Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego Niebo w płomieniach - Blog Jarosława Makowskiego

21.02.2012
wtorek

Kto jest wrogiem Kościoła?

21 lutego 2012, wtorek,

1.

Powiedz mi, kogo uważasz za swojego wroga, a powiem ci, kim jesteś. Abp Józef Michalik, szef rodzimego Episkopatu postanowił obwieścić, jak kraj długi i szeroki, kto jest jego, a więc i Kościoła, rzecz jasna, śmiertelnym wrogiem. Do swoich owieczek skierował więc list na Wielki Post, by wroga jasno określić. Pisze: „Widzimy jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie”.

Ten zmasowany atak na polskich katolików jest możliwy, gdyż tworzy się nowa kultura globalna, która – przekonuje dalej hierarcha – „wyrasta z postmodernizmu, który promuje relatywizm moralny, aborcję, małżeństwa jednopłciowe, homoseksualizm itd. A wszystko to dzieje się przez globalne, światowe, polityczne ukierunkowanie tejże rewolucji kulturowej, wykluczającej Boga i Jego przykazania”. Uff.

2.

Z tego wywodu arcybiskupa niezbicie wynika, że niemal cały świat sprzysiągł się, by zniszczyć Kościół rzymskokatolicki. W szczególności zaś katolicyzm a la Michalik, który jest – jak łatwo się domyślić – ostoją jedynej i prawowitej wiary. Jeśli nie my damy odpór szatanowi, przekonuje więc hierarcha, to kto? Jeśli nie dziś, to kiedy?

Abp Michalik budując stan zagrożenia, tworzy mentalność oblężonej twierdzy. Przywódca duchowy zachowuje się tak w chwili, gdy wie, że traci kontrolę. Agresywna retoryka, rzucanie rozmaitych anatem nie tyle więc są pokazem siły, co raczej skrywaniem kryzysu, który dziś drąży rodzimy Kościół katolicki.

3.

Kryzys ten nie jest jednak zanikiem „prostej pobożności”. Myślę, że choć w każdy polskim domu będzie niebawem internet, to przy drogach i tak będą kapliczki, wokół których ludzie będą się zbierać, aby celebrować nabożeństwa majowe.

Dziś mamy kryzys przywództwa w polskim Kościele. I dlatego trzeba powiedzieć wprost: największym zagrożeniem dla Kościoła nie są – jak mówi abp Michalik – masoni czy ateiści, ale duchowi liderzy pokroju szefa Episkopatu.

4.

Mam przeczucie graniczące z pewnością, że kiedy abp Michalik albo o. Rydzyk otwiera usta, rosną zastępy wątpiących i ateistów. Nie w Boga, ale w sens otwartej wspólnoty, jaką winien być Kościół, wzorujący się na postawie samego Jezusa, ubogiego Cieśli.

Dziś Kościół nie przypomina domu, w którym jest mieszkań wiele, szczególnie dla tych, którzy się źle mają. Dziś Kościół przypomina wystawną willę, w której przebywać mogą tylko „książęta Kościoła”.

Czy ta sytuacja mnie martwi? Nie specjalnie. Powiem nawet więcej: „Dzięki Kościołowi jestem ateistą, lecz dzięki Bogu jestem wierzący!”. Im bardziej więc Kościół instytucjonalny pogrąża się w marazmie, tym bardziej wiem, iż życie religijne opiera się na zgoła innym fundamencie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 72

Dodaj komentarz »
  1. Panie Jarosławie!

    Jestem obojętnikiem religijnym i ani mi w głowie atakować wierzących w boga lub bogów za aktywność nie rodzącą zagrożenia.

    Natomiast nie rozumiem piany ogarniającej szare komórki osób pragnacych skomentować postępowanie hierarchów kościoła katolickiego a blokujących poszukiwanie głębszych przyczyn.

    Moim zdaniem wystąpienie Michalika jest adresowane do grona starszych a fanatycznych wiernych. Większość z nich nie zrozumie treści wystąpienia, a odbierze je jako emocjonalne.

    Episkopat nie jest zbiorem paranoików, a wystąpienie Michalika jest MIMO spodziewanego złego odbioru wiernych chwiejnych. Moim zdaniem załamują się starania reewangielizacji społeczeństwa polskiego i Michalik chce pobudzić fanatyków do działania.

    Nie pieniądze na dziś i na jutro chodzi. Honor kleru polskiego jest zagrożony: zadanie utrwalenia ostoi katolicyzmu i poszerzenia wpływu nauk kościoła apostolskiego załamuje się.

    Moim zdaniem to jest źródło niezrozumiałych dla laików i chłodnych bierżących poczynań episkopatu polskiego. Hierarchia polskiego koscioła katolickiego zdaje sobie sprawę, że zwiększone znaczenie wypracowane przez JPII minęło, a spełnianie misji powierzonej przez BXVI rozczarowuje. Wystąpienie Michalika nie było adresowane do młodzieży w większości odwracającej się od kościoła.

    Nie krytykujmy słów mających wywołać emocje. My te emocje obserwujmy. Ustępliwość elit politycznych wobec kościoła katolickiego gasi dycha walki. Hierarchia kościelna odnosi pyrrusowe zwycięstwo.

    Proboszcz zniesie jedzenie podgardla zamiast szynki. Proboszcz jest zakłopotany zmniejszającym się gronem obecnym na mszy. Biskupi i kardynałowie muszą się tłumaczyć przed kurią rzymską z zastoju, a nawet z cofki!

    Co Pan Gospodarzu na moje przeczucia nie poparte podaniem faktów?

  2. A ponoć nie można być wierzącym, ale niepraktykującym 🙂 Czyli mówiąc językiem XXI wieku – nie można wierzyć inaczej, jak tylko za pośrednictwem Kościoła. Szkoda tylko, że właśnie ten Kościół robi wszystko, aby ludzi do siebie zrazić. Tylko trzeba też spojrzeć na to z drugiej strony – ostoją i fundamentem, na którym opiera się Kościół w przypadku aborcji/homoseksualizmu są czasy znacznie odległe i słowa spisane setki lat temu w innej kulturze. Kościół nie może się zmienić ot, tak i tylko dlatego że mamy „inne czasy” zmienić swoje podejście do społeczeństwa, zmienić podwaliny wiary i zmienić wyznawane wartości.

  3. Gdzieś już napisałam, ale jeszcze raz powtórzę, że ‚dzięki’ dwóm obowiązkowym lekcjom religii tygodniowo młodzież coraz częściej odchodzi od kościoła. Mieszkam na wsi. Tu władza proboszczów ma się jeszcze, niestety, całkiem nieźle.
    Pozdrawiam Gospodarza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak już Jezus, to nawet „cieśla” z wielkiej litery? No dobrze, to tylko przytyk do opętującego internet nawyku stosowania wielkich liter gdzie popadnie.

    Panie Jarosławie, tzw. życie religijne nie opiera się na żadnych mitycznych „innych podstawach”. Dewocja, jaką mogą czuć niektórzy w pewnych momentach celebry, jest tylko niewiele znaczącycm uczuciem o wielkich konsekwencjach – pozwala ona przejąć kontrolę nad jego umysłem i działaniami jego posiadacza. Religia nie jest niczym więcej, niż systemem władzy i biskupi mówią to wprost przy wielu okazjach. Katolicy dokonują coraz bardziej karkołomnej ekwilibrystyki umysłowej, aby tylko nie dostrzec prawdy. Długo tak jeszcze można? Nie żal wam własnego kraju i państwa tak ciężko doświadczonych katolicyzmem, wojnami religijnymi, biedą spowodowaną utrzymywaniem wiary na odpowiednim poziomie, poprzez niedopuszczanie do prawdziwego wykształcenia (dowodem historia kolegiów jezuickich czy katolickiej uczelni w Lublinie).

    Jedną z naczelnych rzeczy do zrobienia w nowym państwie, jest przywrócenie etosu pracy i poczucia sprawstwa. Polacy muszą wiedzieć i czuć, że wiele od nich i od ich pracy zależy. A to jest postawa wprost antykatolicka, gdzie o wszystkim decyduje „wolaboska”. Silny kościół i silna wiara to słabe państwo i biedne, zatomizowane społeczeństwo.

    U wielu Polaków nadal przeważają wierzenia nad rozsądkiem i troską o własny kraj i byt. To główna bariera rozwoju, czas zacząć o tym pisać, bo będzie jak dawniej, kiedy katolicy rządzili naszym krajem: upadek gospodarczy i cywilizacyjny (a efektem jego – rozbiory). Czas otrzeźwieć!

  6. Bardzo ciekawy wpis, chetnie poczekam na nastepne, by moc zpoznac sie z pogladami publicysty. Poglady na fali wiec sie przyjma, licze tez na powiew swiezosci intelektualnej w Polityce. Teza o unicestwianiu instytucji przez jej przywodcow oddalajacych sie zarowno od wiernych jak i samej idei wydaje sie wielce prawdopodobna.

  7. Objawieniem roku 2012 bedzie nowy „homo nie zawsze sapiens”, czyli wierzacy w Boga ateista. Zwie sie Jaroslaw Makowski.

  8. Na tle prezesa Międzynarodowego Funduszu Walutowego , tego guru socjalistów , to abp Michalik jest człowiekiem świętym , ale kiedy abp „otwiera usta to rosną zastępy wątpiących i ateistów”. Tak sugerują intelektualiści w polskich mediach.
    Kiedy guru socjalistów unijnych otwiera usta prostytutek , to rosną zastępy świętych i wierzących w ateizm , libertynizm i sprawiedliwość na ziemi .
    Takie są obecnie możliwości wyboru jednej z tych dwu opcji które są przedstawiane młodym Polakom jako sposób na życie i jego moralną ocenę ?
    W Polsce prezes własnego Ruchu proponuje inne wolności i zyskuje poparcie polskiego guru socjalistów w osobie byłego prezydenta .
    Quo vadis ? Polsko.

  9. Pan jest drugim ateistą na blogach Polityki. Czy panowe nie robicie sobie nawzajem konkurencji?

  10. Jezus nie zasiadał na tronach w złoconych ornatach, złotych łańcuchach i pierścieniach. Oni zasiadają. Nadęci pychą, obżarci dostatkiem, owładnięci ziemskimi żądzami stworzyli sobie królestwo niebieskie na Ziemi. My – owieczki? Toż to stado baranów. Komisja majątkowa? Narzędzie! Przecież jeden wniosek o rekompenstatę można realizować 16 razy. Za zrabowane przez PRL 36 hektarów wydrzemy od wolnej Polski 360 hektarów. Nie zorientują się. Możemy kraść do woli. Grunty, pieniądze, budynki i majątki ziemskie. Złodzieje we fioletach, bandyci w purpurach, szubrawcy w czerni. Nie boją się Boga. Przecież Boga nie ma! Ujawnienie tajnego raportu o działalności Komisji Majątkowej. Wielkiego przestępstwa kościoła katolickiego wobec mojej Ojczyzny i nas, Polaków. Wszystko to w dniu jubileuszu 90 urodzin Pana profesora Władysława Bartoszewskiego, który przypomina nam, że warto być przyzwoitym. Większość hierarchów kościoła katolickiego uznało jednak, że nie warto być przyzwoitym. Im się to nie opłaca. Warto być nieprzyzwoitym szubrawcem.

  11. Zachodzę w głowę jak można być jednocześnie ateistą i wierzącym w Boga (bo że można być ateistą i wierzącym to oczywista, ateizm to wiara, że Bóg nie istnieje, w odróżnieniu od agnostycyzmu, który stawia tę kwestie poza ludzkimi zdolnościami poznawczymi, nie opowiadając się za ani przeciw). Może bardziej na miejscu byłoby tu dość niezgrabne słowo „antyklerykał”, lub coś w tym rodzaju. A tak ogólnie to chyba rozumiem intencje autora i zgadzam się, największym wrogiem Kościoła jest w tej chwilin on sam, podobnie jak się ma sprawa w przypadku Jarosława Kaczyńskiego…

  12. Masoneria i kryzys – dr Stanisław Krajski
    http://komandir.wrzuta.pl/audio/5HCEncCxG3a/masoneria_i_kryzys_-_dr_stanislaw_krajski

    ORFIZM – religia masonerii – dr Stanisław Krajski
    http://komandir.wrzuta.pl/audio/5c5FnoZOAgk/masoneria_-_kryzys_cywilizacyjny_i_gospodarczy_-_dr_stanislaw_krajski

    Masoneria: tolerancja, rozmywanie wartości, walka z dogmatami – doc. Józef Kossecki
    http://vimeo.com/37165649

  13. Niezłe podsumowanie na zakończenie wpisu…
    W pewnym sensie jest ona podobna do mojej definicji religii: kazda zorganizowana religia jest zorganizowaną formą nietolerancji. Nie wiem tylko dlaczego KRK RP tak bardzo upiera sie wypełnić tą definicję treścią? Być może tym dobrze odżywionym chłopskim synom po prostu pomieszało się w głowach od nazbyt bogatej w białko diety i stracili miarę w ,,panowaniu”? ,,Zjedli” (od 1989r) olbrzymią pajdę majątku narodowego, który otrzymywali na podstwie wskazania palcem, a czasem wręcz nim pomyśleli, że mogli by ,,to” chcieć? A tu zmieniły się warunki, poltycy których niosło do władzy popracie kleru, co było sowicie opłacane mieniem nagle zobaczyli, że to już nie działa, że prymitywne religianctwo jakim odzanczał się polski katolicyzm (traktuję pewne bardziej intelektualne nurty jako typowe kwiatki do kożucha) skonfrontowany z cywilizacją Zachodu zwyczajnie zaczął ludzi mierzić a więc im popłacać? Tym bardziej, że bynajmniej nie ma on POZYTYWNEGO przełożenia na jakość naszego życia społecznego. Ba, częstokroć ma on wpływ destrukcyjny. Polska (ludzie to widzą) pomimo intensywnej konumpcji opłatków wcali nie staje(jest) się lepszym miejscem do życia, a sami będąc na mniej ,,skomunikowanym z Najwyższym” Zachodzie widzą, że ,,bezbożnicy” żyją częstokroć lepiej, w większym poszanowaniu dla siebie niż nasi ,,pobożni”. To musi boleć. Nawyki trani są trwałe, więc bp. Michalik zwyczajnie reaguje w sposób dla swojego środowiska ,,naturalny”

  14. No i bardzo dobrze, że rosną szeregi /wątpiących oraz ateistów/. Dzięki temu zmniejsza się prawdopodobieństwo wprowadzenia socjalizmu przez zauszników Kościoła. Nie mam nic przeciwko religijności, ale Kościół się kompromituje – i bardzo dobrze.

    Państwo wyznaniowe jest takim samym przeżytkiem, jak państwo opiekuńcze i z tych samych powodów: ludzie nie są dziećmi, którymi ktoś musi sterować. Najlepiej działają na własną odpowiedzialność. Nieprzypadkowo państwo opiekuńcze powstało w krajach o tradycji prawosławnej oraz katolickiej i nieprzypadkowo te wszystkie państwa plajtują. Państwo przejęło socjalne tradycje kościelne. Nieprzypadkowo PIIGS to byłe państwa wyznaniowe.

    Jawny socjalizm się skompromitował i obecnie największym niebezpieczeństwem jest socjalizm wprowadzany tylnymi drzwiami przez wielbicieli państwa opiekuńczego, zarówno /lewicowych/, jak i /prawicowych/. Tych ostatnich jest wbrew pozorom więcej.

  15. Pan Red. Makowski niechcący stał się forpocztą neoliberalizmu-pelagianizmu. I chwała mu za to.

  16. Abp Michalik, a z nim wielu księży prostaczków, żeruje na emocjach wiernych. Wzbudzanie strachu, mam wrażenie, jest ich jedyną metodą na utrzymanie pozycji. Dla mnie to jest retoryka Potwora z Loch Ness, który stęka w nadziei, że kogoś jeszcze przestraszy. Michalik wkłada sobie masonów do butów, żeby być wyższym.

  17. Trudno oprzec się wrażeniiu, że hierarchowie kościelni stracili kontakt z rzeczywistością. Zmieniły się czasy, realia, a dla nich to wszystko zatrzymało się gdzieś,w jakimś nieznanym punkcie w przeszłości. Z jednej strony część kleru chętnie sięga po zdobycze cywilizacyjne, z drugiej chętnie je kontestuje. Internet więc jawi się jako źródło zboczeń obyczajowych, pleni pornografię, ale z drugiej strony świetnie pleni też głoszone przez kler idee. Niestety, zaściankowość myślenia nie świadczy o kultywowaniu polskości czy jej obronie, ale o ograniczoności umysłowej hierarchów i zwykłych księży. Widać to dobitnie na przykładach ks. Natanka czy Rydzyka. Oni nadają ton rozmów, oni kreują oblicze kościoła w Polsce. Tacy, jak oni, plus fatalna polityka episkopatu, bezpardonowe wpychanie się w życie prywatne ludzi, kreowanie wzorców obyczajowej poprawności rodem z głębokiego średniowiecza, pazerność na pieniądze, nieumiarkowane żądania rewindykacyjne, krzyki o finansowanie kościoła wprost z budżetu państwa i wiele, wiele innych grzechów głównych składają się na upadek popularności tej instytucji. Ciekawe jest też i to, że każdy głos krytyczny odbierany jest od razu jako atak na „katolickość”. Zabawne, jak daleko kościół katolicki odszedł od wzorców chrześcijańskich, zasklepiając się w swojej w istocie sekciarskiej wizji tej wiary. Gorsze, że takie podejście jako żywo przypomina dawne stwierdzenie, że mówisz Lenin, myslisz partia i odwrotnie. Kościołowi i jego rządcom wyraźnie niedaleko do mentalności szefów partyjnych z czasów wszechmocy jednej wiodącej siły przewodniej. Kościół kat. traci wiernych wśród ludzi bardziej wykształconych, zamożniejszych. Wyrównywanie takiej straty wiernymi rodem z odciętych od świata regionów świata (z całym szacunkiem dla tych regionów i ludzi tam żyjącyc!), nie wydaje się być pomysłem na przyszłość. Myślę sobie, że w Polsce brakuje odważnych, którzy podjęliby polemikę z takimi biskupami czy księżmi, jak Głóź czy Michalik. Odważnych, którzy nazwaliby ich po imieniu, wprost nazywając ich zachowania tak, jak na to zasługują. Niczym zdrożnym powiedzenie, że pan Michalik mówi nieprawdę albo mówi niemądrze. Okaże się wtedy, jak wielu już przeciwników zebrał kościół wśród Polaków i jak iluzoryczna jest jego władza. Im szybciej taka iluminacja nastąpi, tym lepiej dla obywateli, państwa, obyczajowości. W dłuższej perspektywie dla kościoła też mogą wyniknąć z takiej zdecydowanej debaty korzyści. Ponieważ zaś hierarchowie zachowują się jak obrażone, nadąsane dzieci, dialog z nimi nie jest możliwy. Może za wyjątkiej dyskutowania o sposobie finansowania ich potrzeb…choć to trudno nazwać dialogiem, raczej przypomina to koncert życzeń do spełnienia.

  18. Jako dziennikarz często, gęsto wypowiadający się na tematy tj. in vitro, aborcja, apostazja a więc pozostającymi w kręgu zainteresowań Kościoła Katolickiego, dostrzegam postępujący regres miłościwie panującej nam religii. Od kilku miesięcy przez polskie media przetacza się dyskusja, wywołana niespodziewanym wejściem Ruchu Palikota do sejmu. Nagłówki typu „Kościół będzie mniejszością”, „Jak przespać religię”, „Duchowy supermarket”, „Podzielimy się podatkiem z kościołem”, „Jak kościół sobie Palikota wyhodował” itd. świadczą, że istnieje potrzeba dyskusji nt Kościoła, nie tylko w Polsce. Idąc tropem Pana Jarosława Makowskiego, Abp Józef Michalik szuka wroga wśród homoseksualistów, ateistów i wolnomularzy i zamiast sprzątać własny ogródek, z uporem maniaka zrzuca winę na wszystko i wszystkich. Bazując na wypowiedziach Szymona Hołowni i ks. Kazimierza Sowy, a także celując w głośny kilka mcy temu casus ks. Bonieckiego, można odnieść wrażenie, iż demokracja w Kościele Katolickim albo nigdy nie istniała, albo jest mocno zagrożona…

  19. Krzysztof Mazur, 8.44. Krzysztofie, o czym Ty bredzisz, o jakim socjalizmie, państwie opiekuńczym, tylnych drzwiach i innych bzdurach. Policz na świecie miliardy żyjące za dolara dziennie, bez wody, szkoły szpitala, pracy w slamsach bez nadziei. Tobie socjalizm w głowie a im chodzi o kromkę chleba. 1 procent naprzeciw 99 procent. Biedny.

  20. Ciekawy jestem, czy istnieją jakieś poparte porządnym wywiadem , prognozy społeczne dotyczące procentowych zmian populacji w przynależności do instytucji religijnych w Polsce… chętnie bym coś takiego zobaczył.

    Z własnego doświadczenia wiem, że wieś postrzegana jako bastion katolicyzmu podchodzi do swojej ‚duchowości’ bardzo pragmatycznie, ktoś musi przecież ‚kżcić’ , ‚śluby dawać’ i ‚umarłych chować’… I poglądy antyklerykalne są tam jak najbardziej obecne.
    Trzeba pola i ludzi wodą poświęcić aby zdrowie i plony były – toż to czysta adaptacja wierzeń pogańskich,. Tak jak kult maryjny przejął pogański kult -płodności i macieżyństwa. Wiem napewno, że mało który rolnik nadstawia drugi policzek jak go kto zaczepi – lecz wprost czcić kult fallusa jakoś nie uchodzi 😉 przynajmniej oficjalnie…

    Co prawda stawia się krzyże przy drodze w punkach, gdzie często zdarzają się wypadki bo krzyże te znacząco bardziej ‚odstraszają’ kierowców od osiągania nadmiernej prędkości, niż znane z nieskuteczności, świeckie – ‚czarne punkty’

    Odprawia się nabożeństwa majowe bo są one zgodne z cyklem ziemi – i kościół musiał to zaakceptować zmieniając głęboko zakorzenione pogańskie święta na kościelne.

    ‚Często wygląd kapliczek umieszczonych na wysokich, drewnianych lub murowanych słupach, jest niezwykle podobny do pogańskich słupów kultowych. O „pogańskich kapliczkach” pisał w IX w. Nestor:
    (…) jeśli kto umierał, to czynili nad nim tryznę, a potem czynili stos wielki i wkładali na ten stos umarłego i spalali, a potem, zebrawszy kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słupie przy drogach, jak czynią Wiatycze i dziś.
    Takie praktyki pogrzebowe powszechne były u ruskich plemion Radymiczan, Wiatyczan, Siewierzan i Kryniczan. Wpływ tych pogańskich obiektów kultowych na chrześcijańskie kapliczki był, jak się wydaje, dość istotny.’

  21. Nie jestem pewien, czy Makowski promuje KK czy krytykuje ?

    @Mazur
    Jaka jest definicja panstwa opiekunczego?
    Ja mysle ze to panstwo w ktorym rzad sprawuje wladze w interesie 15% obywateli, (opiekuje sie nimi) a pozostalych olewa.

  22. „Kto jest wrogiem Kościoła?”

    Każdy, kto ośmieli się nawet delikatnie skrytykować kk.
    Każdy!

  23. Nic oryginalnego Pan nie powiedzial. Leszek Kolakowski juz dawno temu napisal, ze za to czy ludzie beda chodzic do kosciola i z nim sie utozsamiac odpowiadaja wylacznie jego funkcjonariusze. Jezeli ta prosta prawda nie trafi kleru to dni kosciola sa policzone .

  24. ,,Sympatycznym” odzwierciedleniem kościelnego pojmowania Prawdy jest działalnośc KRK odnośne skandalu pedofilskiego:
    -najpierw było atakowanie i dyskredytowanie ,,ujawniaczy”
    -potem ,,bagatelizacja” i odpór – TYLKO Kościołowi wytyka się zboczeńców a przecież sa oni we WSZYSTKICH instytucjach np. policji czy wojsku tak samo jak w Kościele ale TYLKO Kościołowi…Jest to klasyczna łże-prawda(pozwolę sobie użyć określenia ukutego przez katolickiego wybitnego polityka) – owszem, TO PRAWDA ale czarnosukienkowi udają greka bo przeciez tym co ich obciąża to NIE SĄ ZBOCZEŃCY ICH SZEREGACH bo takowi, rzeczywiście mogą być wszędzie ale SYSTEMOWE UKRYWANIE TYCH OSÓB, uzywanie swoich wpływów w aparacie państwowym by ten proceder ukrywać, WYPIERANIE i ZAPRZECZANIE tym faktom a TAKŻE DYSKREDYTOWANIE CZY WRĘCZ LINCZ SPOŁECZNY osób ujawniających. Tacy niby mądzrzy a tu nie ,,rozumieją”? Guzik prawda, to taka klasyczna akcja w stylu ,, a u was Murzynów biją”. A potem się dziwią, że ludzie nie wierzą w ich dobrą wolę…W Irlandii odkrycie skandalu pedofilskiego a potem skandalu jakim były ośrodki wychowawcze dla dzieci (nie ważne państwowe czy kościelne bo oba rodzaje były KATOLICKIE) było przebudzeniem, ludzie ujrzeli nagle, że to nie są przewodnicy duchowi ale chciwi, zdeprawowani korporanci żerujący na ich potrzebach duchowych, utzrymujący swój kraj w stanie niewyedukowanego skansenu. Coś jak Polska, tylko nas za dużo więc ciągle jakiś wykolejeniec się im prześłiźnie i bruździ potem. A tak by było pięknie – majątek by dalej ,,warcał”, polityczna hołota łasiła i robiła obstalunki pod kościelne potrzeby…

  25. @Przemek Polański
    Hierarchiczność w kościele raczej wyklucza demokrację. Próba głoszenia przez liberalnych duchownych poglądów odbiegających od skostniałej tradycji kościoła kończy się tak, jak w przypadku ks. Bonieckiego.

    P.S. Priorytetem MEN powinno być jak najszybsze wyprowadzenie religii ze szkół i przedszkoli.

  26. @jasny gwint
    Dotacje do rządu Grecji, Włoch, Hiszpanii albo Portugalii nie spowodują poprawienia sytuacji w Afryce, a raczej przeciwnie.
    Również pomoc dla Afryki często jej nie pomaga. Ale tu trzeby by się spytać specjalistów, gdzie działa, a gdzie nie.

  27. @axiom1
    Gdyby państwo utrzymywało 15 % najbiedniejszych, to byłby daleko posunięty neoliberalizm.
    W Polsce 40 % ludzi dorosłych to emeryci i renciści utrzymywani przez państwo. Do tego dochodzą górnicy, mundurowi, częściowo rolnicy, częściowo nauczyciele.

    tutaj można sobie przeczytać jak skończyło się państwo opiekuńcze w Rzymie
    http://mises.pl/blog/2012/02/22/haskell-cykl-koniunkturalny-w-starozytnym-rzymie/

  28. Krzysztof Mazur
    22 lutego o godz. 12:13
    Polski nie niszczy socjal ale PRZYWILEJE. Kasy na socjal zwyczajnie brak
    Obawiam się, że ulegasz neoliberlnemu mitowi, o błędności ,,socjalu”. Socjal jest tym co sprawia, że wieczorem cię nikt nie zarżnie jak idziesz ulicą. Neoliberalizm tworzy społeczeństwa skrajnie rozwarstwione. Najlepszym ,,dziełem” tej patologicznej ideologii jest Ameryka Łacińska , niszczona przez przestępczość, narkotyki, mafie. Bogacze nie płacą, siedzą w swoich twierdzach, chronieni przez prywatne armie. Dopiero odwrót od tej ideoloekonomoii przynosi powolne odrodzenie tych społeczeństw.
    Model socjalny jest ,,nie do utrzymania”. Prawda to i fałsz. Prawda dlatego, że wyniku relokacji produkcji są co raz większe grupy ludzi zbędnych w krajach rozwiniętych a więc wymagają pomocy państwa. Ludzie ci mają jednak prawa obywatelskie (najgrożniejszym – prawem głosu). Sami mogą wybrać psycholi do władzy ale mogą też zaprotestować(np. przeciwko cięciom). Symptomatycznym sukcesem neolibów jest Chile. Wskaźniki są piękne, ale w żadnym kraju Ameryki Łacińskiej rozwarstwienie nie jest tak wielkie (jeszcze przed Allende ten kraj był dosyć egalitarny jak na tamtejszy koloryt). Ludzie nie podnoszą buntu bo po wyrywaniu paznokci, topieniu w ekskrementach, zgwałceniu przez psa wiedzą, że są straszniejsze rzeczy niż bieda czasem głód i prawie zawsze brak perspektyw.
    Prawdą jest to, że system ten rozlatuje się bo zwyczajnie co raz więcej ludzi obecny model kapitalizmu deklasuje.
    Fałszem jest jednak twierdzenie, że jest niewydolny. Zwykle działa to tak: dochodzą do władzy neoliberałowie, obniżają podatki korporacjom, milionerom (bo podobno ma to przynieść miejsca pracy), zwykle przynosi to dodatkowe zera na kontach na Kajmanach albo więcej kasy do puszczenia w kasynach zwanych gieładmi. Przykład: do dwudziestu lat słyszymy, że szwedzki ,,socjalizm” się rozsypie. Owszem zmierza on w tą strone bo prawicowy gabinet obniżył podatki najbogatszym i korporacjom. Można powiedzieć, że najpierw pacjenta zainfekowano więc jako chorego można i trza go zarżnąć.
    ,,Socjal” jest tak znienawidzony przez tzw. rynki bo DAJE LUDZIOM WOLNOŚĆ WYBORU – nie pójdę za taką gównianą stawkę, poszukam czegoś lepszego. Gdy masz perspektywę głodu – godzisz się na pracę za tyle ile pan uzna za stosowne. Mówienie, że płacą tyle ile dana praca jest warta to oszustwo – pokaż pracodawcę, który powie, ze praca jest sporo warta ZAWSZE UWAŻA,ŻE PŁACI ZA DUŻO.
    O tym do jakich norm ta liberalna ekonomia zmierza świadzcy działalność Appla – koszt wytworzenia w cenie iPoda stanowi ok 3,6%. Praca w Foxconn (produkującym dla Appla i innych) odbywa się w warunkach urągających wszelkim normom(sporo samobójstw świadczy jaka to praca) ale bogu dzęki i bezrobociu w Chinach socjalu brak jak i protestowac niełatwo więc panuje tam zdrowa ekonomia, ci którzy tam tyrają i tak są szczęściarzami. Przeniesienie produkcji do USA podniosłoby owe koszta do 50% ale pozostałe 50% to zysk stanowczo zbyt mały.
    Pewnie powiesz jakie rozwiązania:
    -ujednolicenie stawek podatkowych od biznesu w ramach UE
    -ulgi podatkowe TYLKO dla firm inwestujących w realną gospodarkę, banki, fundusze powinny byc ,,uciskane podatkami”
    -kryminalizacja rajów podatkowych
    -zwiększenie progresji podatkowej dla najzamożniejszych(tu kłania się klasyka demokracji – duży może więcej więc ma większe zobowiązania)

  29. Generalnie to arcybiskup ma rację. Potwierdzone jest, że do P2 czyli loży masońskiej należał współpracujący z Watykanem Sindona i Gelli, a także na przykład biskup Marcinkus szef IOR. Działalność tych panów kosztowała KK sporo pieniędzy i utratę wielu wiernych, więc jak tu nie przyznać Panu Michalikowi racji. Masoni niszczą KK od środka.

  30. ivo
    22 lutego o godz. 6:39

    nie mozna wierzyc w cos czego nie ma!

  31. Krzysztof Mazur
    22 lutego o godz. 12:13
    „Gdyby państwo utrzymywało 15 % najbiedniejszych, to byłby daleko posunięty neoliberalizm.”

    Nie, te 15% to najbogatsi. Panstwo sie nimi wlasnie opiekuje na koszt pozostalych 85% . Na tym polega panstwo opiekuncze. Panstwo rzadzi tak aby tym 15% bylo dobrze.

    „W Polsce 40 % ludzi dorosłych to emeryci i renciści utrzymywani przez państwo.”
    Rowniez nieprawda. Ci ludzie przeciez pracowali przez dziesiatki lat i placili skladki ZUS. Panstwo nic dla nich nie robi.

  32. ej ci proboszczowie ,nie mrawe i gnusne sie porobily jakies takie ,no i ta ich wladza… .a ja tesknie do wladzy pierwszych sekretarzy parti. ,co to zyli skromnie ,nie rozbijali sie luksusowymi samochodami nie mieszkali w palacach,ot co sluzyli calemu narodowi robotnikow, chlopow no i inteligencji, moze autor cos wspomni o tym bo mlodzi czytelnicy nic a nic o tym nie wiedza ,no i ze ten kosciol katoli to nic tylko zdrade szerzyl, caly czas czychal na nasza suwerennosc i obcemu mocarstwu sie wyslugiwal no i nadal sie wysluguje.

  33. @ Krzysztof Mazur
    „„W Polsce 40 % ludzi dorosłych to emeryci i renciści utrzymywani przez państwo.”
    Wiekszej glupoty jeszcze nie przeczytalem. Nadumieralnosc mezczyzn w Polsce sprawia ze malo kto jest w stanie skorzystac z wypracowanej emerytury. Rozejrzyj sie czlowieku wokolo to zobaczysz tych niby utrzymywanych przez panstwo. Tyle zmartwien ktore niesie zycie w tej zwariowanej rzeczywistosci w ktorej poza smiercia nie ma nic pewnego sprawia iz niejeden wpedzony w permanentna depresje sam sie rozstaje z zyciem. Dotyczy to rowniez tych ktorzy nie maja finansowych problemow – na przyklad nieudoszly samobojca prokurator wojskowy. Jeszcze warto przypomniec iz czesc spoleczenstwa ktora pogodzila sie z faktem ze zyje w kraju nieudanym sama pozbawia sie swiadczen emerytalnych pracujac poza granicami kraju gdzie nie zamierza pozostac.
    To wszystko jest niestety tragiczne, przerazajaca niegospodarnosc. Gdy nie ma juz nic do sprzedania pozostaje wspolczesne niewolnictwo, czyli pozbawienie srodkow najslabszych i oczywiscie tematy zastepcze.

  34. Ostatnie zdanie nieskonczone, mialo byc: tematy zastepcze dla odwrocenia uwagi.

  35. @jasny gwint

    Krzysztof Mazur to neoliberalny świr, który toczy boje o swój korwinowski w duchu kapitalizm na wszystkich bodaj blogach Polityki, niezależnie od tego, czy wpis jest o ekonomii, religii czy hodowli krów. Szkoda czasu na dyskusję, chociaż rozumiem, że stężenie bredni w jego postach sprawia czasem, że trudno się powstrzymać.

  36. Cudowny temat rzeka. Przewrotny język autora. Dobrze się czyta. Poniższa dyskusja o ZUS troche odległa od sedna, niemniej jednak inspirująca. Mój wniosek jest taki, że Kościół jako potężna i stara instytucja, podobnie jak długoletnia małżonka – troche jeszcze inspiruje (do tego typu dyskusji), większość jednak odstrasza. Chrakteru żony już nie zmienimy. Można jedynie zmienić ją na inną.

  37. Panie Krzysztof Mazur, emeryci to ludzie którym państwo gdy jeszcze pracowali pobierało na konto ich późniejszej emerytury pieniądze. Dawny system w Polsce i w wielu innych krajach zakładał równowagę między pracującymi i emerytami i emerytury finansował z bieżących składek pracujących ludzi, bo było bardzo wygodne w taki sposób system emerytur wprowadzić. Była to więc coś w rodzaju umowy społecznej Rządy – społeczeństwo. Gdyby państwo w celu pozyskania bieżąco pieniędzy zrezygnowało z płacenia emerytur (czytaj ukradło), było by to złamaniem tej umowy i złamaniem zaufania do państwa. Złamanie zaufana do państwa zwykle źle się dla rządzących i kraju w którym rządzą kończy. Emerytury jak widać są prawie we wszystkich krajach świata a więc z pewnością są czymś dobrym dla stabilności i rozwoju.

  38. Nie graj Woytek, nie przegrasz portek! Bo tylko tyle ci zostało – albowiem zaiste nie posiada rozumu ten, dla którego alternatywą są jeno Michalik i Palikot, Rydzyk i Urban, Pospieszalski i Wojewódzki.

  39. brieg
    22 lutego o godz. 14:34

    Ale można wierzyć ŻE nie ma, mimo iż nie ma sposobu by to udowodnić. Racjonalny empiryzm (czy też empiryczny racjonalizm), też musi być oparty na jakimś aksjomacie, mianowicie takim, że za rzeczywiste uznajemy tylko to co potrafimy udowodnić, opisać, wykryć prawidłowości tym rządzące, a byty niedowodnione empirycznie (na przykład odczuwane subiektywnie, intuicyjnie) nie mają racji (nomen omen) bytu, jako rzeczywiste. To jest pewne założenie, którego już się nie dowodzi, tylko przyjmuje za oczywiste, zakłada na wstępie, a priori. I myślę, że każdy racjonalista, zwłaszcza powaznie traktujący swój sposób myślenia, powinien być świadomy, że nie ma innego sposobu funkcjonowania poznawczego, nawet racjonalizm, musi być (podkreślam – świadomie) ufundowany na jakimś ZAŁOŻENIU, a skoro coś zakładamy, to znaczy, że w to wierzymy, przynajmniej warunkowo. Przyjmujemy (bez dowodu) za punkt wyjścia, że skoro czegoś nie widzimy i nie odkryliśmy to o tym nie mówimy, bo nie ma to na chwilę obecną sensu. Odkryliśmy wiele praw fizyki, ale historia pokazuje, że ilekroć byliśmy czegoś pewni, pojawiają się nowe odkrycia i teorie które wszystko zmieniają (pod koniec XIX wieku, uznawano że wszystko już odkryto i fizyka jest w zasadzie bez przyszłości, tylko jakoś później zjawił się Einstein, a później to już mało kto ogarnia co się pojawiło…). Nic nie wskazuje na to, że możemy być czegokolwiek pewni na bank, na danym etapie rozwoju wiedzy. Wykluczyć istnienia Boga, czy jakiegokolwiek Wielkiego Konstruktora, po prostu nie jesteśmy w stanie (może to się zmieni kiedyś) dlatego uważam agnostycyzm za dojrzalszą postawę niż ateizm, który razi mnie nieco swoim radykalizmem. To tylko mój pogląd (moja wiara 🙂 być może, mądrzejszy ode mnie ateista byłby mnie w stanie przekonać, że jednak nieobecność Boga jest na 101% pewna, ale póki co nie jestem w stanie zdobyć się na taką odwagę.

  40. @Ewa 1958

    MEN prawdopodobnie religii ze szkół i przedszkoli nie wyprowadzi w najbliższym czasie. Kiedyś robiłem rozeznanie w placówkach edukacyjnych w powiecie krośnieńskim. Okazało się, że 100% rodziców zgodziło się aby ich pociechy uczęszczały na lekcje religii. Interesujące jest natomiast to, że rodzice wspomnianych dzieci w dużej mierze są sympatykami SLD i RP. W takim razie gdzie tkwi problem? Czy nie jest przypadkiem, że społeczeństwo samo się „nakręca” i dla świętego spokoju odbębnia ślub kościelny, chrzest a potem posyła dzieciaka na lekcje religii? Natomiast samo poruszanie zagadnień niewygodnych dla KK już stanowi okazję do ataku. Po moim artykule „Religia czy etyka” napisanym w 21 rocznicę wprowadzenia religii do szkół, spotkałem się z rozmaitymi „dowodami sympatii”. Tutaj http://www.neon.info.pl/2011/09/15/etyka-czy-religia/

  41. @władeczek
    Z tą drobną różnicą, że władza pierwszych sekretarzy trwała kilkadziesiąt lat, a rządy proboszczów – zresztą sam sobie policz.

  42. Przemek Polański, Ewa1958
    Bezmyślna rytualność okołokościelnych zachowań jest przerażająca. Ileż to razy zdarzało mi się słyszeć od matki „komunijnej” – Ufff! Jeszcze tylko bierzmowanie (corki, syna) i mam spokój aż… do wesela.
    Czy musi minąć jeszcze jedno pokolenie, by Polacy zrozumieli, że TAKI „personel naziemny” Pana Boga nie jest im potrzebny, bo jegho praktyki rozmijaja się z zasadami wiary chrześcijańskiej?
    KOściół „jest na zakręcie”, a „młyny Boże wolno mielą”. Nadal wolno. Tak jakby nic się nie stało. Jakby nie było afer pedofilskich, finansowych, sekciarstwa Rydzyka popieranego przez większość episkopatu.
    Cała nadzieja w 30-20-latkach i młodszych „wychowywanych” religijnie od przedszkola po maturę przez co uzyskali (uzyskują) naturalną szczepionkę odpornościową na kościół.
    Pamiętam, że jak wprowodzono chyłkiem religię do szkół, ośmieliłam sie napisać tekst o moich związanych z tym wątpliwościach. Część moich redakcyjnych kolegów (przez 1989, bynajmniej, nie opozycyjnych wobec komuny) bardzo miała mi za złe.
    Aż mnie korci, żeby dziś powiedzieć – a nie mówiłam?

  43. @aplegat
    22 lutego o godz. 19:32
    Krzysztof Mazur nie jest neoliberalnym ŚWIREM tylko ma takie poglądy, wierzy w nie i je promuje. Nazywanie go NEOLIBRALNYM SWIREM w niczym sie nie różni od nazywania przeciwników klerykalizmu czy obecnego patologicznego kapitalizmu LEWAKAMI, LEWACTWEM w czym np. lubuje się tzw. prawica polska. Dodatkowym (i bardzo pożądanym) argumentem byłoby w takim kontekscie prowadzonej dyskusji przegrzebanie drzewa genealogicznego lub zbadanie pochodzenia etnicznego przeciwnika. Taka postawa dyskredytująca adwersarza jest automatyczną autodyskredytacją. Jest to symptomem braku umiejętności dyskusji w Polsce. Miast próbowac obalić argumenty adwersarza ,,zalatwiamy” go klasyfikując jako świra/lewaka.

  44. @slawczan

    Ad. Krzysztof Mazur – to nie obelgi czy argumenty ad personam, to synteza :>.

    Natomiast kwestie drzew genealogicznych, pochodzenia etnicznego, lewactwa itp. to już jakieś pańskie projekcje. Jesli chce pan je sobie rozwijać tudzież fundować sobie odloty na inne tematy – proszę oczywiście robić to sobie do woli, tylko, jeśli łaska – nie pod nagłówkiem zawierającym mój nick.

  45. Przemek Polański
    23 lutego o godz. 7:22
    Pozwolę się wciąc w dyskusję stosunku Polaków do Kościoła
    Dlaczego Polacy nawet ci głosujacy na Palikota ulegają ,,klerykalizmowi”?
    Składa się na to presja społeczna. Tu rzecz ciekawa – mamy bardzo katolicki obstalunek prawny ale czy nasze społeczeństwo jest aż tak katolickie? bynajniej. To w 1989 roku skonstruowano ten model stosunków państwo-Kościół oparty na szwindlu. My wam mienia/wpływów wy nam kazanie w dniu wyborów. I w ten sposób ok 10% społeczeństwa obstalowało nam rzeczywistość. Gdyż są to wyborcy niezwykle zdyscyplinowani i na dodatek pokrzepieni słowem kapłana głosujący ,,właściwie” w dniu wyborów. Strona przeciwna w tym czasie robi zakupy albo leży przed telewizorem. To jest jeden z filarów. Drugim jest ignorancja(nie wiem jak to nazwać) społeczeństwa – my na tych blogach toczymy dyskusje/prezentujemy swoje poglądy ale czy większość społeczeństwa zaprząta sobie głowe tym? Nie sądzę, dzięki wszczepianej od dzieciństwa ,,pamięci mięśniowej” idą do kościoła, uczestniczą w rytuałach. Nie sa bynajmniej świadomymi swej wiary katolikami (bo nie o to w tym wszystkim chodzi), ważne, że są zapisani i można także w ich imieniu się wypowiadać, żądac mienia i przywilejów. O tym, że moja diagnoza w p. 2 jest chyba prawdziwa świadczy utrudnienie procedury apostazji. No i p. 3 – czyli stworzenie systemu ,,oprogramowania zamkniętego” czyli tylko katolik może w 100% uczestniczyć w życiu publicznym, liczyć na poszanowanie swoich poglądów oraz ich odzwierciedlenie w prawodawstwie. Pozostali są tolerowani na zasadzie ,,mogą sobie mieszkac byle cicho a jak nie to won”. W tym kontekście religia w szkołach jest wyjątkowo cennym narzędziem , ,,domknięciem systemu” – jeżeli nie posyłasz dziecka na katechizację to dokonujesz ,,coming outu” swojej społecznej dysfunkcjonalności. Twoje dziecko staje sie odmieńcem, widocznym łatwym do zranienia. Więc wielu rodziców posyła swoje dzieci ,,dla ich dobra”. Dorosły człowiek atakowany może sobie wytłumaczyć ,,To swołocz” ale wytłumacz dziecku, dręczonemu przez grupę, choćby z zazdrości, że ma ,,wolny” czas w szkole. Innym bezcennym narzędziem jest dziennik lekcyjny – ocena z religii do średniej – pokorne cielę może swoją średnią (co jest jakże ważne w czasach rankingów) znacząco podnieść. A więc korupcja….ale też i kij. Nieobecność na katechizacji (o ile się zdeklarowałeś) liczy sie do frekwencji, pozwala wymusić uczestnictwo w rytuałach itd. No i znów korupcja – do Jasia Jezus przybył na quadzie po wielkim przyjęciu, Kasia miala cudną ,na takowym przyjęciu sukienkę. Przeciwstawić się temu? tu jeszcze z drugiej strony atakują rodzinni zeloci. No i ta ciągła presja propagandy: zauważmy, jeżeli gdzieś dochodzi do jakiegoś zdarzenia kryminalnego to nie występuje w nim ,,partner” ale konkubent. Automatyczne kojarzy sie to z obdziarganym facetem w porozciąganym podkoszulku, wypisz wymaluj Stanisław Dyrman – zasadniczo. Albo jakaś ciotka/babcia zapyta: kiedy zaczniecie żyć po normalnemu? Kiedy chrzest – dziecko choruje? Bo nie chrzczone!
    I ostatni argument: my sceptycy (wielu bynajmniej nie jest ateistami) widzimy się tylko na blogach/forach – ,,oni” tymczasem widzą się fizycznie co niedzielę, mają wsparcie materialne,logistyczne i ideologiczne od największej i najbogatszej korporacji na Ziemi.
    Walka z tym jest jak walka Rebeliantów z Imperium. Naszą szansą jest ,,strzał w reaktor”. Irlandczycy żyli w jeszcze gorszej opresji kościelnej. Po wielokroc gorszej, by dostać pracę(a był to kraj tak biedny, że Polska Gomułki/Gierka to był raj), szkolnictwo było kontrolowane przez Kościół (szkoły był zarządzane przez tzw. czwórki: dyrektora, księdza+2 rodziców. I nawet gdy trafił się liberalny pedagog był tłamszony przez pozostałych) A jednak wyzwolili się – tam ,,strzałem” okazał się skandal pedofilski. I nie chodziło o samą pedofilię ale o systemowe ukrywanie tego faktu, systemową bezkarnośc, systemowe linczowanie ofiar. A działo się w pełnej symbiozie z aparatem państwowym opanowanym przez katolików. Irlandczycy przecięli ten wrzód i zaczęli być wolni.

  46. @aplegat
    23 lutego o godz. 12:54
    Chyba się nie zrozumieliśmy – nie chodzi mi o TWOJE drzewo genealogiczne ani nie sugeruję, ze TY zniżasz się do tego typu metod. Chodziło mi o pokazanie pewnego stylu dyskusji polegającego na derprecjacji adwersarza ub jego poglądów. Jeżeli uważasz, ze K. Mazur błądzi:-) to obal jego poglądy ARGUMENTAMI a nie ,,neoliberlnym świrem”. Jeżeli ,,bredzi” w wysokim stężeniu to powinno to być szczególnie łatwe.

  47. @aplegat
    23 lutego o godz. 12:54
    Przepraszam jeżeli moją notę uznałeś jako atak ad personam bo nie taka była moja intencja

  48. @slawczan

    Tak, zrozumiałem, że nie ma Pan na myśli mojego drzewa genealogicznego :>. W wielu wypadkach sympatyzowałbym też z Pana podejściem w zakresie argumentacji, z postulatem nieetykietowania adwersarzy itp. Moim zdaniem nie ma to jednak zastosowania w sytuacjach skrajnych, kiedy adwersarzem jest ideologiczny fanatyk, o typowo tunelowym oglądzie rzeczywistości, który w dodatku z misjonarskim zapałem pcha się ze swoimi objawieniami tam, gdzie tylko może; dyskusja jest wtedy pozbawiona sensu. Odniósł się Pan do mojego wcześniejszego wpisu jak do próby argumentacji, podczas gdy był to tylko wyraz zniecierpliwienia rozsyłanym przez Krzysztofa Mazura spamem, na który natykam się co chwilę na blogach Polityki i przez który muszę się przebijać w poszukiwaniu wartościowych komentarzy :).

  49. Nie wiem dlaczego mój wpis czeka na moderację, a wysłane później – nie.
    Puk, puk, moderatorze wielebny!

  50. Przeprasza, mea culpa, przeoczylem!

  51. @mag, @sławczan, @Przemek Polański

    Problem religii w szkole bezpośrednio mnie już nie dotyczy, jednak przypomina mi się sprawa jednej z moich córek. Po ukończeniu gimnazjum zaczęła dojeżdżać do ogólniaka w pobliskim mieście. Wspólnie uzgodniłyśmy że nie będzie chodzić na religię. Wcześniej uważnie ‚wczytałam’ się w rozporządzenie MEN, gdzie jak byk stało, że lekcje religii mają charakter nieobowiązkowy i nie uczestniczenie w nich nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Poza tym wynikało z owego rozporządzenia, iż lekcje religii organizuje się na życzenie rodziców bądź samych uczniów, o ile są pełnoletni. Niestety, szybko okazało się, że prawo prawem, a życie życiem. Pierwsza wywiadówka rozpoczęła się od rozliczenia nieobecności na religii. Kiedy powołałam się na odpowiednie paragrafy, zdenerwowana wychowawczyni oznajmiła, że musi skonsultować się z dyrekcją, bo w szkole nie ma etyki, a na coś uczeń musi chodzić. Podczas krótkiej nieobecności część rodziców ze zdziwieniem dopytywała, czy to aby na pewno takie są przepisy. Wszyscy myśleli, że religia jest przedmiotem obowiązkowym. Kiedy wychowawczyni wróciła z dyrektorką, farsa rozpoczęła się na nowo. Pani dyrektor oznajmiła, że kto nie życzy sobie, żeby jego dziecko uczestniczyło w lekcjach religii, musi napisać oświadczenie, że nie wyraża na to zgody. Zaprotestowałam, znów powołując się na rozporządzenie. Stwierdziłam, że w kwestionariuszu, który wypełnia uczeń przed złożeniem dokumentów powinno być pytanie, czy rodzice życzą sobie, aby ich dziecko uczestniczyło w nadobowiązkowych lekcjach religii (jeśli tak, to jakiej). Rodzic ma wyrazić zgodę, a nie – nie wyrazić zgody. W końcu stanęło na niczym. Córka, nie chcąc być outsiderką, zaczęła chodzić na religię. Szybko jednak zrezygnowała po awanturze z katechetką, która włączyła drastyczny film o aborcji (Niemy krzyk), poprzedzając seans obrazowym wykładem na temat wątpliwej moralności dzisiejszych panienek. W czasie filmu córka spuściła głowę. ‚Pani’ podeszła do nie z komentarzem: – Patrz ! Jak się napatrzysz, to może kiedyś tego nie zrobisz ! To była ostatnia lekcja religii mojej córki. Pisałam dla świętego spokoju te oświadczenia, że nie wyrażam zgody… Córka siedziała w czasie lekcji w bibliotece. Później okazało się, że oprócz niej bywa tam jeszcze parę osób.
    Problem zatem nie w prawie, tylko w sposobie jego respektowania, w małej świadomości rodziców. W dużym mieście sprawy mają się zapewne nieco inaczej, ale na wsiach i w małych miasteczkach jest to poważny problem.
    Pozdrawiam.

  52. @mag
    „Czy musi minąć jeszcze jedno pokolenie, by Polacy zrozumieli, że TAKI ‚personel naziemny’ nie jest im potrzebny.”

    Wybacz, nie mogłam się powstrzymać:

    http://www.youtube.com/watch?v=swnw3IgJeVA

  53. Ewa 1958
    23 lutego o godz. 16:26
    To terror !!!
    Religia jest narzedziem terroru.

  54. @axiom 1

    „To terror !!! Religia jest narzędziem terroru.”

    Tak właśnie uważam. Była, jest i będzie. Na wszelki wypadek proszę nie mylić z wiarą.

  55. axiom1, Ewa 1958
    Generalnie się z Wami zgadzam. Użyłabym jednak innego określenia. Nie tyle religia sama w sobie jest narzędziem terroru, bo ani Jezus, ani Mahomet nie nauczali ludzi ślepego posłuszeństwa oraz „zdobywania” wiernych lub ich „karania” ogniem i mieczem, tylko potężne instytucje z nią związane ( pod przewodnictwem krk, czy islamskich talibowów). To one są zbudowane na zasadach totalitarnych.

  56. Władza kościoła koreluje z niskim poziomem wiedzy większości polaków, mimo wzrostu formalnego wykształcenia. Jednym z dowodów na tę tezę jest niski poziom czytelnictwa, wynikający z braku potrzeb poznawczych. Dla większości dobrze jest jak jest i nie ma co deliberować. Wiedza religijna też jest bardzo uboga, ale dzięki temu mniej dokuczają sprzeczności – w razie głębszej refleksji załatwia to „tajemnica wiary”. Można ponarzekać na księży, ale lepiej się nie narażać. Sytuacja przypomina tę z PRL-u; jest „Biuro Polityczne”, czyli Episkopat ze swoimi konferencjami, jest POP (Podstawowa Organizacja Parafialna) ze swoim proboszczem – odpowiednikiem sekretarza partii, który jest odpowiedzialny, szczególnie w małych miejscowościach, za organizację życia mieszkańców (różne „parafiady”, „oazy”, inicjatywy). Składka zwyczajowo na tacę – przez co ściągalność większa niż w PZPR. Tylko ludzie coś częściej narzekają, że teraz można mniej załatwić niż dawniej u sekretarza partii, a i proboszcz nie ma z kim negocjować… łza się w oku kręci.

  57. Skrytykuję dwie opinie, które się to pojawiły.

    1. Czy każda zorganizowana religia jest zorganizowaną nietolerancją? W jakimś sensie tak, ale równie dobrze można to powiedzieć o każdej organizacji. Na przykład trudno byłoby sobie wyobrazić państwo narodowe istniejące bez jakiegoś rodzaju ideologii. Przy okazji nieśmiało przypominam o tym, że gdyby nie zinstytucjonalizowany Kościół łaciński, to przypuszczalnie nie powstałaby np. nowożytna nauka (renesans karoliński, renesans ottoński, renesans z Chartres, powstanie uniwersytetów itd.). Jak powszechnie wiadomo, rozwinęła się ona w cywilizacji o silnych korzeniach chrześcijańskich – i w żadnej innej. Dlatego pogląd, że instytucjonalizacja (w tym zwłaszcza instytucjonalizacja religii) to czyste zło, należy między bajki włożyć.

    2. Czy Kościół rzymskokatolicki jest zbudowany na zasadach totalitarnych? Nie, tak można mówić o niektórych państwach powstałych w XX wieku, ale nie o religiach. Zachęcam do lektury jakiegoś sensownego opracowania na ten temat (mniej więcej pół wieku temu o totalitaryzmie pisał np. Zbigniew Brzeziński).

  58. przykazanie koscielne- nie kradnij,jak na lewych kwitach,na zasadzie ekwiwalentnosci hektarow itp.(koscielna KM),okradamy panstwo(czyli swoich wiernych,poniekad),to dobrze! TAK WYGLADA MICHALIKOWY RELATYWIZM MORALNY!

  59. @Stanisław Krawczyk
    To jest jedna opinia. @xiom1 sądzi, jak mniemam, wprost przeciwnie.

    „Przy okazji nieśmiało przypominam o tym, że gdyby nie zinstytucjonalizowany kościół łaciński, to przypuszczalnie nie powstałaby np. nowożytna nauka…”

    Tak się składa, że zdecydowanie preferuję pogaństwo i starożytną kulturę i filozofię. Chrześcijaństwo dokonało zagłady antycznego świata, a na jego gruzach zaczęło tworzyć własną naukę i karykaturalną etykę, zgodnie z którą podstawowym obowiązkiem chrześcijanina było nawracanie pogan na wiarę, co prawda, wbrew ich woli, ale za to skutecznie – najczęściej ogniem i mieczem.
    Czym tak naprawdę dla Polski był chrzest? Dzieciaki w szkołach kojarzą go z tradycyjnym pokropkiem i biskupem Wojciechem. Może pora zacząć wyjaśniać, jak to ze chrztem było.

    „…czy faktycznie wprowadzano nową i obcą religię metodami pokojowymi i ku radości poddanych. Cóż, przytoczmy tu przykład Bolesława Chrobrego, który tak dalece przejął się misją, że za złamanie postu karał wybiciem zębów (…), a kapłanom starych kultur ‚głowy brał’.” (J. Żak – Bucholc)

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,57

  60. Stanisław Krawczyk
    23 lutego o godz. 20:12
    Ewa1958 ubiegła mnie w podpowiedzi na Pana kwestię pozwolę sobie wtrącić trzy grosze. Porównywanie religii i ideologii jest nieuprawnione gdyż każda religia odwołuje sie do Absolutu, zwykle empirycznie niemierzalnego w warunkach ziemskich. , polegającego na wierze. Tymczasem ideologie sa sprawdzalne ,,empirycznie”. Wiemy np. ,że bolszewizm jest patologią potwierdzona milionami ofiar, wiemy, że szwedzki model socjalizmu jest w miarę rozsądny. Rozdęty nacjonalizm wyrodził się w nazizm – także miliony ofiar…Jako dowód na moje twierdzenie, że religia jest zorganizowaną formą nietolerancji niech świadczy fakt, ze KAŻDA religia uzurpuje sobie wyłączny przepis na ,,zbawienie”. Oznacza to, że pozostali zwyczajnie racji miec nie mogą. A KRK tą ekskluzywną postawe doprowadził do zinstytucjonalizowanej skrajności – ZBAWIENIE TYLKO W KOŚCIELE RZYMSKIM więc co z pozostałymi równie wierzącymi ale ,,innymi”? Kiedyś odpowiedź była jasna – miecz,stos,sznur. Pokłosiem tejże postawy jest dzisiejsza ideologia KRK PL – my jeteśmy źródłem moralności (więc pozostali raczej nie), cytat: NIE MOŻE ŻYĆ PEŁNIĄ CZŁOWIECZEŃSTWA KTOŚ KTO POZOSTAJE POZA KOŚCIOŁEM (to własnousznie usłyszane), więc czym że ja jestem małpą? małpoludem? to rodzi oczywisty brak szacunku dla tego innego, a jedyną dopuszczalną forma ,,tolerancji” jest – mogą sobie mieszkać ale niech będą cicho, jest was także mniej więc możemy zrobic co chcemy. Stąd te ,,przypadkowe społeczeństwo”, ,,ujadające kundelki”.
    Kościól ocalił dorobek starożytności? bynajmniej ,,ocalił” to czego nie dał rady wcześniej zniszczyć. Część ocalała gdyż uchronli to Arabowie i Żydzi i nie udało się chrześcijanom znisczyć tej części dorobku ludzkości. Wkońcu Akademię Platońską cesarz Justynian ostatecznie zamknął bo BYŁA POGAŃSKA.
    No i na koniec taka ciekawosta: jak to możliwe, że w celu realizacji celu DUCHOWEGO (,,zbawienie”), w imie bytu nierealnego (,,Bóg”) koniecznie potrzebne (o tym ,że koniecznie potrzebne świadczy wsciekła walka o nie przez całą historie kościoła jak i zwalczanie miłośników ubóstwa we własnych szeregach?)są nam ziemskie dobra za którymi swojej nierogacinie zalecamy nie gonić? Potrzebne piramidy? bazyliki w Licheniu? ziemie orne? Z tego co się orientuję, Jezus, którego funkcjonariusze sa tacy materialnie zapobiegliwi jakoś w owe dobra nie porósł? W końcu wskrzeszał umarłych ale zapłaty za to nie brał w odróżnieniu od swoich ,,następców” kasujących za wszystko.

  61. Ja nie mogę się doczekać czasów (pewnie się nie doczekam), kiedy świecki pogrzeb, cywilny ślub, chodzenie/ niechodzenie na religię czy nieochrzczenie dziecka nie będzie w ogóle tematem do dyskusji czy wystosowywania pełnych oburzenia komentarzy. Że to będzie sprawa tak prywatna, jak chęć czy niechęć posiadania psa czy robienia podyplomowych studiów.

    Niech sobie należą do kościoła ci, którzy chcą, a ci którzy nie chcą niech nie należą i tyle. Na razie mam poczucie, że jesteśmy uczestnikami jakiegoś zbiorowego, kiczowatego przedstawienia, z premierem biorącym na szybcika ślub kościelny przed wyborami, wyniosłym „tak mi dopomóż” przy poselskiej przysiędze (powiem, żeby się nikt nie czepiał?), z ludźmi „załatwiającymi” sobie kościelne rozwody, biegającymi na nauki przedmałżeńskie i chrzczącymi dzieci dla świętego spokoju. Ja wiem, że jest wiele osób, dla których są to sprawy ważne, większość ludzi, których znam, robi to, bo czuje że musi, powinno, na odczep się, dla świętego spokoju. To jakiś taki syndrom niewolnictwa, który mnie najbardziej przeraża.

  62. Powtorze: gdybym przejowal sie tym, ci poczynaja ludzie Kosciola, bym ateista. Tyle, ze to nie jest moj punkt odniesienia. Dlatego jestem wierzacym!

  63. Ma Pan racje, co do adresatow abp Michalika. Tyle, ze czytaja je takze pozostali, nie tylko wierzacy. I zachodza w glowe, o co tu chodzi? Nie nie bardzo rozumiem, po co tyle agresji, skoro nie ma jej w ewangelii….

  64. Na początek uwaga wstępna: pozwolą Państwo, że będę pisał tylko na ten temat, który poruszyłem. Nie zamierzam, niestety, włączać się w całość tej niewątpliwie fascynującej wymiany zdań.

    @Ewa1958

    „To jest jedna opinia. @xiom1 sądzi, jak mniemam, wprost przeciwnie”.

    Ale opinie można argumentować i krytykować, jedne z nich utrzymają się w toku dyskusji, a inne nie.

    „Tak się składa, że zdecydowanie preferuję pogaństwo i starożytną kulturę i filozofię”.

    Ale składa się też tak, że napisała Pani ten komentarz, korzystając z technologii, która nie powstała ani dzięki pogaństwu, ani dzięki starożytnej kulturze i filozofii.

    „Chrześcijaństwo dokonało zagłady antycznego świata”

    Słucham? Czyżby chrześcijanami (a zwłaszcza katolikami, bo zdaje się, że to głównie o nich była mowa) byli np. Ostrogoci? Tak jak piszę niżej, historia jest bardziej skomplikowana niż „była sobie dobra starożytność, ale zniszczyli ją źli chrześcijanie i dlatego ich nie lubimy”. Choć nie wątpię, że niedostrzeganie tego prostego faktu może bardzo ułatwiać życie.

    „Czym tak naprawdę dla Polski był chrzest?”

    Był początkiem rozpraw, często krwawych, z ludźmi innych wyznań – rozsądnie myślący człowiek nie powinien temu zaprzeczać. Ale był też wprowadzeniem państwa Mieszka w krąg kultury zachodnioeuropejskiej, pozwolił na nowe kontakty polityczne itd. Historia jest skomplikowana i wielu wydarzeń nie da się w prosty sposób ocenić (czego nie zauważają niestety autorzy wielu tekstów publikowanych w portalu Racjonalista.pl – ideologia niejednokrotnie przesłania im rzeczywistość, podobnie jak niejednemu z hierarchów polskiego Kościoła, co jako katolik i jednocześnie osoba przywiązana do ideałów uczciwości intelektualnej stwierdzam z dużym żalem).

    @slawczan

    1. Ależ religii jak najbardziej może towarzyszyć ideologia (i z pewnością często towarzyszy). Przykładowo: „Katolicy postępują bardziej moralnie niż ateiści” albo „Państwa Zachodu są zepsute i muszą upaść przed nadciągającym islamem”. Odniesienie transcendentne nie wyklucza ideologizacji życia społecznego, politycznego itd.

    2. Co do przepisu na zbawienie, posłużył się Pan dużym kwantyfikatorem, więc wystarczy jeden przykład, aby go obalić. Oto przykład. Ksiądz Hryniewicz jest otwartym głosicielem apokatastazy, a zdaje się, że jeszcze nie został ekskomunikowany ani pozbawiony praw do upowszechniania swoich poglądów. Jak się to ma do Pańskiej wiary w to, że każda religia zachowuje sobie wyłączny przepis na zbawienie? Zdaje się zresztą, że już święty Augustyn pisał, iż niełatwo na ziemi jednoznacznie rozstrzygnąć, kto należy bardziej do państwa Bożego, a kto bardziej do ziemskiego (nawet jeśli widzimy, że jeden jest chrześcijaninem, a drugi poganinem). Czyli Pana domysły teologiczne są spóźnione w najlepszym razie o półtora tysiąca lat.

    3. „Kościól ocalił dorobek starożytności? bynajmniej ,,ocalił” to czego nie dał rady wcześniej zniszczyć”.

    Rozumiem, że jeśli fakty nie zgadzają się z teorią, to tym gorzej dla faktów, ale mimo wszystko proponuję zapoznać się np. ze skutkami inwazji tzw. barbarzyńców na świat rzymski, a także z efektami działalności wczesnośredniowiecznych irlandzkich mnichów kultywujących znajomość dawnej łaciny. Pewnie będzie coś na ten temat w syntetycznych podręcznikach dotyczących średniowiecza, na przykład u Manteuffla.

  65. Nie byłabym „wrogiem kościoła”, gdyby instytucja ta – nie była utrzymywana przez państwo.
    Najnormalniej mnie wkurza, że państwo utrzymuje z budżetu katechetów, kapelanów w więzieniach, w armii, w policji, w szpitalach, w straży itd.
    Państwo gwarantujące wolność światopoglądową łupi niewierzących obywateli i inwestuje naszą materialną kasę w propagandę niewidzialnych duchów świętych. LOL
    Jeśli wyznawcy, wierni, kultyści i wszelkiej maści religianci, wezmą na swoje utrzymanie swoich pasterzy i ich fury, garaże, żarcie, emerytury, dzieci i plebanie – przestanę być „wrogiem kościoła”.

  66. @Stanisław Krawczyk
    Nie umniejszam roli barbarzyńców w fizycznym niszczeniu dorobku starożytnej kultury, niemniej jednak to chrześcijaństwo było gwoździem do trumny światłego antyku, niszcząc z premedytacją dorobek antycznej myśli filozoficznej.
    Nie powołuję się tym razem na żadne źródła, bo byłoby tego zbyt wiele.

    „Ale składa się też tak, że napisała Pani ten komentarz, korzystając z technologii, która nie powstała ani dzięki pogaństwu, ani dzięki starożytnej kulturze i filozofii.”

    Niestety, nie rozumiem, w związku z tym ni skomentuję tego akapitu.

  67. „Nie umniejszam roli barbarzyńców w fizycznym niszczeniu dorobku starożytnej kultury, niemniej jednak to chrześcijaństwo było gwoździem do trumny światłego antyku, niszcząc z premedytacją dorobek antycznej myśli filozoficznej”.

    Na przykład w czwartym wieku (Augustyn i Platon), ósmym wieku (Alkuin i Platon), dwunastym wieku (renesans z Chartres i Platon) albo w trzynastym wieku (Tomasz z Akwinu i Arystoteles)?

    Poza tym „światły antyk” to jakaś niepojęta mitologizacja. Na przykład w światłych Atenach okresu klasycznego światli filozofowie (tacy jak Arystoteles) odmawialiby Pani prawa do wypowiadania się w przestrzeni publicznej. Właściwie nawet trudno powiedzieć, że by odmawiali – byłoby dla nich oczywiste, że to po prostu nie jest miejsce dla Pani. W tym samym światłym miejscu w pełni aprobowano niewolnictwo, a w innej niewiele mniej światłej części Grecji – zrzucano niemowlęta ze skał.

    „Nie powołuję się tym razem na żadne źródła, bo byłoby tego zbyt wiele”.

    To niewątpliwie bardzo wygodne, ale w takim razie Pani opinia jest w tej dyskusji całkowicie bezwartościowa. Przypominam, że zgodnie z zasadą onus probandi obowiązek przeprowadzenia dowodu spoczywa na tym, kto stawia tezę.

    „Ale składa się też tak, że napisała Pani ten komentarz, korzystając z technologii, która nie powstała ani dzięki pogaństwu, ani dzięki starożytnej kulturze i filozofii.”

    „Niestety, nie rozumiem, w związku z tym ni skomentuję tego akapitu”.

    Nie wiem, z jakich urządzeń Pani korzystała podczas pisania komentarza, ale z całą pewnością zostały one stworzone dzięki empirycznej nauce świata zachodniego, która z kolei narodziła się – oraz długo się rozwijała – w kulturze mocno zakorzenionej w chrześcijaństwie.

  68. @Stanisław Krawczyk

    „Na przykład w światłych Atenach okresu klasycznego światli filozofowie (tacy, jak Arystoteles) odmawialiby Pani prawa do wypowiadana w przestrzeni publicznej.”

    Za to postępowi ojcowie kościoła, pełnymi garściami czerpiący z filozoficznego dorobku antyku i umiejętnie dostosowujący pasujące im tezy do nowoczesnej filozofii chrześcijańskiej, na wiele wieków zapewnili kobietom godziwe miejsce w – jak Pan to określa – przestrzeni publicznej.
    Żeby i tym razem moja opinia nie okazała się całkiem bezwartościowa, posłużę się ogólnie znanymi „złotymi myślami” chrześcijańskich myślicieli:

    „Kobieto, powinnaś chodzić w czerni i popiołach, z bladymi oczami pełnymi żalu, abyśmy mogli zapomnieć, że byłaś destrukcją człowieka.”
    (św. Tertulian)

    „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie.”
    (św. Augustyn)

    „Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych.”
    (św. Tomasz z Akwinu)

  69. @Ewa 1958

    Bardzo sprawnie wynotowała Pani cytaty z internetu (dostępne np. tutaj: http://mateusz.pl/pow/011132.htm, choć oczywiście nie wiem, z jakiego dokładnie źródła Pani korzystała), ale zbacza Pani z tematu, więc przypomnę, że punktem wyjścia tej części dyskusji jest następujący cytat: „chrześcijaństwo było gwoździem do trumny światłego antyku, niszcząc z premedytacją dorobek antycznej myśli filozoficznej”. W odpowiedzi zasugerowałem parę rzeczy, między innymi to, że antyk nie był wcale taki światły, a Pani replikuje w stylu „A u was Murzynów biją!”. Może i biją, ale jakby nie o tym mowa.

    Przypomnę też, że od początku piszę o tym, iż historia (także historia myśli) jest znacznie bardziej skomplikowana, niż się wydaje niektórym autorom portalu Racjonalista.pl (tudzież niektórym biskupom). To jeden z tych przypadków. Osobiście bardzo szanuję zarówno dorobek Augustyna i Tomasza z Akwinu, jak i twórczość Platona oraz Arystotelesa, ale przecież ani jednych, ani drugich nie można czytać bezkrytycznie.

  70. @Stanisław Krawczyk

    Cytaty akurat nie z internetu, ale to mało istotne. Portal ‚racjonalista. pl’ nie jest moim jedynym źródłem wiedzy, chociaż chętnie tam zaglądam. To nie ja sprowokowałam ‚dyskusję’ na temat miejsca kobiet w przestrzeni publicznej.

    Co do drugiego akapitu – całkowicie się z Panem zgadzam.

  71. W takim razie może najlepiej pozostańmy przy tym, przy czym się zgadzamy (przy okazji proszę przyjąć przeprosiny, jeśli sugestia o wynotowaniu cytatów z sieci była niesłuszna). To zawsze coś – w internecie nie tak często udaje się ustalić jakieś wspólne stanowisko. Bardzo dziękuję Pani za rozmowę!

  72. Dodam tyle, że w tym roku za sponsoring krtemeuok biorą sie poważne firmy. Na ja nie wiem czy Pani Małgosia Skupień nie wystartuje ponownie, oj nie wiem.

  73. A ja myślę, że największym zagrożeniem dla kościoła może być napływów ludzi spoza naszego kraju. Wystarczy popatrzeć co się dzieje na bliskim wschodzie, aby uświadomić sobie co może nas czekać w przyszłości.