Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

6.08.2012
poniedziałek

Prawicowiec jako antyleming

6 sierpnia 2012, poniedziałek,

1.
Cechą charakterystyczną każdego prawicowca w Polsce jest to, że od kilkunastu dni jest specem od lemingów. Ba, patrząc na ilość tekstów, którą prawicowi szermierze pióra wyprodukowali można odnieść wrażenie, że lemingi to ich obsesja. Są ich w stanie znaleźć nie tylko na Woodstocku, ale i w zupie grzybowej.

2.
Jean Paul Sartre powiadał, że przyjaźń to kwestia znalezienia wspólnego wroga. Prawica żywi się wrogiem, nie od dziś zresztą, którego sobie najpierw konstruuje. Wrogiem rodzimej prawicy są obecnie lemingi. Co znaczy: powiedzieć w Polsce, że się jest prawicowcem, to nic nie powiedzieć. Ale powiedzieć, że jest się antylemingiem to zdradzić, że jest się stuprocentowym prawicowcem.

3.
A zatem: gdy prawicowiec mówi, że czyta Rymkiewicza, to w zasadzie nic nie mówi. Prawdziwy prawicowiec musi powiedzieć, że nie czyta Michnika. Gdy prawicowiec mówi, że chodzi na pielgrzymki, to nic nie mówi. On musi powiedzieć, że nie chodzi do hipsterskich knajp. Gdy prawicowiec mówi, że pije tylko wódkę, to nic nie mówi. On musi powiedzieć, że nie pije wina. Gdy prawicowiec mówi, że swoje życie seksualne opiera na metodach naturalnych, to nic nie mówi. Prawicowiec musi powiedzieć, że nie stosuje antykoncepcji itd. itd.

4.
Im więcej prawica pisze o lemingach, im bardziej czyni ich nieuświadomionym punktem odniesienia swojego życia, tym jaśniejsze się staje, że bycie prawicowcem sprowadza się do bycia antylemingiem. Biedna to prawica, która potrzebuje wroga, by być prawicą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 21

Dodaj komentarz »
  1. Nie ma czegos takiego jak lewica czy prawica. To dziewietnastowieczne pojecia. Wtedy lewicowosc i prawicowosc oceniano w stosunku do kapitalu i miejsc pracy.
    Wlasciciele kapitalu, pracodawcy byli prawicowcami a proletariat byl lweica. Obecnie taki podzial jest absurdalny.

    Dzisiej proletariat i wszyscy ludzie pracy wytwarzaja ponad 90% kapitalu. Kapital to ich skladki oszczednosciowe, ubezpieczeniowe, emerytalne, inwestycyjne, zdrowotne i konta w bankach.

    Ale zarzady prywatnych instytucji finansowych zarzadzaja tym kapitalem tylko i wylacznie dla swego wlasnego interesu, marnujac duza czesc a reszta tkwi w tzw wirtualnej wartosci nie produkujac niczego dla kraju.

    Kapital nie pracuje dla swych wlascicieli. W tym tkwi zrodlo obecnej niesprawiedliwosci. Jest to rowniez glownym zrodlem kryzysu. To trzeba naprawic. Kapital musi pracowac dla swych wlascicieli nie dla cwaniakow.

    Dlatego spolecznstwo nie musi zebrac i domagac sie pomocy socjalnej. Spoleczenstwo powinno domagac sie zakonczenia ery wyzysku przez cwaniakow tj zarzady prywatnych instytucji finansowych. Spoleczenstwo ma prawo sie spodziewac aby kapital ktory wytwarzaja zaczal pracowac dla nich.
    Wtedy dyskusja o pomocy spolecznej bedzie zbedna.

  2. Następny leming opisuje z innymi lemingami leminga. To Lis, Meller i inni lewi opisują lemingi. I jak to lemingi są pracowite, wysportowane, inteligentne i piękne. A że lemingi, to za Chiny nie skumają, że leming to po prostu pro-rządowy przygłup.

  3. PiS przejął od Marxa rewolucyjny pomysł walki z mieszczaństwem jako najbardziej stabilnym fragmentem społeczeństwa/narodu.

    Żeby kapitał pracował na swojego właściciela należałoby zablokować ekspansję kredytową. Pieniądze na rachunkach bankowych powinny być własnością klientów, a nie banku i tym samym bank nie powinien mieć do nich dostępu i nie powienien mieć prawa do ich wykorzystania w udzielaniu kredytów. Jest to kwestia systemu prawnego, nie uczciwości pracowników banków (inna sprawa, czy są tego świadomi). Bank dla udzielania kredytów powinien gromadzić pożyczki, a nie depozyty. Pieniądze jedynie przechowywane nie powinny być wykorzystywane do ekspansji kredytowej, która tym samym zwiększa ilość (państwowego) pieniądza. Państwo nie powinno też ze swojej strony tworzyć ekspansji kredytowej, tzn. NBP nie powinien nikomu udzielać kredytów, skupywać obligacji ani emitować pieniędzy w inny sposób.
    To oczywiście się nie uda, bo politycy, media i społeczeństwo oczekują ‚pobudzania gospodarki’ przez kredyty i na ich życzenie system finansowy skończy swój żywot w hiperinflacji, razem z całym systemem politycznym zachodu.

    PS.
    Zgadzam się, że podział na prawicę i lewicę jest anachroniczny, aczkolwiek można go używać jako skrót myślowy w odniesieniu osób które się same tak określają.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W sobotniej GW napisał Pan artykuł „Żeby szkoła nie produkowała osłów”, który posiada wstrząsający wydźwięk. Przez 23 lata niszczenia przez matołów solidarnościowych kultury i edukacji doprowadzono do tego, że Pańscy studenci nie wiedzą kto to był Andrzejewski. Nie wiedzą jeszcze mnóstwa innych rzeczy. Pisze Pan, że nawet nie znają żadnych dokonań literackich w okresie po 89 roku. A czy Pan potrafi jakieś wymienić. Ja nie potrafię, Oprócz kilku komercyjnych gniotów nie pozostanie nic. Zero!

  6. Z grubsza biorąc sprawa ma się tak: Albo postrzegamy społeczeństwo jako coś rozkawałkowanego albo postrzegamy je jako zespół naczyń połączonych. Przykład:

    Pada propozycja budowy basenu ze środków publicznych. Pierwszy człowiek powie: Publiczny basen może przyczynić się do wzrostu jakości życia w moim mieście. Na przykład mój znajomy listonosz – Pan Władek – ma problemy z kręgosłupem i lekarz zalecił mu pływanie jako środek na jego dolegliwości. Basen bardzo by więc mu pomógł, a co za tym idzie polepszyłaby się jakość jego pracy. I tak dalej w innych przypadkach. Chociaż więc osobiście nie zamierzam korzystać z basenu, to jednak pośrednio odniosę – jako członek społeczeństwa – dużą korzyść z jego istnienia. A poza tym kto powiedział, że w przyszłości basen nie przyda się mnie albo moim dzieciom?

    Inny natomiast człowiek powie, że sprzeciwia się marnowania pieniędzy pochodzących z jego podatków na coś, z czego nie zamierza korzystać. Jeżeli ktoś potrzebuje basenu, niech zapłaci za jego budowę ze swoich prywatnych środków. A listonosz ma bez gadania wykonywać swoje obowiązki, bo za to mu się płaci.

    Otóż pierwszego człowieka („widzącego wszystko – w tym samego siebie – oddzielnie”) nazwiemy prawicowcem, drugiego zaś (postrzegającego społeczeństwo całościowo) – lewicowcem.

    dcedfed: „A że lemingi, to za Chiny nie skumają, że leming to po prostu pro-rządowy przygłup.:

    Ależ dobrze wiemy, że prawicowcy nie potrafią wydalić z siebie nic poza inwektywami. O tym między innymi pisze Gospodarz.

  7. @jasny gwint
    Polska (w 2010) rejerstruje 2.1 patentow na kazdy milion mieszkancow. Niemcy 158, Brytania i Francja po 80, Australia 99, Szwajcaria 234, USA 355, Koreal Pld 380, Japonia 500.
    http://www.uspto.gov/web/offices/ac/ido/oeip/taf/cst_all.htm

    No coz, w Polsce nauka zaczyna sie od pacieza. Tumanska wladza prowadzi taka edukacje aby na tle otumanionego narodu wygladac inteligentnie.

  8. No tak. Wg „postepowych” ludzi, jacy prezentuja sie w „Polityce”, to prawica oglupia ludzi w Polsce. A ja powiem, ze w USA jest odwrotnie. To lewactwo tumani ludzi ( demokraci, „union mafia” i Obama). To lewactwo powoduje wzrost bezrobocia, nedze i intelektualne ubostwo. USA jest na najlepszej drodze do samozaglady.

  9. Pośpiech nie jest dobrym doradcą. 🙂 W poprzedniej wypowiedzi pomieszała mi się kolejność. W drugim akapicie opisuję oczywiście lewicowca, a także – zapomniałem dodać – centrystę, za którego siebie uważam. Ale to chyba wystarczająco wyjaśnia dalsza część tamtego postu.

    @roman
    A więc wychodzi na moje: Skłonność współczesnych polskich prawicowców do używania inwektyw zamiast argumentów oraz do widzenia wszystkiego oddzielnie. W tym przypadku relacji społecznych w czasie. Otóż zanim nastał Barack Obama, w Stanach Zjednoczonych od blisko trzydziestu lat wdrażano jak najbardziej prawicową politykę neoliberalną, której nie sprzeciwiał się także „demokrata” Bill Clinton. Teraz trzeba tylko umieć dostrzec związek między przyczyną i skutkiem. 🙂

  10. Za przeproszeniem duby smalone Pan redaktor wypisuje.
    Ja np. jestem absolutnym wrogiem lemingow z pobudek jaknajbardziej lewicowych.
    Pogubiliscie sie w tej Polityce calkowicie z przyszywaniem etykietek , kazdy musi napisac cos „odkrywczego” o lemingach tak zeby dolozyc Kaczynskiemu bo redaktor naczelny kazali? (bo nadredaktor Adas do niego zadzwonil?).
    Taki PiS prawicowy jak SLD lewicowa a PO nijaka (to sie akurat zgadza).

  11. @ jasny gwint
    6 sierpnia o godz. 15:47
    Słusznie zauważasz zapaść edukacyjną społeczeństwa. A co jest przyczyną? To samo co zarżnęło nasze ubezpieczenia społeczne czyli potrzeby rządzących. Otóż tak jak z ZUSu zrobiono przechowalnię bezrobotnych w górnym przedziale wiekowym – przypomnę masowe wysyłanie na wcześniejszą emeryturę w czasach ,,cudów” Balcerowicza + kupowanie określonych grup społecznych za pomoca przywilejów emerytalnych (tu niepodważalne zasługi maja pospołu SLD i AWS) tak z systemu edukacyjnego zrobiono przechowalnie bezrobotnych tuz po zakończeniu edukacji. Te 5 lat ,,studiów”/opóźnienia wejścia na rynek pracy jest nie do pogardzenia w statystykach. Na to nałożyła się (w pełni tolerowana przez państwo) działalność różnych cwaniaków otwierających różne Wyższe Szkoły Nabywania Wyższego Papieru w Zamian Za Czesne. Bo nie celem tych instytucji jest edukowanie ale zarabianie. Państwo wspierało ten proceder tolerując wieloetatowość Panów Profesorów. Ze względu na konieczność konkurowania z owymi przybytkami i w połączeniu z ,,aktywnością” swojej kadry ,,naukowej” także poziom renomowanych uczelni państwowych zszedł na psy.
    Kilka ciekawostek potwierdzających częściowo moje teorie:
    – gdy szedłem do szkoły średniej w Poznaniu było ok 15 liceów i kilka techników (do mojego technikum kandydowało 2,8 os/na miejsce) gdy kończyłem szkołę średnią liceów było ok. 40 a moje technikum przyjmowało każdego komu sie chciało tam uczęszczać. Pytanie: czy w ,,demokracji” przybyło aż tak duuuużo uzdolnionej młodzieży, że trzeba było aż tak zwiększać liczbę szkół? czy przybyło w tak szybkim tempie kadry nauczycielskiej mogącej nauczać na średnim poziomie?
    Inny kwiatek – namnożyło się nam uczelni ,,humanistycznych” a czemuż to nie technicznych? Ano bo do ,,humanistycznej” wystarczy wynająć jaką ,,salę BHP” upchnąc tam 2000 płatników czesnego, których obsłuży wykładem asystent profesora X

  12. @Marcin Robert
    Drukowanie pustego pieniądza przez państwo USA (i pozostałe) nigdy nie było i nie będzie ‚neoliberalne’. Clinton i Bush Jr. prowadzili lewicową politykę wspierania popytu kredytami i pustym pieniądzem. Neoliberalny to był czysty standard złota bez banku centralnego. Po co Obama mianował Bernanke na prezesa FED? Żeby kontynuować politykę kredytową Busha Jr.

  13. Dlaczego banki w Polsce (jeszcze chwilowo) nie padły?
    Bo ‚neoliberalny’ Balcerowicz i wcześniej HGW jako prezesi NBP ‚schładzali gospodarkę’ ‚wysokimi stopami procentowymi’. Wtedy oczywiście wszystkie nie-neoliberalne gazety pisały, że Balcerowicz oszalał, bo nie robi tego samego, co wszystkie pozostałe banki centralne, tj. nie ‚wspiera gospodarki’. Obecnie też mamy tłum zwolenników ‚wspierania’ gospodarki długami. Pawlak, Obama, Holland, Krugman, Stiglitz itd.

  14. @Krzysztof Mazur
    Za Wikipedią:
    Ben Bernake
    24 października 2005 roku prezydent George W. Bush wyznaczył go na następcę Alana Greenspana. Po zatwierdzeniu przez Senat Bernanke objął stanowisko w lutym 2006 roku.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ben_Bernanke

    Czyżbyś był prawicowcem ?
    Bo Oni też niczego nie weryfikują/sprawdzają, nie muszą, bo ‚wiedzą lepiej’. Szczególnie jeśli fakty przeczą jakimś tezom które właśnie stawiają.
    Pozdrawiam
    Buber

  15. sławczan, 11,38. To nie Twoja teoria, to ponura prawda i rzeczywistość. Najgorsze to, że ludzie się z tym godzą, nie reagują poddani praniu mózgów, zakłamywaniu i dezinformacji. Sedno sprawy tkwi w tym, co piszą w linku axiom1 z 12.34. i w tym, że zniszczono w Polsce wszelką działalność innowacyjną. Nikt tutaj nie potrafi zbudować już porządnych taczek. Nie wspominam o roznieceniu nienawiści społecznej, czego w całym moim życiu nie spotkałem A to już bezpośredina wina Solidarności i kościoła.

  16. @Krzysztof Mazur
    Ale te reformy – m. in. uchylenie ustawy Glass-Steagall Act – przeprowadzone zostały w interesie wielkiego biznesu, a nie ogółu obywateli. Kto ostatecznie na nich skorzystał? Lewicowcy?

  17. Zgadzam się ze Sławczanem, że ‘solidaruchy’ za szybko wysyłały ludzi na emerytury, podobnie jak robiło SLD i Jaruzelski. Nie zgadzam się natomiast z sugestią, że lepiej być bezrobotnym niż chodzić do szkoły. ‘Boom edukacyjny’ w postaci szkół prywatnych był praktycznie nieunikniony przy wyżu demograficznym bezrobociu. Nie wydaje mi się, żeby szkoły państwowe musiały obniżać poziom z powodu istnienia szkół prywatnych. Raczej obwiniałbym politykę edukacyjną państwa, a konkretnie MEN, który wymyśla jednolite egzaminy i programy nauczania dla wszystkich, które nie mogą być wymagające, skoro są dla wszystkich. Bezsensowne są też egzaminy testowe, zwłaszcza w humanistyce. Winna jest polityka ‘zrównywania szans’ przez obniżenie wymagań.

  18. To że coś jest w interesie wielkiego biznesu, nie znaczy jeszcze, że musi być neoliberalne. Nie twierdzę, że lewicowcy coś zyskali (poza zwolennikami ‘lewicy’ zatrudnionymi w rządzie i bankach). Stwierdzam jedynie, że lewicowcy i prawicowcy popierają tą samą szkodliwą politykę drukowania i rozdawania pieniędzy. Różnica jest taka, że lewicowcy są w tym ideowi, a prawicowcy cyniczni. Należy zatem lewicowców przekonać, że ich lewicowość w tym miejscu jest błędna, a prawicowców cynicznie wykiwać.

    Ustawa G-S została wprowadzona w 1933 roku, po czym kryzys trwał następne 11 lat do 1944 roku. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że była nieistotna. W Europie takiej ustawy nie było i nie powstały tam żadne dodatkowe kryzysy finansowe, których by nie miały USA. Ustawa nie zapobiegła też kryzysowi 1970-80, ani 93-94. Rozdzielenie inwestycji w kredyty od innych inwestycji nie powstrzyma udzielania kredytów, ani nie zmieni polityki banku centralnego. Greenspan tak samo nadrukowałby pustych dolarów i rozdał je bankom do udzielania kredytów, gdyż jak wytłumaczył w swojej długiej i nudnej książce, chciał ‘pobudzić gospodarkę’, aby zapobiec ‘ryzyku nawrotu kryzysu’ (najpierw tego z 93 roku, a potem z 2001). To samo robi jego uczeń, zastępca i następca Bernanke. Nic tu się nie zmieniło. Czy ‘pobudzanie gospodarki’ jest lewicowe czy prawicowe? Trudno powiedzieć, ale lewica bardziej się domaga.
    Banki powinny mieć zakaz udzielania kredytów ze środków zgromadzonych na rachunkach bieżących (salda gotówkowe), gdyż jest to fałszowanie pieniędzy. Środki te powinny być własnością klienta, nie banku, nie powinny wchodzić w skład masy upadłościowej banku, podobnie jak ‘depozyty’ w sensie Kodeksu Cywilnego. Należy rozdzielić inwestycje (w tym kredyty) od przechowywania pieniędzy. Na ten temat ustawa G-S nic nie mówiła niestety.

    W sprawie literatury współczesnej.
    Podobały mi się:
    Masłowska Paw królowej
    Stawirej Masakra profana
    Częściowo Karpowicz Balladyny i romanse
    Ale czy to jest wartościowa literatura, tego nie wiem.

    J.Andrzejewski o ile pamiętam pisał beznadziejnie nudnie i nieciekawie (Miazga, Bramy, Idzie). Wydaje mnie się, że większe ma zasługi społeczno-polityczne niż literackie, ale oczywiście mogę być w błędzie.

  19. @Krzysztof Mazur
    Punktem wyjścia naszej wymiany zdań było stwierdzenie romana: „To lewactwo powoduje wzrost bezrobocia, nedze i intelektualne ubostwo. USA jest na najlepszej drodze do samozaglady.” Odpowiedziałem na to, że obecna sytuacja w USA jest raczej skutkiem wdrażanej od blisko trzydziestu lat polityki prawicowej, a więc służącej nie ogółowi społeczeństwa, lecz jednemu procentowi najlepiej zarabiających. W tym przypadku spór, czy należy określić tę politykę jako neoliberalną, czy też jakoś inaczej jest drugorzędny.

  20. Posługuje się Pan kategoriami mowy wiecowej (np. leming) aby definiować prawicę?

    „Leming” to kategoria przydatne politykom aby judzić ludzi przeciw sobie, podobnie jak wcześniej „wykształciuch” czy „łże-elita”. Jak słusznie zauważył @Krzysztof Mazur, pochodzi ona z arsenału leninowskiego.

    Postawę prawicową trudno uchwycić z kilku powodów: nie posługuje sie ona wielkimi hasłami inżynierii społecznej, tylko w swojej wizji świata odwołuje sie do tradycyjnych kategorii: obywatel, rodzina, społeczność, tradycja, zwyczaj.
    Myśl prawicowa była tępiona na wszelkie sposoby przez kilkadziesiąt lat: konia z rzędem temu, kto w szkole PRL nauczył się o Ayn Rand, Wolkoff’ie czy setkach innych przedstawicieli myśli konserwatywnej.
    Liberalnych konserwatystów zagłuszają obecnie hałaśliwe ugrupowania skrajnie „prawicowe” (tak naprawdę narodowo-ludowe, złożone dodajmy z ludzi, którzy przed 89 bywali skrajnie lewicowi).

    Nie ma jednak wątpliwości, że myśl prawicowa jest zrozumiała dla pokolenia dzisiejszych 40latków. Niestety, mało ich w polityce i stąd nie są jeszcze słyszalni. Podsumowując: przedstawiciele prawicy nie są tak niemądrzy, jak to Pan przedstawia:)

  21. pisze:Tomku, zacznę od końca jeśli zamierzasz owiadmać komukolwiek prawa do komentowania, to zwyczajnie w świecie ograniczasz demokrację. Tym bardziej, jeśli jednocześnie stosujesz jeden z podstawowych błędf3w logicznych uogf3lnianie indywidualnej autopsji na sytuację makroekonomiczną. Podobne uogf3lnienia prowadzą w prostej drodze np. do twierdzeń, że budżet państwa to to samo co budżet domowy, co nie do końca jest prawdą.To, co mnie osobiście zniechęca do własnego biznesu w Polsce, to owszem, biurokracja, brak stabilności prawnej i trudność w dostępie do kapitału. Składki nie przerażają mnie w ogf3le, bowiem wiem, że bez nich nie byłoby możliwe zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych. Ich wysokość już dziś zresztą sprawia, że mamy niższy niż unijna średnia poziom wydatkf3w na opiekę zdrowotną, więc nie dziwota, że wygląda, jak wygląda. Można oczywiście przejść na bezpośrednie finansowanie publiczne, nie ze składek tylko z podatkf3w, ale wtedy trzeba być gotowym na podwyżki podatkf3w, żeby to wszystko się domknęło jak w Skandynawii.Niespecjalnie protestowałem przeciwko postulatom nie tylko Palikota, ale i innych formacji, proponujących np. ułatwienia przy zakładaniu firmy, odprowadzanie przez firmy podatkf3w i składek w momencie faktycznego przyjścia pieniędzy od kontrahentf3w, nawet nie mierzi mnie wizja zastępowania faktur zwykłymi paragonami. Problem w tym, że by to wszystko działało, potrzeba sprawnie działającego aparatu publicznego, a więc i biurokracji. Znajomy zdziwił się, że w Niemczech papierologia rf3żnego rodzaju zajęła mu nie pf3ł dnia, a pf3ł godziny. Wystarczy spojrzeć z jednej strony na tradycje biurokratyczne (bo nie zawsze państwowe otoczenie instytucjonalne i historyczne rf3wnież ma znaczenie w ekonomii), a z drugiej na poziom składek i podatkf3w, by uzyskać odpowiedź, dlaczego tam to działa.Jeśli zmiany kodeksu pracy, to tylko i wyłącznie w wyniku trf3jstronnego dialogu. Właśnie dlatego nie lubię jednostkowych przykładf3w tak jak ludziom wydaje się, że rozwiążą problemy społeczne, wpłacając pieniądze na pojedyncze, chore dziecko (zamiast skupić się na architekturze ochrony zdrowia), tak samo myśli się w kategoriach działania państwa. Nie mam nic przeciwko, a wręcz przeciwnie dużo o tym pisałem gdyby w wyniku wspf3lnych negocjacji udałoby się analogicznie do Danii wprowadzić akceptowane przez związki zawodowe uelastycznienie rynku pracy w zamian za finansowanie przez państwo z wysokich podatkf3w aktywne programy rynku pracy (szkolenia, staże etc.) to spoko.Ja, jako osoba ktf3ra szukała pracy, mam rf3wnież rf3żne doświadczenia z pracodawcami. Na każdą historię o męce przedsiębiorcy mf3głbym znaleźć kilka na temat męki pracownika, bycia wyzyskiwanym przezeń etc., co nie sprawia, że chciałbym np. upaństwowienia wszystkich przedsiębiorstw. Mało kto zastanawia się tu np. dlaczego w Polsce jest taki wysoki odsetek przedsiębiorcf3w, tworząc mit przedsiębiorczego narodu i pomijając kwestię np. roli samozatrudnienia. Właśnie dlatego obok niewątpliwej korzyści z posiadania wiedzy z autopsji, tyle że z drugiej strony rynku pracy warto spojrzeć na poziom makro, a z tej perspektywy program Palikota, w mojej opinii, nie trzyma się kupy. Elastyczny rynek pracy, bez adekwatnych wydatkf3w społecznych państwa (zarf3wno pasywnych, jak zasiłki, jak i aktywnych, jak szkolenia), z niskim poziomem uzwiązkowienia, co de facto uniemożliwia przejęcie przez związki zawodowe części roli państwa na rynku pracy, a na dokładkę z ujednoliconym VAT-em, co spowoduje chociażby wzrost cen żywności to recepta na dalsze rozwarstwienie społeczne, dużo bardziej niż na spektakularny rozwf3j przedsiębiorczości. Pomijam już tu badania psychologiczne dotyczące korelacji między jakością pracy a stopniem bezpieczeństwa zatrudnienia, bo to już nieco inna broszka, chociaż rf3wnież wpływająca zarf3wno na wyniki pojedynczych przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki.Nie mf3wiąc już o tym, że moi rodzice swego czasu przedsiębiorcami byli i na kodeks pracy nie narzekali i nie przyczynia się to u mnie do uogf3lnienia, że wszystko jest z nim w porządku 🙂