy. Funkcjonują w oparciu o nie sądy – domniemanie niewinności, roztrzyganie wątpliwości na korzyść oskarżonego, okoliczności łagodzące.
    Każdy psychoterapeuta powie, że nie ma innej drogi do wyleczenia traumy, jak odważne zmierzenie się ze wszystkimi etapami załoby. I wybaczenie.
    Książkami pokazującymi rolę wybaczenia w utrzymaniu zdrowia fizycznego i psychicznego można zapełnić nie jedną półkę w bibliotece.
    Moc „siły słabych” testowaliśmy przy okazji zmian ustrojowych w naszej części Europy.
    Wszystkie partie socjaldemokratyczne, świadomie lub nie, czerpią z chrzescijańskich źródeł. Ciekawie pisze o tym E. Fromm – „niewierzący”.
    Tu nie ma nic istotnego do „przegrania”. Przegrani mogą się co najwyżej okazać hierarhowie, ale to akurat żadne zmartwienie.
    Pielegnowanie „skarbu” chrzescijaństwa leży w interesie wszystkich. Pilnowanie interesów hierarchów to już wyłącznie ich problem.
    Wiele złego a nawet bardzo złego działo się i nadal się dzieje pod pretekstem „chrześcijaństwa”. Gniew, oburzenie, niesmak są jak najbardziej uzasadnione. Ale, jak pisałam wczoraj na blogu Hartmana, perła nie przestaje być perłą kiedy się ja zakopie w kupie gnoju.
    Głupiec nie odróżni perły od gnoju. Mądry ją z gnoju wydobędzie

  12. errata: kursywą powinno byc tylko słowo „wybaczenie”

  13. Co wlasciwie oznacza okreslenie ‚Wojujacy ateista’? Czy jest to ateista ktory z bagnetem na broni atakuje koscioly, czy moze jest to ateista ktory tylko osmiela sie przyznac ze nie wierzy w boga i krytycznie wyraza sie o religii i o instytucji kosciola?

  14. Matyldo,
    ciekawie piszesz, jednak mam spore watpliwosci co do niektorych sformulowan, np. ” Równocześnie niezwykle nasilone są ruchy pogłębiojące duchowość”.
    Po pierwsze, duchowosc to cos nieporownanie wiekszego i glebszego niz „duchowosc katolicka”. A tylko takiej mnozna zaznac w „Ośrodku Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu” i innych, niechby nie tylko katolickich z nazwy. Pytanie jednak, jak udalo sie uzgodnic katolicka dochowosc z luteranska czy mormonska? A wszyscy oni sa wszak „chrzescijanscy”.
    Po drugie, mam dziwnie silne i spokojne przekonanie, ze to poglebianie duchowosci dotyczy mniej wiecej tylu ludzi, co sluchalo ks. Tischnera, Bonieckiego, Obirka czy Bartosia. Mimo tego, ze z pewnoscia byly to cenne doznania, w pelni uzasadnione, bo w oczy bijace artyleryjskimi przykladami, jest twierdzenie, ze choc katolicyzm to ponoc religia milosci, to nad Wisla uswiadczysz glownie nienawistnosc.

    „Sila slabych” – owszem, byla testowana w Europie srodkowej. Skutek jest taki – zwlaszcza w Polsce, ktora mieni sie zawodowym liderem od „slabosci” – czyli milosci, ze blyskawicznie ci milujacy skoczyli sobie i do oczu i do gardla. Topia sie nawzajem w lyzce wody.
    Czesi tez niezle zademonstrowali „sile slabych”, w dodatku nie znienawidzili sie wzajemnie tak jak nasi , polscy, zawodowi „slabi”. Klopot w tym, ze polscy nienawistnicy, to srednio biorac, w 95% katolicy, a czescy milosierni to, srednio biorac, w 80% ateisci.
    To podwaza marzenia o tej sile i szlachetnosci w nas, a wskazuje na lipnosc i naiwnosci takiego sadzenia.

    Czym sa wiec te perly? Jak je poznajesz w gnoju?

  15. @ Matylda 11 września o godz. 11:09

    Czemu Pani robi znowu cos przed czym przestrzegalem, a o co tak usilnie stara sie kosciol? Miesza Pani WIARE (zbior przekonan) z KOSCIOLEM (doktryna, hierarchia i administracja). Ma Pani racje, co do wiary, tyle ze nie przenosi sie to na instytucje kosciola. Wiekszosc ludzi, ktorych znam ma gleboki szacunek oraz WIARE w wartosci chrzescijanskie, natomiast – rownie gleboka – pogarde i zlosc na instytucje KOSCIOLA, jako agencji propagujaca teze wiare. Stad wyplywa stanowczy sprzeciw wobec facetow przebranych w sukienki, ktorzy usiluja nam narzucic system wartosci calkowicie sprzeczny z prawami natury, a ktorego sami i tak nie zamierzaja sie trzymac. System, ktory pogardza kobietami, neguje normalne ludzkie impulsy i nie trzyma sie nawet logiki. Trzyma sie to od 2 tys. lat, ale jako system administracji, a nie – wiary. Ta juz dawno wymknela sie administracji spod kontroli, poczynajac od wielkiej schizmy Lutra. Kosciol katolicki zostal zbudowany jako wielkie imperium, na klamstwach i oszustwie (od Konstantyna poczynajac). Teraz jest w okresie schylkowym i wlasciwie „rzad dusz” juz stracil. Jedyne, co go jeszcze utrzymuje przy zyciu, to rytualy, ale i tak ludzie szukaja juz czegos nowego. Przestal byc przewodnikiem duchowym.

    Pozdrawiam.

  16. Werbalista,
    proszę jeszcze raz uważnie przeczytać to co napisałam. Najwyraźniej pomylił mnie Pan z kimś innym.

  17. @ Matylda 11 września o godz. 20:43

    Ma Pani absolutna racje. Nie do Pani mial byc skierowany komentarz. Poza zacietrzewieniem sie, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Przepraszam.

    Pozdrawiam.

  18. Co oznacza okreslenie ‚wojujacy ateista’? Czy jets to ktos kto z bagnetem na broni atakuje kościoły? Czy może jest to ktoś kto po prostu głośno mówi ze jest ateistą i krytycznie wypowiada się o religii i instytucji kościoła?

  19. Werbalista
    11 września o godz. 23:14,

    zdarza się. Nobody is perfect 😉

  20. Tanaka
    11 września o godz. 16:38,
    duchowość nie ma przymiotników. Trudno mi odpowiadać za to jak i z jakich powodów nazwano jakiś ośrodek medytacji. Wiem, że niektórzy katoliccy ortodoksi chętnie by je wyegzorcyzmowali. Co zabawne, te podziały idą nawet w poprzek wspólnot zakonnych.
    A że ludzie bywają paskudni? No bywają. Generalbie polski katolicyzm niewiele ma z duchowością wspólnego. Taki model wypracowano. Ale na dłuższą metę tego nie da się urrzymać w takiej skali.
    Jak rozpoznać perłę? Chińczycy mówią, że „aby poznać smak ryżu, trzeba ryż jeść”.

  21. DZIEJA SIE JUZ RZECZY SKANDALICZNE -OTO Z JASNEJ GORY UCZYNIONO BASTION PISU I ROKOSZU KOSCIOLA WOBEC LEGALNIE WYBRANYCH WLADZ PANSTWA .BP DYDYCZ WOLA O ROZWIAZANIE SEJMU ,SOCJALISTYCZNY KOMANDOS O PRZEGONIENIE PREMIERA I WSZYSTKO POD OSLONA MARYJI I BL.JERZEGO POPIELUSZKI .JASNA GORA WIEC ZOSTALA JUZ ZARZYGANA DOKLADNIE NIENAWISCIA I DESTRUKCJA .CZY ODEZWIE SIE WRESZCIEDO DIABLA STAREGO JAKIS PRYMAS I POWIE,CZY TAK MOZNA IGRAC Z PANSTWEM ,Z KTORYM NA NIESZCZESCIE ZAWARLO SIE KONKORDAT I ZDZIERA MASE KASY Z TEGO PANSTWA ,KTORE CHCE SIE OBALAC ZA POMOCA PERELOWSKIEGO KOMANDOSA Z AFGANISTANU -EMERYTA PO 15 LATACH ,KTORY ZACZYNA REWOLUCJE PAZDZIERNIKOWA .TE STARE GRZMOTY BISKUPY KOCHAJACE SYNA PARTYJNEGO OJCA Z KCPZPR CORAZ BARDZIEJ ZA NIM TESKNIA I UWAZAJA TO ZA SKANDAL ,ZE NAROD JEDNAK GO NIE WYBIERA . ZADEN PRYMAS I ZADEN MADRY BISKUP NIE PRZESZKODZI TEJ NAGONCE NA NAJLEPSZEGO Z PREMIEROW ? BARDZO DZIWNE ,WSZAK TO PANSTWO ZYWI TYCH WYPASIONYCH DO OBRZYDLIWOSCI KATABASOW!NIEDOBRZE SIE ROBI!

  22. Matylda
    W ostatnia niedzielę byłam na dożynkach gminnych (Kurpie Białe) w ramach pożegnania się z działką w tym sezonie.
    Rzecz jasna, zaczęlo sie się od uroczystej mszy, z udziałem wójta, plebana itd., którą sobie odpuściłam. Przyjechalismy na tzw. część świecką i artystyczno-ludyczną (przyznawanie nagród dla najlepszych rolników,zespoły ludowe, przysmaki regionalne, na dyskotekę, bliżej wieczora, już się nie pisałam.) Ludzie wystrojeni, zajeżdżający wypasionymi brykami, a pod estradą rzędem ustawione wieńce dożynkowe z poszczególnych sołectw. Co jeden, to piękniejszy, bardziej misternie wypleciony i ozdobiony. Na KAŻDYM jakiś święty emblemat w postaci czy to wizerunku NMP, czy serca Chrystusowego, czy hostii w kielichu z kłosów.
    Pomyślałam sobie, że nieprędko lud boży polski zrezygnuje z „przekupniów w świątyni”, bo są dla niego niezbędni jak powietrze. Magia rytuałów wpisana w cztery pory roku, jak u Reymonta, oczywistość przyjmowania kolejnych sakramentów od chrztu aż po śmierć. Nad tym nie muszą się zastanawiać. TO po prostu JEST i jakoś się nie kłóci na codzień z tym, że żyją po swojemu, czyli niekoniecznie po bożemu, są coraz bardziej nowocześni w polu i w zagrodzie, nadążają za trendami, modami itp.

  23. @Mag 19-09 19:16
    Trafna obserwacja. Dlatego, ze pozwolę sobie nawiazać do tytułu i kardynała Martiniego, taki Ci na polskiej glebie nie wyrośnie, oj nie. Pokrzywy plenia się u nas obficie.

  24. Tanaka
    23 września o godz. 12:28,
    owszem wyrósł i żyje nadal. Mówię o biskupie Nosolu. Ale on w biskupy poszedł z łapanki. Jak tylko osiągnął wiek emerytalny, czem prędzej uciekł do celi klasztornej żeby zająć się nauką.
    Niebywałą postacią jest, nie biskup, ale ksiądz profesor Wacław Hryniewicz, który otwarcie głosi, że piekło nie istnieje. Od lat pisze o porażce kościelnej pedagogii kary. Rydzykowi nienawidzą go z całego serca.

  25. Biskup Alfons Nossol, inteligentny, rzutki, dowcipny, z ogromnym dystansem do siebie i życzliwością dla ludzi:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Alfons_Nossol

  26. Jest naturalny w każdej sytuacji
    http://www.youtube.com/watch?v=Tcg77nVhRXQ

  27. DZIS SZOK SPOWODOWANY ARTYKULEM POLITYKI O PREMIERZE TUSKU Z HANIEBNYM ZDJECIEM I TAKIMIZ KOMENTARZAMI .POLACY TO OHYDNY PODLY NAROD WLACZAJAC W TO JANICKICH I WLADYKOW .CO IM ZROBIL MICHAL TUSK -OKRADL ICH ALBO ZABRAL KOMUS PRACE I CO MA Z TYM WSPOLNEGO PREMIER? ONI MAJA SWIETE NIESKALANE NICZYM DZIECI ? MAM DOSC POLITYKI -TO TAKI SAM TABLOID JAK FAKT I TVN 24 .

  28. DEBATA WCZORAJSZA ODEBRALA MI CHEC DO ZYCIA W POLSCE .TEN POZIOM CHAMSTWA I AGRESJI WOBEC LUDZI ,KTORZY CIEZKO PRACOWALI PO KATASTROFIE .MYSLE,ZE NIE BYLO W POLSCE GORSZEGO SEJMU .TO PODOBNO WSZYSTKO KATOLICY ROZHUSTANI W NIENAWISCI PRZEZ RYDZYKA I WRAZE RADIO WESPOL W ZESPOL Z KACZYNSKIM.JUTRO BEDZIE JESZCZE GORZEJ .NIE ROZUMIEM TYLKO,JAK DUDA POJDZIE POD REKE Z RYDZYKIEM -ZLODZIEJEM PIENIEDZY ZBIERANYCH NA STOCZNIE GDANSKA .MASOCHISTA ?CO BEDZIE Z NASZYM CHRZESCIJANSTWEM I DLACZEGO TAKIE RZECZY DZIEJA SIE PO OBECNOSCI SWIETEGO PAPIEZA W POLSCE ?.TO TRUDNE DO POJECIA .DO TEGO DNO BRUKOWEGO DZIENNIKARSTWA ROZGRZEBUJACEGO KAZDE G… ,ZEBY SMIERDZIALO .MIECUGOW MOWI,ZE LUDZIE TAKIEJ SENSACJI CHCA .NAPRAWDE?A KTO NAM WROCI ZDROWIE TRACONE CO DNIA PRZEZ NIENAWISTNIKOW I ANTYDZIENNIKARZY?

  29. Hager
    Też odechciewa mi sie zycia w Polsce i dokładnie z tych samych powodów.
    Gdybym była młodsza, kto wie, pewnie „dałabym nogę”, ale mając nadzieję, że wrócę.
    Mimo wszystko wierzę w rozsądek Polaków. Kaczor od 2007 nie wygrał przeciez żadnych wyborów. Inna sprawa, że nie ma na kogo głosowac.
    Polski katolicyzm nie jest żadną ostoją, bo zawsze był płytki, głownie emocjonalny i folklorystyczny. Cóz zostało z nauk polskiego papieża i rojeń o pokoleniu JPII?

  30. Prawdopodobnie takie same, jak prf3ba złożenia do sądu pozwu, przez pewnego sptynrego łodzianina, przeciwko Edycie Gf3rniak, po jej słynnym odśpiewaniu hymnu Polski na mistrzostwach w Korei. Rzeczony obywatel poczuł się zbulwersowany wystąpieniem pani Gf3rniak i zażądał od niej kilkudziesięciu tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za poniesione straty moralne. W Stanach Zjednoczonych by to przeszło i niewykluczone, że taki spryciarz byłby ustawiony do końca życia. W Polsce sprawa umarła śmiercią naturalną, a media wyciszyły ją zupełnie po jednorazowym odnotowaniu nietypowej jak na polskie warunki fanaberii.

  31. Europa też jest uśpiona dobrobytem.