Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

11.03.2012
niedziela

Ziobro, obrońca Kościoła

11 marca 2012, niedziela,

Bo z kościelną kasą jest tak, jak z ilością żeńskich zakonów. Nawet Bóg nie wie, ile ich jest

1.
Na prawo od PiS, jak się mówi, jest już tylko ściana. Guzik z pętelką. Na prawo od PiS jest Ziobro – Zbigniew Ziobro. I jego Solidarna Polska.

Jeśli jednak jest się na prawo od PiS, to znaczy, że jest się w tym kraju niewybieralnym. Ale jeśli jest się niewybieralnym, można mówić wszystko, nawet to, że w Polsce żyją krasnale.

2.
A więc Ziobro twierdzi, należąc do „mniejszości”, i dlatego ja, należący do większości, domagam się ochrony Ziobry, że w Polsce mamy do czynienia z „atakiem na Kościół i polskie wartości” (to zapewne po lekturze sobotniego PLUS-MINUS, dodatku do „Rzeczpospolitej”). Kto atakuje? Oczywiście: „rząd Donalda Tuska”.

Z Ziobrowych tyrad, które chyba są wynikiem nieprzespanej nocy, jasno wynika, że już nie wystarczy, iż obrońcą Kościoła jest sam Jezus Chrystus. Kościół potrzebuje Ziobry, by „bronić wartości, które zawsze Kościół uosabiał, które przenosił”.

Kościołowi nie zagrażają dziś zapiekli wrogowie, choć tych jest w Polsce jak na lekarstwo. Z nimi jednak zawsze sobie Kościół radził. Fundamentalnym zagrożeniem dla Kościoła są jego samozwańczy przyjaciele. I tych powinien się strzec.

3.
Tegoroczna Manifa szła przez polskie miasta, krzycząc między innymi: „trzeba przeciąć pępowinę”, czyli wprowadzić realny rozdział państwa od Kościoła. Idzie głównie o kwestie finansowe, które w Kościele wciąż owiane są tajemnicą. I nad którymi państwo nie ma żadnej kontroli.

Bo z kościelną kasą jest tak, jak z ilością żeńskich zakonów. Nawet Bóg nie wie, ile ich jest. Domaganie się więc, by państwo wreszcie to policzyło i uregulowało lub – by więcej pieniędzy przeznaczało na żłobki niż na Kościoły – nie jest przejawem postawy antychrześcijańskiej. Przeciwnie, jest – jeśli mogę tak powiedzieć – projektem mocno prorodzinnym, który, jak wiemy, leży na sercu każdemu duchownemu.

Czy zatem w przyszłym roku księża pójdą na Manifę?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Czy możliwy jest strajk księży?

  2. ….kosciol sam musi pozbyc sie grzechu,nikt tego za kosciol nie zrobi.Zachowanie jednak Episkopatu jest w stylu ,,rydzykowskim ,,czyli atakujemy ,udzerzamy bo inaczej Oni beda nas podgryzac i…….

  3. Mysle, ze predzej zagraja w pokera z diablem niz wybiora sie na manifestacje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. gwoli wyjaśnienia – pisząc „Kościół” mam na mysli instytucję.
    Kościół jak zwykle zaciekle walczy o swoje „dobre imię”. Jest tak w każdym przypadku niewygodnym dla tej instytucji, czy to chodzi o pedofilię, czy kasę czy cokolwiek innego.
    Tak zwane „dobre imię” w rozumieniu hierarchów kościoła stało się bytem niezależnym (niczym depozyty w Banku Watykańskim). Nie jest już to coś na co się zasługuje swoimi uczynkami, ale coś co się ma (jak psa albo telewizor). Niestety, tak długo , jak długo hierarchia kościelna nie zrozumie prostego faktu, że na dobre imię trzeba zasłużyć- a potem starać się je utrzymać poprzez dobre zachowanie, nie ma większych szans na jakiekolwier reformy, czy choćby proste przyznanie się do błędu i obietnicę poprawy.
    Obawiam się, że coś takiego jest ponad mozliwości (albo poziom moralności) becnych hierarchów. Pozostaje im syndrom „oblężonej twierdzy” i zgrywanie niewinnych ofiar (wypisz wymaluj zachowania naszej pseudo-prawicy). I narzekanie,że coraz mniej ludzi chodzi do kościoła………

  6. „Bo z kościelną kasą jest tak, jak z ilością żeńskich zakonów.” Autorze szanowny, pisze się „z liczbą” żeńskich zakonów, a nie „ilością”.

  7. @ryszard314
    Jeśli spojrzeć na to z wysokości Pana B. (zakładając,że istnieje) to można przecież stwierdzić (wobec większości księży), że uprawiają STRAJK NIEUSTAJĄCY

  8. Słowa Papieża z ostatniej niedzieli.”…przemoc jest narzędziem antychrysta” Kościół w swojej historii dał wiele przykładów bycia owym narzędziem.

  9. Szlag mnie trafia jak widzę nienasyconą pazerność i lekceważenie prawa przez kler, który sam w siebie widzi kościół, a wierni dają mu tylko alibi do takich postaw. Jednak to nie oni ustalają w Polsce prawo i kolejne przywileje dla siebie, za to odpowiedzialni są politycy, którzy są przekonani (już coraz mniej), że bez wizyty w biskupim pałacu ich kariera się załamie. Szczerze powiedziawszy, jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy, ponieważ zmiany, jeśli mają być trwałe, należy je wywalczyć i to się dzieje.
    Czy ktoś sobie przypomina, ażeby politycy lewicy, tej postpeerelowskiej, po dojściu do władzy (w sumie 8 lat) powiedzieli kościołowi w jakiejś sprawie stanowcze nie? Dzisiaj jakby o tym zapomnieli i ochoczo podłączają się pod żądania organizacji kobiecych, Ruch Palikota i inne nieformalne w sensie politycznym stowarzyszenia ludzi o lewicowych poglądach. Nawet w prawicowej PO zmienia się atmosfera, bo jak długo można udawać, że świat stanął w miejscu, wyborcy mogą ich po drodze minąć.
    Prawda, było trochę głupich i lekceważących komentarzy po ostatniej Manifie, ale ton jakby się trochę zmienił, to już nie jest ujadanie z pianą na ustach sprzed 10 lat.
    Z tego powodu i szeregu innych, bardziej lub mniej istotnych, nie widzę potrzeby spierania się z klerem, ponieważ nie on jest partnerem do zmian, zmiany należy wymusić na politykach, oni się już zorientowali, że w zakrystiach za wiele głosów nie wywalczą.

  10. Jak wprowadzano religie do szkół, była mowa o nauczaniu bezpłatnym przez księży. I tak było chyba przez 2-3 lata, jak pamiętam z nauki mojego syna w ówczesnym czasie w szkole podstawowej. Później znikli księża ze szkół i pojawili się katecheci, ale już za wynagrodzeniem. Nie wiem czy było i jest takie Państwo w Europie?, gdzie tak był atakowany i niszczony kościół jak w Polsce przez Komunę. Ze w Polsce po 1945 roku, Świątyń powstało więcej jak w całej Europie.

  11. Brak uregulowań między państwem a Kościołem to wina prawodawcy, a nie samego Kościoła. Dlatego też atakowanie bezpośrednio środowiska duchownych automatycznie uruchamia populistycznych partyzantów, którzy na wszelki wypadek, profilaktycznie i na oślep bronią „wartości” przed rozjazgotanymi babami z manify. Sam problem nie zostaje jednak rozwiązany, bo wszelkie rządy, sady i parlamenty do rozmów z branżą kapłańsko-zakonną (rozmów dotyczących miejsca KK we współczesnym, wolnorynkowym świecie) podchodzą w sposób nierozsądny – ci z prawicy na klęczkach, ci z nieprawicy z pozycji diabła bojącego się święconej wody.

  12. dzieki za uwage. nikt nie jest doskonaly!

  13. Niewatpliwie relacje miedzy państwem a Kosciolem powinny stac się przedmiotem szczególnej uwagi, a Zbigniew Ziobro, cokolwiek powie na jakikolwiek temat, bedzie skladajacym „pocałunek smierci”. Jednak te manify tez chyba nie zrobily dobrze idei oczyszczenia relacji państo-Kosciół. Tyle bredni i prymitywnych hasel, nie mowiąc juz o wyjatkowo nieestetycznych uczestnikach (raczej uczestniczkach), nie bylo od czasu słynnych ekscesów lewackich mających przeszkodzic manifestacji patriotycznej 11 listopada:)))

  14. Na prawo od Ziobry jest „Portal poświęcony” – Fronda. Można tam zobaczyć, czym chciałby być Kościół Tryumfujący na Ziemi.
    Natomiast kościół rzym-kat. (instytucja) w Polsce jest po prostu rozpieszczony przez wiernych, którzy prawie niczego od kościoła nie wymagają.

  15. Siła państwa była orężem kościoła.Jednak czasy Konstanyna Wielkiego należą już do zamierzchłej przeszłości.Oczywiście łatwiej jest tatusiów i mamusie objechać z ambony,że zacne pociechy nie chodzą na religię, niż przeprowadzić analizę przyczyn zaistniałego stanu rzeczy.Jak pięknie wychodzą rekolekcje kiedy dziatwa w miejce sprawdzianu ma spacer z nauczycielem nauczycielem do kościoła.Tylko pytanie brzmi co dalej?Dziatwa dorośnie i sama przestanie chodzić do kościoła. Pytanie dlaczego?Przecież we spółczesnym zmaterializowanym świecie, rośnie zapotrzebowanie na wartości duchowe, których Ewangelia jest jednym ze żródeł.

  16. ZIOBRO OBRONCA KOSCIOLA ?TO TAK ,JAKBY DIABEL DZWONIL NA MSZE .DLA MNIE ZIOBRO JEST SZATANEM ,BO Z POWODU ARESZTOWANIA DR GARLICKIEGO I ZAMKNIECIA TRANSPLANTOLOGII NA 3 LATA ZYCIE STRACILY SETKI PACJENTOW ,KTORZY NIE DOCZEKALI PRZESZCZEPOW ,ZE NIE WSPOMNE O SPRAWIE BARBARY BLIDY .TAKIEGO MAMY OBRONCE WIARY I KOSCIOLA ?W TAKIE RZECZY MOZE WIERZYC TYLKO ROWNIE CHRZESCIJANSKI JAK ZIOBRO BIZNESMEN RYDZYK .OBAJ SIEBIE WARCI .

  17. „Bo z kościelną kasą jest tak, jak z ilością żeńskich zakonów. Nawet Bóg nie wie, ile ich jest”
    Bóg jako wszechmogący bigamista powinien wiedzieć ile ma żon.
    Tylko dlaczego my, śmiertelni płacimy jego żonom alimenty by nie umarły z głodu ?

  18. Kalina – ciesz się, żeś Ty ładna, bo mądra raczej nie.

  19. @Kalina pisze:
    „Tyle bredni i prymitywnych haseł, nie mówiąc już o wyjątkowo nieestetycznych uczestniczkach (manify), nie było od czasu słynnych ekscesów lewackich…”

    Tak wstrętnego tekstu już dawno nie czytałam. Nic więcej nie napiszę, bo musiałabym użyć języka dalekiego od parlamentarnego. Zresztą @andrzej już cię podsumował.

  20. Adam 2222,
    bigamista na ogół do dwóch zliczyć potrafi, ale staruszek-poligamista… 🙄

  21. @Anka

    Szanowna purystko językowa!

    Podzielam Pani wrażliwość językową, ale …

    O ile odczuwam intencje stwierdzenia Gospodarza, na tyle powstrzymywał bym się przed sugestią niewłaściwego użycia rzeczownika „ilość”.

    Język jest zbyt dynamiczny, abyśmy łatwo orzekali „piszę się”.

    Jestem w miarę dobrze zaznajomiony z podstawowymi pojęciami matematyki i potrafię wyrazić sugestię, że Gospodarzowi chodziło o mnogość zakonów w rozumieniu zbioru, a nie jego liczności. Czy ona jest mała czy duża, Gospodarz tego nie rozważa.

    Zbiór poszczególnych placówek zakonnych jest różnorodny: możemy liczyć klasztory, możemy liczyć klasztory, możemy liczyć zakonnice. Laik może nie wiedzieć o istnieniu zakonnic bezhabitowych.

    Zatem uwzględniając polemiczny zamiar Gospodarza uściślenie do jakiejkolwiek liczności jest lekko naciągane. Odpowiednia teoria matematyczna nazywa się teorią mnogości. Matematycy nie używają okresleń „liczba liczb naturalnych” i „liczba liczb rzeczywistych”. Dla laika chcącego wspomóc Gospodarza najlepsza byłaby według mnie sugestia użycia słowa MNOGOŚĆ.

    Blog na „łamach” e-Polityki nie jest forum dyskusyjnym naukowców.
    Bardzo proszę nie oburzać się gdy Gospodarz zarzuci komuś z nas, że nie kąsamy fabuły.

    Serdecznie pozdrawiam i proszę zapoznać się z poniższymi łagodnymi opiniami specjalistów.

    W internetowym poradniku Polskiego Wydawnictwa Naukowego jest zmieszczony krótki felietonik, który tu cytuję.

    http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1856

    Czy można stosować słowo ilość w połączeniu z rzeczownikami policzalnymi? Mój problem wynika z tego, że często spotykane są konstrukcje takie, jak ilość telefonów w promocji ograniczona itp. Wiem, że w języku statystycznym dla rzeczowników policzalnych stosuje się wyłącznie słowo liczba, a nigdy ilość.
    Rozróżnienie między liczbą (dla rzeczowników policzalnych) a ilością (dla niepoliczalnych) nie zawsze jest przestrzegane. Zasadniczo liczba telefonów jest lepsza niż ilość telefonów, ale w kontekście słów ograniczony i nieograniczony słowo ilość tak często jest spotykane z rzeczownikami niepoliczalnymi (np. ograniczona ilość wody), że wypiera liczbę z właściwych jej połączeń z rzeczownikami policzalnymi. Ograniczona ilość telefonów brzmi tak, jakby telefony nie stanowiły izolowanych, łatwych do rozróżnienia przedmiotów, lecz niezróżnicowaną masę. Nieograniczone ilości telefonów (w liczbie mnogiej) brzmiałyby lepiej i stwarzały wrażenie bogactwa.
    — Mirosław Bańko
    ——
    Autor tej porady językowej ma swoją stronę internetową:
    http://strony.aster.pl/mbanko/
    —–

    Polecam także felietonik Magdaleny Urban na stronie Instytutu Filologii Polskiej także zacytowany poniżej:

    http://www.polonistyka.fil.ug.edu.pl/?id_cat=294&id_art=1123&lang=pl

    Jak powinno się pisać: „duża ilość przysiadów” czy „duża liczba przysiadów”?

    Wyrazy liczba i ilość nie są w polszczyźnie identyczne semantycznie. Mylenie tych rzeczowników albo traktowanie ich jako synonimy to błąd wynikający z nieznajomości ich znaczenia.
    Do niedawna – w świetle słowników poprawnej polszczyzny – wyrazu ilość można było używać wyłącznie z rzeczownikami niepoliczalnymi, czyli nazwami tego, co ma być mierzone lub ważone, na przykład: ilość powietrza, ilość mąki. Natomiast rzeczownik liczba był używany tylko z rzeczownikami policzalnymi, na przykład: liczba krzeseł, liczba uczniów. Gdy ten sam wyraz w niektórych znaczeniach traktowano jako policzalny, a w innych jako niepoliczalny, wtedy zależnie od tego łączono go ze słowem ilość lub ze słowem liczba, np. ilość światła, ale liczba świateł (np. w samochodzie). Posłużenie się rzeczownikiem ilość było możliwe jeszcze w sytuacji, kiedy chodziło o liczbę bardzo dużą, np. wielka ilość muszli na plaży. Za niepoprawne uważano natomiast określenie typu: niespotykana ilość sprzedanych gazet.
    Jednak słowo ilość zaczęło być tak często używane z rzeczownikami policzalnymi, że zaczęło wypierać liczbę z właściwych jej połączeń z tymi rzeczownikami. Obecnie jest już możliwe łączenie słowa ilość z wyrazami oznaczającymi zarówno to, czego się nie da policzyć, czyli to, co ma być mierzone lub ważone, jak i to, co się da policzyć.
    Wynika z tego, że możemy dziś mówić duża ilość przysiadów, jednak wydaje mi się, że mimo wszystko duża liczba przysiadów jest formą lepszą i bardziej wzorcową.

  22. Twój komentarz czeka na moderację.
    Już 24 godziny…

  23. Ilość zakonów żeńskich?
    Czy liczba zakonów żeńskich?

    Słowo „ilość” odnosi się do rzeczowników niepoliczalnych, zaś „liczba” – do policzalnych.
    Zakonów żeńskich nie da się policzyć, więc może jednak „ilość”? 🙂

  24. Opisaliście to ,co denerwuje mnie na tym parlotu od dłuższego czasu ,a ostatnio stało się nagminne. Np. pierwszy artykuł z brzegu z działu film: Szok! Oni są nie do zdarcia. Dziadkowie i babcie, ktf3rzy rozkładają młodzież na łopatki O czym jest artykuł o tak szumnym i emocjonalnym tytule? Otf3ż link prowadzi do galerii przedstawiającej podstarzałych aktorf3w.Pf3ł biedy ,kiedy news dotyczy działu rozrywki. Ale spf3jrzmy na dział finanse : Nie będzie już tanich ubrań made in China ! Komunikat jest dość jasny i opatrzony wykrzyknikiem. Przyszły czytelnik zachodzi w głowę ,dlaczego nie będzie chińskich ubrań. Znowu politycy wyskrobali jakąś ustawę? nałożono embargo? Unia wprowadziła zakaz sprzedaży?Nic z tych rzeczy.Czytamy ,że autorka artykułu stawia mgliste prognozy na podstawie wzrostu cen chińskiej bawełny ,na temat przeniesienia produkcji z chin do innych krajf3w i wzrostu cen odzieży. Jak ma się to do tak jednoznacznie określonego nagłf3wka? Jest i więcej przykładf3w takich przekłamanych nagłf3wkf3w ,ale nie będę ich wszystkich opisał.Na koniec dodam tym co mnie jednak najbardziej denerwuje na tym parlotu jest tworzenie nagłf3wkf3w z wypowiedzi politykf3w ,w ten sposf3b ,że odbiera się je jako informacje. Np. na stronie głf3wnej nagłf3wek tej treści: (przykład zmyślony na potrzeby komentarza) Jarosław Kaczyński odchodzi z polityki? Po czym okazuje się ,że artykuł jest wywiadem z jakimś posłem SLD ,a treść nagłf3wka nawiązuje do wyrwanej z kontekstu konstrukcji myślowej lub ,co gorsza, pytania dziennikarza.