Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

30.03.2012
piątek

Najgorętsza rozmowa tygodnia

30 marca 2012, piątek,

1.
A oto i jej bohaterowie: prezydent Barack Obama i wciąż jeszcze prezydent Dmitrij Miedwiediew. Panowie ucięli sobie pogawędkę podczas szczytu nuklearnego w Seulu. Nie wiedzieli tylko, że ich wymiana zdań jest nagrywana.

Obama zagaja, klepiąc Miedwiediewa po ręku: „To moje ostatnie wybory. Po mojej reelekcji będę bardziej elastyczny”.
 Dmitrij kiwa głową, odpowiadając: „Rozumiem, przekażę tę wiadomość Władimirowi”.

2.
W Ameryce trwa kampania. Republikanie, na czele z mającym największe szanse otrzymania republikańskiej nominacji Mitta Romney’a, rzucili się Obamie do gardła, argumentując, że obecny lokator Białego Domu nie ma – mówiąc najdelikatniej – kręgosłupa. A brutalnie: „jaj”. Z Moskwą albo się rozmawia twardo, albo wcale. Romney poszedł w krytyce najdalej, nazywając Rosję „wrogiem geopolitycznym numer jeden”.

Pompowanie Rosji, jak czynią to republikanie, która jest cieniem swojej dawnej potęgi, ma niewiele wspólnego z politycznym realizmem, dużo z kampanią wyborczą.

3.
Czy Obama rzeczywiście, ucinając sobie tę pogawędkę z Miedwiediewem, był absolutnie szczery, czy raczej był to przejaw politycznej kurtuazji? Słowa Obamy można interpretować przecież tak: „Słuchaj Dmitrij, dziś dla mnie najważniejsza jest kampania. Jak wygram, wrócimy do wszystkich spraw”.

Bo czy Obama rzeczywiście jest aż tak naiwny, jak chcą republikanie, by ufać przywódcom rosyjskim tak, jak ufa się swojemu spowiednikowi? Oczywiście, że nie.

Jeśli już o naiwności mowa, to z pewnością zdradził ją republikański prezydent G.W. Bush, który przekonywał, i to publicznie, za co mu chwała, że „zajrzał w oczy Putina” i ujrzał tam duszę demokraty.

Hillary Clinton, która dziś jest sekretarzem stanu w administracji Obamy, w 2008 roku tak komentowała słowa republikańskiego prezydenta: „Putin był agentem KGB, toteż duszy nie ma z definicji”.

Obecny duet Obama-Clinton nie ma co do Rosji złudzeń. Ale ma też świadomość, że Rosji nie należy demonizować.

4.
Czy zatem Obama nie popełnił błędu, ucinając sobie „pogawędkę” z Miedwiediewem?

Jasne, że popełnił błąd – i to duży. Tym bardziej, że kampania wyborcza w USA właśnie się rozkręca. Dostarczył amunicji swoim politycznym przeciwnikom, którzy teraz mogą ożywić trafną kiedyś, dziś już nieaktualną, figurę Rosji jako „imperium zła”. Nic tak szybko nie daje politycznych głosów, jak nakręcanie polityki, która wywołuje w ludziach poczucie strachu przed wyimaginowanym wrogiem. Republikanie są w tym mistrzami.

Co więcej: w polityce wygrywa bój nawet nie ten, kto zrobi więcej rzeczy słusznych i dobrych. Bój wygrywa ten, kto zrobi mniej błędów. Obama zaliczył błąd, którego mógł i powinien uniknąć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Nie wydaje mi się, żeby tego błędu mógł a nawet powinien uniknąć.
    Przecież to był klasyczny small talk.
    W czym będzie elastyczny, co to za obietnica?
    Dostrzeżenie w oczach Putina demokraty było groźne bo świadczyło o naiwności przywódcy Ameryki. A ta gadka nie oznacza niczego.
    Powiedział Miedwiediewowi, że to jego ostatnie wybory:):):)
    No, to jest wiadomość, trzeba z nią do Putina.
    Został złapany i nagrany, nie mógł tego przewidzieć, to totalny przypadek którego nie można uniknąć.
    A że będzie to wykorzystywane przeciwko niemu, cóż nie to, to co innego, nie przykładałbym do tego takiej wagi.

  2. It sorta looked to me like OLSM rlloed over. They were two touchdowns down with the better part of the 4th quarter left, seemingly still somewhat in the game when they went for it on a 4th and two deep in their own end of the field. I didn’t understand the call, but I did notice that White had been on the side lines looking as though he was having back problems, and he only got about a dozen touches when it seems to me he usually gets twice that. Some parents I was sitting near told me they were also missing a couple of starting O-linemen due to being hurt.This is only speculation, but maybe the 4th down call was just a try to get back in it on a big play rather than risk getting beat up any more before playoffs. I’m not making excuses because Rice obviously played the far better game. But I did wonder why White didn’t see the ball more.IF there is anything to my theory, it just hammers home the reason why CHSL realignment is needed. I rememeber back in the day of two divisions when the prep bowl game packed em in. Seems like now with the game being a revisit of something we have usually seen just a couple weeks before it’s not as big of a deal. There were maybe a couple thousand people there. Yeah, I guess the revenge factor is always interesting but the present format sorta makes the prep bowl play second fiddle to the state playoffs.I dunno, just a thought.